Strona główna Sochaczew miasto Sąd poprosił o mediację z opozycyjnymi radnymi

Sąd poprosił o mediację z opozycyjnymi radnymi

669
0
PODZIEL SIĘ

Jest to pierwsza decyzja Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego dotycząca zaskarżenia przez opozycyjnych radnych części zapisów Statutu Sochaczewa. Sąd poprosił obie strony o podjęcie próby mediacji.

Czy strony zasiądą do rozmów? Trudno powiedzieć. Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej radna Jolanta Kulpa–Szczepaniak, jedna ze skarżących Statut, nie wykluczyła takiej możliwości. Dodała jednak, że w trakcie sesji nie chciałby się wypowiadać na ten temat, ale wszystko jest możliwe. Z kolei radny Robert Błaszczyk, który wraz z Jolantą Kulpą–Szczepaniak zaskarżył zapisy statutu do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, stwierdził, że będzie trudno dojść do porozumienia ze względu na postawę przewodniczącego rady. Ten według Błaszczyka nadal próbuje zarzucić radnym odbiegający od standardów styl prowadzenia sesji, przerywając radnym wystąpienia, oraz pozwala sobie na negatywne oceny ich wypowiedzi, co ogranicza dyskusję nad poruszanymi sprawami zawartymi w porządku obrad.

Jesteśmy gotowi w każdej chwili do mediacji. Mam nadzieję, że strona skarżąca do niej przystąpi. I tym samym wyjaśnimy sobie wszystkie rozbieżności oraz kwestie sporne, i wspólnie wypracujemy kompromis zadowalający obie strony – powiedział nam Sylwester Kaczmarek, przewodniczący Rady Miejskiej w Sochaczewie. Dodając, że skarżący powinni jednak zdawać sobie sprawę, że funkcja przewodniczącego polega na tym, że to on – według zapisów ustawy o samorządzie – jest odpowiedzialny za sprawny i merytoryczny przebieg sesji. Co z kolei może prowadzić do sytuacji, w których – ze względu na merytorykę i narrację wypowiedzi radnych, odbiegającą często od tematu dyskusji – musi ich przywoływać do porządku.

Chodzi przede wszystkim o merytoryczną dyskusję nad ważnymi sprawami dla miasta. Jeszcze raz chciałbym podkreślić, że powoływanie się przeze mnie na zapisy Statutu nie wynika z chęci dokuczenia radnym, czy ograniczenia prawa opozycji do przedstawienia swoich opinii na temat podejmowanych przez radę uchwał. Wynika to jedynie z troski o to, aby sesje przebiegały sprawnie i nie trwały w nieskończoność – stwierdził w rozmowie z „Expressem” Sylwester Kaczmarek.

Przypomnijmy, że według Jolanty KulpySzczepaniak oraz Roberta Błaszczyka, którzy zaskarżyli Statut Sochaczewa do sądu, niektóre zapisy najważniejszego dokumentu miasta – szczególnie te dotyczące tzw. „policji sesyjnej”, czyli dające przewodniczącemu prawo przerywania wypowiedzi radnych oraz odbieranie im głosu – są niezgodne z prawem. Według radnych dotyczy to w szczególności paragrafu 25 ust. 3 Statutu, zawierającego w swojej treści pojęcie tzw. „policji sesyjnej”, który nie ma swojego umocowania w ustawie o samorządzie gminnym i jest z nią sprzeczny, tak brzmią wyroki sądów administracyjnych i rozstrzygnięcia nadzorcze wojewodów. To właśnie powołując się na ten zapis – jak argumentują skarżący – przewodniczący rady wielokrotnie przerywa radnym wystąpienia oraz pozwala sobie na negatywne oceny ich wypowiedzi, ogranicza dyskusję nad poruszanymi sprawami zawartymi w porządku obrad, odbiera głos radnym według bliżej nieokreślonego kryterium, zabiera na sesjach głos w dyskusji nad poruszanymi sprawami poza kolejnością, prezentując własne stanowisko w danej kwestii. Tymczasem w Statucie, jak przekonują radni, powinien być określony zamknięty katalog instrumentów oraz sytuacji, w których przewodniczący może przywoływać radnych do porządku.

Jerzy Szostak

Fot.: Jerzy Szostak