Strona główna Powiat Powiat w ogniu

Powiat w ogniu

243
0
PODZIEL SIĘ

Tylko w ciągu ostatniego weekendu na terenie powiatu sochaczewskiego doszło do 26 pożarów. W sumie od połowy kwietnia w wyniku podpaleń pożary strawiły kilkadziesiąt hektarów łąk i lasów.

Tak pracowitych dwóch tygodni strażacy z terenu powiatu sochaczewskiego nie mieli już dawno. W wyniku panującej suszy praktycznie każdego dnia dochodziło do kilku pożarów. Ostatni z nich miał miejsce w niedzielę 5 maja. W wyniku podpalenia spłonęło ponad dziesięć hektarów łąk w Famułkach Brochowskich. W akcji gaśniczej, która trwała kilka godzin, brało udział 10 zastępów straży pożarnej; z OSP Brochów, Śladów, Kromnów, Miszory, Wólka Smolana, Plecewice, JRG Sochaczew, OSP Młodzieszyn, Witkowice, Szymanów.

Apel o rozwagę

Jak powiedział nam Mirosław Gorzki, zastępca komendanta Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Sochaczewie, tylko od 1 do 5 maja na terenie naszego powiatu doszło do 26 podpaleń. Płonęły zarówno łąki, lasy, jak i osiedlowe śmietniki.

Powiedzmy sobie szczerze. Te pożary nie wybuchły same. Są one wynikiem działania ludzi, czyli podpaleń umyślnych lub nieumyślnych. Dlatego zwracamy się do wszystkich o jak największą ostrożność w obchodzeniu się z ogniem, szczególnie w lasach czy na łąkach. Ściółka leśna jest tak sucha, że wystarczy iskra, aby doszło do pożaru – mówi Mirosław Gorzki. Dodając, że większość pożarów mogła być wynikiem nieumyślnego zaprószenia ognia. Chociażby poprzez wyrzucanie niedopałka papierosa z jadącego samochodu.

Komendant zwraca również uwagę fakt, z którego nie zdajemy sobie zwykle sprawy, jest nim wjeżdżanie samochodami do lasu podczas suszy. Otóż katalizatory naszych samochodów nagrzewają się do temperatury 600 stopni. A w sytuacji, gdy znajdująca się na leśnej drodze ściółka jest sucha, może w każdej chwili dojść do jej samozapłonu. Dlatego straż oraz służby leśne apelują, aby w obecnej sytuacji nie wjeżdżać samochodami do lasu.

 Czarny wtorek

Jak wynika z danych udostępnionych przez sochaczewską straż, najbardziej pracowitym dniem dla strażaków był wtorek, 23 kwietnia. Tego dnia strażacy wyjeżdżali aż do 43 zdarzeń.

Zaczęło się od pożaru lasu w miejscowości Dachowa. Co prawda nieznane są jeszcze przyczyny jego powstania, ale wszystko wskazuje na to, że było to umyślne podpalenie. Pożar wybuchł bowiem w dwóch miejscach. Jego rozprzestrzenianiu sprzyjała nie tylko wyschnięta ściółka leśna, ale również silny, porywisty wiatr. To powodowało, że ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko i niewiele brakowało, aby przeniósł się na znajdujące się obok lasu zabudowania. Z ogniem, który szalał po obydwu stronach drogi krajowej nr 92, walczyło 20 zastępów strażaków zawodowych, w tym z Wojskowej Straży Pożarnej z Bielic. Dodajmy, że na czas akcji gaśniczej droga na Łowicz została zablokowana przez policję.

Jednak po ugaszeniu pożaru na Dachowej strażacy nie mieli chwili oddechu, ponieważ otrzymali kolejne zgłoszenia. Tym razem płonęły lasy w miejscowościach Wólka Smolana i Marysin.

 Ofiarni druhowie

O tym, jak pracowitym dniem dla strażaków był 23 kwietnia, można się przekonać z działań druhów z OSP Kamion. Do pierwszej interwencji wyjechali o godzinie 10.11. Był to pożar traw w miejscowości Januszew. Gdy druhowie uporali się z gaszeniem prawie hektara płonących łąk, zostali wysłani do zabezpieczenia Sochaczewa, ponieważ większość sochaczewskich strażaków brało udział w gaszeniu pożaru lasu na Dachowej.

Nie minęło kilka godzin i strażacy z Kamiona zostali wysłani do gaszenia pożaru lasu w miejscowości Marysin. Kiedy udało się go opanować i druhowie myśleli, że to już koniec pracowitego dnia, otrzymali zgłoszenie o pożarze śmieci w Nowym Kamionie. Na tym się jednak nie skończyło, ponieważ dwie godziny później w ich jednostce odezwała się syrena alarmowa. Tym razem alarm dotyczył pożaru trzcinowisk w Famułkach Królewskich. Akcja, w której brało udział dziesięć jednostek gaśniczych, trwała trzy godziny i druhowie z Kamiona wrócili do domów dopiero następnego dnia.

Płoną lasy, płoną pola

Ale pożary wybuchały nie tylko 23 kwietnia. Na przykład 25 kwietnia gaszono pożar łąk w miejscowości Lasocinie, a 29 kwietnia doszło do podpalenia śmieci na cmentarzu w Giżycach. Natomiast w poniedziałek, 15 kwietnia, strażacy gasili pożar budynku mieszkalnego w Tułowicach. Z kolei 18 kwietnia zmagano się między innymi z pożarem poszycia leśnego, który miał miejsce w Wilczych Śladowskich. Tego samego dnia doszło również do pożaru kompostownika w Sielicach. A 19 kwietnia strażacy zmagali się pożarem czterech hektarów traw, zarośli i śmieci w pobliżu zalewu boryszewskiego. Po jego ugaszeniu strażacy z Sochaczewa oraz druhowie ze Starych Bud oraz Młodzieszynie brali udział w gaszeniu pożaru samochodu osobowego w Starych Budach. Natomiast 22 kwietnia doszło m.in. do pożaru sterty słomy w Sielicach.

W ciągu ostatnich dwóch tygodni nasi strażacy zmagali się m.in. z pożarem zabudowań przy ulicy Matejki w Sochaczewie oraz z pożarem samochodu ciężarowego w Czerwonce Parcel.

Jerzy Szostak

Fot.: OSP Szymanów