Strona główna Powiat Ludzie szkodza pszczołom

Ludzie szkodza pszczołom

128
0
PODZIEL SIĘ

Poza suszą, która powoduje zmniejszenie plonów, drugim zagrożeniem dla upraw jest możliwość zatrucia pszczół środkami ochrony roślin. Na tę sprawę zwracają uwagę nie tylko organizacje rolnicze na terenie Mazowsza, ale też wójtowie gmin powiatu sochaczewskiego, apelując o rozwagę w stosowaniu środków chemicznych. Niektóre z nich mogą prowadzić do eksterminacji tych pożytecznych owadów.

– Bez pszczół nie ma życia. Gdy ich zabraknie, może nie wystarczyć żywności i przyroda może przestać istnieć. Nie są one jedynymi zapylaczami; wiele innych gatunków owadów na przykład motyli, nietoperzy czy ptaków, zapyla rośliny, jednak żadne z nich nie mogą być wykorzystywane tak efektywnie i na taką skalę, jak pszczoły miodne – mówi jeden z pszczelarzy z Kuznocina.

Jego zdaniem nadmiar nawozów sztucznych wcale nie pomaga, ale niszczy środowisko naturalne. Od 2003 roku napływały informacje z Europy i Ameryki o poważnych stratach wśród rodzin pszczelich. Zjawisko to niesie też z sobą negatywny aspekt ekologiczny ze względu na ogromną rolę, jaką pszczoły odgrywają w reprodukcji dziko rosnących roślin. Przyczyną wszelkich zatruć mogą być pestycydy, stosowanie w nawozach sztucznych i opryskach, oraz antybiotyki i uprawy modyfikowane genetycznie.

 Chronić przed opryskiem

 – Nie zdajemy sobie sprawy, że chemia oraz inne patogeny trafią za pośrednictwem pszczelich produktów do naszego organizmu. A pszczoły dają nie tylko miód, kit pszczeli i mleczko, ale też działają na rozwój wielu roślin. Gdy ich zabraknie, te rośliny po prostu znikną, a to może doprowadzić do upadku naszej cywilizacji – dodaje pszczelarz.

W urzędach gmin pojawiły się informacje zachęcające rolników do zapoznania się, kiedy, jak i w jakiej bezpiecznej ilości stosować środki chemicznej ochrony roślin.

Zaznaczone jest, by nie stosować środków trujących pszczoły na rośliny w okresie kwitnienia, kiedy to owady pracują. Nie powinno się też robić oprysków, kiedy kwitną chwasty, rośliny są pokryte spadzią i na roślinach, których kwitnienie może rozpocząć się przed upływem prewencji.

Dodatkowo zaleca się rolnikom unikania cieczy chemicznych w pobliżu kwitnących roślin oraz co najmniej do 20 metrów od pasiek. Najlepiej też opryski wykonywać wieczorem, już po ich oblocie.

– Rolnikom zaleca się wybieranie preparatów bezpiecznych dla owadów i o krótkim okresie karencji. Zalecamy też współpracę z pszczelarzami, by zabezpieczyli swe ule w czasie zabiegów ochrony roślin – zaznacza Damian Jaworski, wójt gminy Rybno.

Kara za wytrucie

Wójt Rybna wystosował specjalną petycję do mieszkańców, przypominając im jednocześnie, że niezastosowanie się do wymogów dotyczących ochrony pszczół może skończyć się grzywną w wysokości 5 tysięcy złotych. Kara ta orzekana jest w trybie przepisów o postępowaniach w sprawach wykroczenia, a w przypadku spowodowania szkód materialnych może skutkować dochodzeniem odszkodowań na drodze sądowej od osoby, która spowodowała te straty.

Wszystkie przypadki nieprawidłowego stosowania środków ochrony roślin trzeba zgłaszać do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska i Nasiennictwa w Warszawie. Organem kontrolującym na terenie powiatu sochaczewskiego jest Państwowa Inspekcja przy ul. Reymonta 16a w Sochaczewie. O niewłaściwych opryskach i zatruciach pszczół można informować również telefonicznie 46 862 58 37.

– Odpowiedzialni rolnicy wiedzą, jak stosować wszelkie opryski, by nie szkodzić pszczołom i innym owadom zapylającym. Na naszym terenie działa wielu pszczelarzy i ta wiedza o ochronie jest im znana. Informacje raczej są adresowane do tych, którzy zaczynają dopiero działalność rolniczą, jak też młodych sadowników. Warto o tym pamiętać, by nie szkodzić tym owadom – wspomniał Sławomir Tomaszewski, przewodniczący Rady Powiatowej Mazowieckiej Izby Rolniczej w Sochaczewie.

Na szczęście na terenie powiatu sochaczewskiego nie stwierdzono przypadków masowych zatruć pszczół. Nie było też aktów wandalizmu polegających na rozbijaniu uli i niszczeniu pszczelich rojów.

 Szkodzi też bakteria

 Co roku od wiosny na terenach pasiek pojawia się też zagrożenie zgnilcem amerykańskim pszczół, zwanym też zgnilcem złośliwym. To bardzo groźna choroba, która nie zagraża ludziom bezpośrednio, ale może powodować trudności z zapylaniem roślin na terenach sadowniczych i ogrodniczych. Bakteria atakuje wyłącznie larwy. Pszczele robotnice usuwają martwy czerw z ula, przenosząc jednak bakterie na odnóżach i narządach gębowych do pokarmu, którym karmią zdrowe larwy. W ten sposób choroba rozprzestrzenia się w całym ulu. Bakterie umiejscawiają się na wszystkich częściach ula, na plastrach, w miodzie, w pyłku i w wosku. Osłabiona pszczela rodzina jest podatna na ataki silniejszych rodzin, które z kolei przenoszą zarazę do zdrowych uli. Najbardziej skutecznym, a jednocześnie bardzo radykalnym sposobem na uratowanie pasieki jest spalenie ula wraz z całą pszczelą rodziną.

O jej występowaniu informują tabliczki z napisem  „Zgnilec amerykański pszczół – Obszar zapowietrzony”. Ten obszar obejmuje teren w promieniu 3 km od ogniska choroby. Na terenie powiatu sochaczewskiego tej choroby, jak informuje Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Sochaczewie, nie ma. Od dawna nie stwierdzono żadnego przypadku, ale na terenie gminy Błonie pojawiło się takie zagrożenie.

– Tylko na przełomie zimy i wiosny, kiedy jest największe zagrożenie, może pojawić się ta choroba. W tym roku był taki sygnał, ale się nie potwierdził. W swej karierze pszczelarza nie miałem styczności z tą chorobą – dodaje pszczelarz Jerzy Seklecki.

 Bogumiła Nowak

Fot. Bogumiła Nowak