Strona główna Teresin Reggae na kolarskiej trasie

Reggae na kolarskiej trasie

160
0
PODZIEL SIĘ

Duża przewaga Turcji nad resztą stawki nie przyniosła jednak jej ostatecznego triumfu. Tuż przed linią mety, efektywna pogoń kolarza z Jamajki dała mu zasłużone zwycięstwo.

Nie, nie jest to relacja z finiszu jednego z kolarskich międzynarodowych tour’ów. Tak bowiem w olbrzymim skrócie wyglądało zakończenie imprezy o nazwie Teresin Kapsel Cup 2019, nawiązującej do popularnej w latach 80. gry w kapsle. Zabawa była doskonała.

W sobotę 27 kwietnia br. Teresiński Ośrodek Kultury zaprosił chętnych do znanej, szczególnie starszym, gry w kolarski wyścig w kapsle. Mimo że lata swojej świetności ma ona już dawno za sobą, to od pewnego czasu można zauważyć powrót zainteresowania tego typu zabawą. W sali widowiskowej Dworca To.Kultura! nastąpił jej prawdziwy come-back. Sportowych emocji nie brakowało, jednak zabrakło niestety szerszego zainteresowania uczestnictwem. Szkoda, bo organizatorzy, a szczególnie Jakub Kamiński i Daniel Staniak, którzy pełnili również funkcję sędziów wyścigu, stanęli na wysokości zadania. Trasa, choć dość wymagająca, to przygotowana perfekcyjnie. Atmosfera jeszcze lepsza. – Naszym celem była nie tylko popularyzacja gry w kapsle i aktywny wypoczynek, ale też przypomnienie rozrywki, jaka towarzyszyła dzieciom i młodzieży w latach 80. ubiegłego wieku. Rywalizacja w kapslowych turniejach, zwłaszcza w okresie kolarskiego Wyścigu Pokoju cieszyła się wówczas ogromną popularnością. Stąd nasz pomysł na Teresiński Kapsel Cup – mówi Jakub Kamiński.

Pierwszą edycję TKC wygrał Mateusz Odolczyk, który w trasie pilotował Jamajkę. Tym samym zdobył okazały puchar wręczony mu przez organizatorów. – Grę w kapsle pokazał mi kilka lat temu mój tata, wspólnie rozgrywaliśmy wyścigi na podwórku. Całkiem fajna, dziś jednak nie cieszy się jakimś szczególnym uznaniem wśród moich rówieśników, a szkoda – mówił zwycięzca.

Impreza przypomniała jedną z zabaw dzieciństwa wśród dzisiejszych 40 i 50-latków. Ci pamiętają, jak na podwórkach rysowano trasy, a każdy chciał być Ryszardem Szurkowskim, a potem Zenonem Jaskułą, Joachimem Halupczokiem czy Markiem Leśniewskim, ale też niemieckim Olafem Ludwigiem.

Warto wracać do tego typu zabaw, które jednym przyniosą garść wspomnień, innych skutecznie odciągną od komputerów i telefonów. Tym bardziej, pomysł TOK-u na TKC zasługuje na jak najwyższą ocenę. Miejmy nadzieję, że będzie kontynuowany. Brawa dla organizatorów, brawa dla uczestników. Dodajmy, że w grupie pościgowej teresińskiej zabawy „jechali” – Herbert Pałuba jako Brazylia, Aleksandra Sobota jako Kenia, Inga Andryszczyk jako Wielka Brytania, Jakub Zień jako Polska, oraz kilku młodych i starszych poza konkurencją. Autor tego tekstu ścigał się, reprezentując Turcję.

odol