Strona główna Sochaczew gmina Spełniają marzenia przodków

Spełniają marzenia przodków

237
0
PODZIEL SIĘ

Studenci z Kazachstanu, potomkowie rodzin zesłańców deportowanych z dawnych Kresów Rzeczypospolitej przebywali od 19 do 23 czerwca w Gawłowie. 21 czerwca studenci przygotowali dla mieszkańców Gawłowa i Sochaczewa prezentację multimedialną „Lekcja dla rodaka” – o losach swych rodzin oraz dziejach Polaków na zesłaniu w Kazachstanie. Po projekcji odpowiadali na pytania publiczności.

„Lekcja dla Rodaka” to ogólnopolski projekt Fundacji dla Rodaka, wspierany przez Senat RP, MEN, a także MSZ i niektóre państwa europejskie. Po raz pierwszy projekt ten trafił na ziemię sochaczewską, do Gawłowa. Zainteresowanie mieszkańców Sochaczewa i okolic było spore. Organizatorzy żałowali jedynie, że zabrakło młodzieży. Jednak, jak wspomniano, rozpoczęły się już wakacje.

W poszukiwaniu tożsamości

– Swoje korzenie zaczynamy dopiero odkrywać. W moim przypadku nawet nie wiedziałam, że mam polskie pochodzenie. Moja prababcia, jeszcze żyjąca bała się przez całe życie przyznać do polskiego pochodzenia. Dopiero teraz odkrywam swój rodowód. Nawet języka polskiego musiałam się uczyć od podstaw. Moja prababcia unikała mówienia po polsku. Jedynie z dzieciństwa pamięta polskie modlitwy – mówiła w czasie spotkania Taisa Rimari.

Jej szczególnie ciężko było udowodnić polskie pochodzenie. Losy jej rodziny były mocno powikłane i tylko z jednej strony przodkowie byli Polakami, bo rodzina była polsko-ukraińska.

Czasem udowodnić to, że ma się polskie korzenie jest niemożliwe. W wielu przypadkach nie ma żadnych dowodów na to. Poginęły dokumenty rodzinne, zniszczeniu uległy dowody i paszporty polskie. Czasem niszczyły je same rodziny z obawy, aby nie trafiły jeszcze dalej na katorgę na Syberię, gdzie warunki były gorsze niż w Kazachstanie – dodaje Taisa.

Młodzi uczestnicy spotkania w Gawłowie zaprezentowali swoje rodziny na fotografiach wraz z zachowanymi zdjęciami, niekiedy nawet sięgającymi XIX wieku. W większości były to rodziny inteligenckie, z dobrą pozycją zawodową i materialną.

W czasie deportacji, jakie były w latach 1936-1941, wywiezieni zostali Polacy mieszkający na terenie byłego ZSRR, a więc też z terenów republik nadbałtyckich, Mołdawii, Ukrainy i Rosji. Masowe deportacje w tym okresie były, jak wspominali studenci, rodzajem zemsty na światłej i wykształconej części społeczeństwa. Pierwsze deportacje zaczęły się w nocy z 9 na 10 lutego 1936 roku i dotknęły głównie osadników wojskowych oraz kolonistów polskich.

– W tej grupie mieszkającej na terenach ZSRR, władze radzieckie widziały szczególne niebezpieczeństwo z uwagi na pozycję gospodarczą i aktywność polityczną – dodaje Waleria Szymkowa. – W głąb Rosji trafiły wielotysięczne rzesze Polaków. I rodziny tych zesłańców i deportowanych dopiero po latach starają się udokumentować swą polskość.

 Czują się Polakami

W przypadku czysto polskiego nazwiska i pielęgnowanej mowy polskiej jest to łatwiejsze. Trudniej, gdy brak dokumentów i znajomości ojczystego języka.

– Wielu z nas dopiero uczy się języka polskiego, ale czujemy się Polakami – mówi Andrzej Iliński.

W Gawłowie był też jego kuzyn Władysław Iliński. Obaj pochodzą z rodziny o długim rodowodzie. Podobnie jak przodkowie Witalija Korzeniewskiego, którego rodzina o rodowodzie szlacheckim zdobyła stabilną pozycję materialną. Deportacja przekreśliła wszystko i skazała przodków Witalija na walkę o przetrwanie na terenie Kazachstanu. Obecnie od 10 lat mieszkają w Polsce. Jednak droga do tego nie była łatwa. Nawet jeśli uzyska się status Polaka, to oczekiwanie na repatriacje jest długie. Szansą dla repatriantów jest też zdobycie wykształcenia w Polsce. Jak się okazuje, młodzi Polacy z Kazachstanu wybierają głównie kierunki ścisłe – ekonomię, geologię, informatykę. Takie, które pozwolą im zbudować solidną podstawę materialną w przyszłości. Takie kierunki wybrały również Marija Marzena Dziemidowicz i Inga Kowtunowa.

– Spełniamy marzenia naszych przodków i staramy się wrócić do ich ojczyzny. Fundacja dla Rodaka bardzo nam w tym pomaga – podsumowuje Taisa.

Bogumiła Nowak

Fot. Bogumiła Nowak