Strona główna Sochaczew miasto Opuszczone posesje szpecą

Opuszczone posesje szpecą

518
0
PODZIEL SIĘ
SONY DSC

O tym, że Sochaczew nie należy do najczystszych miast, pisaliśmy wielokrotnie. I choć władze miasta robią wszystko, aby poprawić ten stan, to bez pomocy mieszkańców niewiele mogą zrobić.

Według raportu Komisji Europejskiej, Polska należy do jednych z najbrudniejszych krajów Wspólnoty. Nie ma się czemu dziwić, jeżeli spojrzy się chociażby na brud, jaki panuje w Sochaczewie. Walające się po chodnikach śmieci czy stosy butelek, jakie po każdym weekendzie muszą zbierać pracownicy Zakładu Gospodarki Komunalnej, to tylko jeden z wielu przykładów „troski” niektórych mieszkańców Sochaczewa o jego wygląd.

Związane ręce

Okazuje się, że kolejnym problemem, z jakim muszą się borykać władze miasta, jest stan posesji na terenie Sochaczewa. Fakt, większość z nich jest zadbana. Jednak są i takie, których nikt nie sprząta. To powoduje, że niektóre z nich przeistoczyły się w dzikie wysypiska śmieci.

Sprawę tę poruszył w czasie ostatniej sesji Rady Miejskiej Edward Stasiak. Radny zapytał Dariusza Dobrowolskiego, zastępcę burmistrza Sochaczewa, o to, czy w sytuacji, gdy właściciele posesji nie dbają o jej należyty stan, to podległe burmistrzowi służby mogą ukarać właściciela terenu lub posprzątać działkę. Natomiast kosztami prac obciążyć właścicieli posesji. Okazuje się, że nie jest to takie proste, jakby się wydawało.

W obecnym systemie prawnym samorządy nie mają żadnych możliwości wpływu na właścicieli posesji, aby ci utrzymywali swoje posesje w należytym porządku. Nie możemy również na koszt miasta prowadzić prac porządkowych na opuszczonych posesjach. Miasto po prostu nie posiada do tego odpowiednich narzędzi prawnych, a obowiązujące przepisy mówią wprost, że nie możemy sprzątać czyjejś własności bez zgody jej właściciela i w dodatku obciążać go kosztami tych prac – wyjaśnił podczas sesji Dariusz Dobrowolski.

Oni ale nie ja

To powoduje, że na terenie Sochaczewa istnieje kilkadziesiąt zaniedbanych posesji, których właściciele nie dbają o ich wygląd. Część z nich znajduje się w centrum miasta, między innymi przy ulicy Cmentarnej.

W wielu przypadkach – jak wynika z naszych informacji – samo ustalenie, kto jest właścicielem działki, jest trudne. Wynika to z faktu, że dotychczasowi właściciele już nie żyją, a ich spadkobiercy nie przeprowadzili spraw spadkowych. Konsekwencją tego stanu prawnego jest fakt, że choć jest kilku spadkobierców, to żaden z nich nie garnie się do posprzątania posesji. Wychodząc z założenia, że prace porządkowe powinni wykonać pozostali pretendenci do spadku.

Co prawda istnieje możliwość ukarania za bałagan na posesji, ale tylko teoretyczna. Otóż, jeżeli ktoś zgłosi taki problem do burmistrza, to ten przekazuje sprawę do tzw. wydziału właściwego, który kontaktuje się z właścicielem zanieczyszczonego terenu i zobowiązuje go do uprzątnięcia. Jeśli po interwencji urzędników właściciel nadal nie uprzątnie terenu, to zostaje nałożona na niego kara administracyjna.

Problem jednak w tym, że taka kara jest rzadko wymierzana, z powodu tego, że przepisy nie nakładają na nas obowiązku dbania o swoją posesję. Czy to robimy, zależy tylko od naszej dobrej woli. A jak jest z tą, widać chociażby po opuszczonych posesjach przy ulicy Cmentarnej.

Jerzy Szostak

Fot.: Jerzy Szostak

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCygańskie rytmy
Następny artykułWielka woda ruszyła