Strona główna Sochaczew miasto Czy miasto oczyści Utratę?

Czy miasto oczyści Utratę?

500
0
PODZIEL SIĘ

Nie tak dawno pisaliśmy o zawalonych drzewach, które uniemożliwiają kajakarzom spływy Utratą. Okazuje się, że tym tematem zainteresowani są także miejscy radni.

Podczas ostatniej sesji Rady miejskiej radna Alicja Korkosz zaapelowała do burmistrza Sochaczewa o usunięcie zwalonych drzew z koryta Utraty. Jak zaznaczyła, zarówno do niej, jak i do radnego Janusza Bąbały zwracają się mieszkańcy Sochaczewa, którzy chcieliby popływać kajakami Utratą na przykład do Żelazowej Woli. Nie mogą jednak tego robić, ponieważ rzeka na całym miejskim odcinku jest zawalona drzewami.

Odpowiadając radnej Dariusz Dobrowolski, zastępca burmistrza Sochaczewa, obiecał zajęcie się tym tematem.

Może się to jednak okazać bardzo trudne. Otóż Utrata jest w zarządzie Wód Polskich i to na nich spoczywa obowiązek usuwania zwalonych drzew. Natomiast miasto, nawet gdyby chciało, to nie może tego zrobić bez uzyskania pozwolenia. A jego uzyskanie, znając dotychczasowe perypetie miejskiego samorządu z Wodami Polskimi, będzie graniczyło z cudem. Kolejną przeszkodą może się okazać Wojewódzki Konserwator Zabytków, który także musi wydać zgodę. Gdyż rzeka na części swojego miejskiego odcinka przepływa przez tereny objęte ochroną konserwatorską. Jest to rejon byłego parku dworskiego w Chodakowie, gdzie obecnie trwają prace związane z jego rewitalizacją, oraz tereny przyległe do zabytkowego młyna państwa Repsz. To powoduje, że oprócz zgody Wód Polskich miasto musiałoby uzyskać również zgodę od konserwatora zabytków. Jakby tego było mało, potrzebne będzie również pozwolenie od Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Ta musi sprawdzić, czy przypadkiem na powalonych drzewach nie pojawiły się zwierzęta lub rośliny objęte ścisłą ochroną. A gdyby je odkryto, to mając nawet zgodę Wód Polskich i konserwatora, o usuwaniu drzew nie będzie mowy.

Ale na tym nie koniec. O ile miastu udałoby się uzyskać w końcu pozwolenia, to będą one dotyczyły jedynie miejskiego odcinka Utraty. Jednak na ten od Sochaczewa do Żelazowej Woli o wymagane zgody musi się starać gmina Sochaczew, bo to jest jej teren. I gdyby w końcu jej się to udało, może się pojawić się kolejny problem. A jest nim właściciel miejsca urodzenia Fryderyka Chopina – czyli Narodowy Instytut Fryderyka Chopina. A ten może sobie nie życzyć, aby kajakarze bez wykupywania biletów mogli tam wpływać. Nawet gdyby na to się zgodzono, to spływ zakończymy koło parkowego mostku. Dalej nie popłyniemy, ponieważ uniemożliwia nam to tama zbudowana na Utracie na terenie parku. Zaś przenoszenie kajaków w tym miejscu, ze względu na stromy brzeg, jest bardzo trudne. Natomiast rozebranie tamy nie wchodzi w grę. Instytut nie wyrazi na to zgody, podobnie jak Wody Polskie, konserwator zbytków itd.

Jedynym pocieszeniem jest to, że mieszkańcy Sochaczewa mają darmowy wstęp na teren parku.

Jerzy Szostak

Fot.: Jerzy Szostak