Strona główna Kronika kryminalna Rozlewał rtęć na dworcu

Rozlewał rtęć na dworcu

445
0
PODZIEL SIĘ

Policjanci po ponad miesiącu intensywnych poszukiwań zatrzymali mężczyznę podejrzanego o rozlewanie rtęci w podziemnym przejściu dworca. Okazał się nim 63-latek, który zrobił sobie z tego zabawę. Teraz za to odpowie przed sądem, gdyż zagroził zdrowiu i życiu przechodniom.

Pierwsze zgłoszenie o rozlanej rtęci w przejściu dla niepełnosprawnych wpłynęło 8 kwietnia przed godziną 11.00. Potem jeszcze trzy razy strażacy musieli ją utylizować, gdyż co tydzień pojawiały się nowe zgłoszenia.

To nie pierwszy przypadek rozlania rtęci w tym miejscu. Rtęć jest bardzo niebezpieczną substancją dla zdrowia i życia. Może doprowadzić do silnego zatrucia lub uszkodzenia organów wewnętrznych. Działania straży pożarnej polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, wyłączeniu z ruchu pieszego w tej części przejścia podziemnego i zebraniu substancji przez ratownika w kombinezonie chemoodpornym i z aparatem powietrznym – informował na początku maja Rafał Krupa, rzecznik prasowy Komendy Państwowej Powiatowej Straży Pożarnej w Sochaczewie.

Rozlał w przejściu

Do zdarzenia zadysponowane zostały wtedy dwa zastępy z sochaczewskiej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Państwowej Powiatowej Straży Pożarnej oraz samochód operacyjny. Strażacy na miejscu zdarzenia, po rozpoznaniu ustalili, że na posadzce w przejściu podziemnym – w części przeznaczonej dla osób niepełnosprawnych – znajdują się srebrzyste kulki przypominające na pierwszy rzut oka rtęć. Potwierdziły to badania.

Zebraną z posadzki substancję przekazano do utylizacji, a miejsce zdarzenia do dalszych czynności przekazano funkcjonariuszom policji. Akcja ratownicza strażaków trwała prawie pół godziny.

Po pierwszym rozlaniu rtęci w kwietniu policja rozpoczęła intensywne poszukiwania sprawcy. Zwłaszcza, że jeszcze pod koniec kwietnia oraz w maju ktoś nadal rozlewał na dworcu rtęć. Okazało się, że w sumie doszło w tym miejscu do czterokrotnego rozlania rtęci.

Wpadł na dworcu

 W pierwszej dekadzie maja do Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie wpłynęło kolejne, czwarte już zgłoszenie o rozlanej w przejściu dworcowym rtęci. Funkcjonariusze znów zabezpieczyli miejsce zdarzenia, a straż pożarna oczyściła teren ze srebrnej substancji. Wtedy w pobliżu miejsca zdarzenia zatrzymano 63-latka, który zachowywał się podejrzanie. Policjanci zaczęli podejrzewać go o to, że może być sprawcą rozlania rtęci.

Mężczyzna początkowo negował, że ma jakikolwiek związek z wylaniem tak zwanego żywego srebra, twierdząc, że tylko informował o jego znalezieniu. Jednak podczas przeszukania jego mieszkania policjanci znaleźli dwa telefony, z których były wykonywane połączenia na numer alarmowy. W trakcie dalszych czynności mężczyzna przyznał się, że cztery razy rozlał rtęć w podziemnym przejściu dworca PKP w Sochaczewie. Stwierdził też, że zrobił to dla zabawy. To wielka bezmyślność, gdyż rtęć jest bardzo toksyczna i niebezpieczna nie tylko dla ludzi, ale też dla całego otoczenia – mówi mł. asp. Agnieszka Dzik z biura prasowego Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie.

Policjant z wydziału kryminalnego przedstawił mu cztery zarzuty sprowadzenia zagrożenia dla zdrowia i życia ludzi. Wobec podejrzanego zastosowano środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego. 63-latkowi za bezmyślność grozi do 3 lat pozbawienia wolności.

Bogumiła Nowak

Fot. PPSP Sochaczew