Strona główna Sochaczew miasto Prawdziwy czy urojony smród

Prawdziwy czy urojony smród

804
0
PODZIEL SIĘ

Według jednej z naszych czytelniczek, w kinie Odeon śmierdzi palonym plastikiem. Jak twierdzi, smród jest tak intensywny, że trudno wytrzymać w sali kinowej.

Właśnie wyszłam z kina Odeon w trakcie seansu, smród plastiku, nie da się wytrzymać. Mam nadzieję, że Państwo zainteresują się tą sprawą. Do kina przychodzą dzieci, kobiety w ciąży, ludzie płacą pieniądze za to, żeby być podtruwanym trującym dymem. Na sali w kinie usłyszałam, że to pewnie fotele nowością tak śmierdzą. Czy to jest w porządku, że aż tak jesteśmy znieczuleni, że pozwalamy świadomie się truć” – poinformowała nas w mailu czytelniczka „Expressu”. Trujący plastik miał jakoby pochodzić ze spalenia plastikowych odpadów przez właściciela jednego z okolicznych budynków. Zaś toksyczny dym miał być wciągany przez system wentylacyjny do kina.

O wyjaśnienie sprawy zwróciliśmy się do pracowników kina Odeon. Jak nas poinformowano, rzeczywiście podczas jednego z seansów zwróciła się do nich kobieta, twierdząc, że w sali kinowej śmierdzi plastikiem. Co nie było prawdą. Poinformowano ją, że powodem zapachu może tzw. „świeżość kina”. Inaczej mówiąc, zapachy wydobywające się z mebli czy oklein. Taka sytuacja jest normą, w każdym nowym budynku. Jednak o truciu plastikiem nie ma mowy, ponieważ – według obowiązujących przepisów – wszystkie meble oraz wykładziny w kinie mają odpowiednie atesty na ich nieszkodliwość dla ludzkiego zdrowia. W innym przypadku kino nie mogłoby zostać otwarte.

Jak wynika z naszych informacji, kobieta nie zadowoliła się tłumaczeniami pracowników kina i wezwała policję. Jednak zamiast na nią poczekać, szybko opuściła budynek. Dodajmy, że pracownicy kina proponowali jej zwrot kosztów biletu, ale ta nie odebrała pieniędzy.

Przybyły na miejsce patrol policji bardzo dokładnie sprawdził sale kinowe i nie wykrył w nich zapachu, o którym wspominała nasza czytelniczka. Nie wykryto również, aby którykolwiek z właścicieli okolicznych budynków próbował w tym czasie spalać w piecu centralnego ogrzewania plastikowe odpady.

Ze swojej strony możemy dodać, że podczas naszego pobytu w kinie nie było czuć smrodu plastiku. Daje się co prawda wyczuć lekki zapach, ale ten pochodził z nowych mebli i wykładzin, i jest podobny do tego, jaki wyczuwamy w mieszkaniu po wstawieniu do niego nowych mebli. Natomiast w sali kinowej, gdzie odbywał się właśnie seans, nie był on wyczuwalny z powodu włączonej wentylacji.

Jerzy Szostak

Fot.: pixabay