Strona główna Sochaczew miasto Spaliłaby cały blok

Spaliłaby cały blok

1132
0
PODZIEL SIĘ

Tylko dzięki błyskawicznemu działaniu ekipy remontującej jedno z mieszkań w bloku przy ul. Żwirki i Wigury w Sochaczewie mieszkańcy zawdzięczają, że mają dach nad głową. 60-letnia kobieta przez nieuwagę doprowadziła do rozprzestrzenienia się ognia. Strażacy ostrzegają, że brak rozwagi i lekkomyślność może być powodem pojawienia się ognia.

– Nie znamy przyczyny pojawienia się ognia. Ekipa remontowa zauważyła wydobywający się z jednego z mieszkań dym. Alarmowali też inni mieszkańcy, którzy poczuli swąd spalenizny – mówi Rafał Krupa, rzecznik prasowy Komendy Państwowej Powiatowej Staży Pożarnej w Sochaczewie.

Podpaliła mieszkanie

Nie wiadomo, co było powodem pojawienia się ognia. Straż pożarna nie wyklucza, że mogło to być zaprószenie ognia poprzez tlący się papieros.

– Na razie trudno to ocenić. To już kwestia dochodzenia. Jednak, gdyby nie pracownicy budowlani wykonujący remont, mogłoby skończyć się tragicznie. Kiedy zauważyli kłęby dymu, zawiadomili straż i jednocześnie wyważyli drzwi mieszkania. Z palącego się lokalu wyciągnęli na klatkę schodową półprzytomną 60-latkę i udzielili jej pierwszej pomocy – mówi Rafał Krupa.

Po przyjeździe pogotowia ratunkowego kobietą zajęli się lekarze. Stan 60-latki był jednak bardzo poważny i konieczna była specjalistyczna pomoc medyczna. Kobietę przetransportowano śmigłowcem do szpitala w Warszawie.

Strażacy po przybyciu na miejsce zdarzenia stwierdzili, że ogień objął całe mieszkanie, głównie wyposażenie. Ogień został ugaszony. Gdyby jednak nie szybka akcja, mógł spalić się cały blok.

Lekkomyślność przyczyną

 W większości domowych pożarów, to sami mieszkańcy są ich sprawcami. Nie ma miesiąca, byśmy nie interweniowali do pożaru, gdzie pali się garnek z potrawą. Po pierwsze są to przypadki osób, które są po alkoholu i zostawiają garnki na ogniu, zapominając o tym. Są też jednak inne przypadki, gdy jest to zwykła lekkomyślność. Bywa, że ktoś wstawia obiad i wychodzi np. na chwilę do sklepu. Potem może się to wyjście przedłużyć niespodziewanie i zapomina się o tym, że zostawiło się na kuchni gotującą się potrawę lub wodę. No i pożar gotowy. Ogień wtedy szybko rozprzestrzenia się na całe mieszkanie, a gdy jest to dom wielorodzinny, może zagrozić i innym mieszkaniom – dodaje Rafał Krupa.

Przypomina, że najlepiej przed każdym wyjściem z domu sprawdzić, czy nic nie stoi na kuchni i wyłączyć wszystko. Nawet będąc w domu, trzeba pilnować cały czas garnków na kuchni.

Czasem krótka chwila nieuwagi czy wyjścia z domu może przedłużyć się, a to wystarczy, by wybuchł pożar. Trzeba być odpowiedzialnym – stwierdza rzecznik PPSP w Sochaczewie.

Nie igrać z ogniem

Wraz z wiosną pojawiają się też wypalenia traw na łąkach, które mogą być przyczyną poważnych pożarów.

To plaga coroczna. Nie pomagają nasze apele. Niektórzy mieszkańcy gmin wypalają trawy, gdyż uważają, że to użyźni glebę. A tak nie jest, gdyż w ogniu ginie wszystko co żyje, a ponadto jest to ogromne zagrożenie dla ludzi. W każdej chwili może zmienić się wiatr i dojść do tragedii. Spłonąć ludzie i zabudowania mieszkalne. W miniony weekend aż 15 razy wyjeżdżaliśmy do płonących łąk – mówi Rafał Krupa.

W tym roku najwięcej palą się łąki na terenie gminy Brochów oraz Młodzieszyn. Pod koniec lutego palące się trawy we wsi Władysławów zagroziły pobliskiemu lasowi. Paliły się też łąki w Famułkach Królewskich, Wólce Smolanej, Famułkach Brochowskich, Lasocinie i Kamionie.

Pierwsze łąki zapłonęły już w połowie lutego. Szczególne nasilenie podpalania łąk jest w weekendy. Również niebezpieczne jest podpalanie śmieci na działkach, jeśli ognisko nie jest odpowiednio zabezpieczone. To trafia się w czasie wiosennych porządków. Przed tym też ostrzega rzecznik strażaków. Jak uważa, z ogniem trzeba postępować rozważnie i być odpowiedzialnym cały czas.

Bogumiła Nowak

Fot. DG

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułŚwięto dywizjonu
Następny artykułLekcja pełna zagadek