Strona główna Kronika kryminalna Fałszywe faktury za prąd

Fałszywe faktury za prąd

459
0
PODZIEL SIĘ

Oszuści imają się coraz to nowych sposobów, aby zdobyć pieniądze. Ich kolejną metodą na łatwy zarobek stały się opłaty za energię elektryczną. Polega to na podszywaniu się pod Polską Grupę Energetyczną S.A.

Od kilku dni do pracowników Polskiej Grupy Energetycznej Obrót docierają sygnały od klientów, którzy otrzymują fałszywe wiadomości, przesyłane przez firmę Polska Gospodarka Energetyczna podszywającą się pod markę PGE Polska Grupa Energetyczna. Firma ta, wykorzystując logo PGE, wzywa do uregulowania rzekomych zaległych należności.

Szukanie naiwnych

Jak wynika z naszych informacji, fałszywe faktury pojawiły się również na terenie powiatu sochaczewskiego. Podszywający się pod PGE oszuści w przesyłanym piśmie informują o konieczności natychmiastowego uregulowania zaległości, które wynoszą około 600 złotych. Do tego odbiorca jest informowany, że w przypadku braku wpłaty zostanie on wpisany do Krajowego Rejestru Długów, a zaległości zostaną wystawione na giełdę wierzytelności. Natomiast spółka wystąpi na drogę sądową. Pismo zawiera również groźbę zerwania umowy na dostawę prądu.

Jeżeli otrzymamy lub otrzymaliśmy podobną fakturę, czy bardziej wezwanie do zapłaty, które wzbudza nasze podejrzenie, powinniśmy skontaktować się z regionalnym oddziałem PGE Obrót lub zadzwonić na  infolinię PGE: (+48) 422 222 222. W żadnym przypadku nie należy natomiast przelewać pieniędzy na konto przekazywane w fałszywej korespondencji.

Jak podkreśla PGE, działania nieuczciwych sprzedawców to duży problem, z którym borykają się wszyscy operatorzy usług.

W wydanym komunikacie, która ma uczulić odbiorców na działania oszustów – dostawca prądu informuje: „PGE Obrót opiera swoją działalność na transparentności oraz uczciwej konkurencji, polegającej m.in. na dokładnym informowaniu klientów o swoich produktach i usługach” – piszą pracownicy firmy. Spółka posiada certyfikat Kodeksu Dobrych Praktyk w ramach Towarzystwa Obrotu Energią (TOE). Co roku w ramach TOE włącza się ogólnopolską kampanię informacyjną „Sprawdź, kto sprzedaje Ci energię”, mającą na celu ostrzeganie przed nieuczciwymi praktykami sprzedaży prądu i gazu na rynku.

Porażeni prądem

O tym, jak można się przejechać na rzekomo tańszych dostawach prądu, przekonali się także niektórzy mieszkańcy Sochaczewa. Padli oni ofiarą oszustów, którzy także podszywali się PGE. Na przekręt z tanim prądem dało się nabrać kilkudziesięciu mieszkańców.

Schemat był banalnie prosty. Przedstawiciele jednej z działających na terenie Warszawy firm najpierw wyszukali osoby w podeszłym wieku. Następnie odwiedzili je w domach, przedstawiając się jako pracownicy „grupy energetycznej” lub „zakładu energetycznego”. Ponieważ grupa czy zakład energetyczny większości z nas kojarzy się z Polską Grupą Energetyczną, która dostarcza prąd do sochaczewskich mieszkań, to owi osobnicy bez żadnych problemów wpuszczani byli do domów.

Jak wspomina jedna z oszukanych osób, pan, który do niej zapukał, był bardzo miły, po prostu dżentelmen: – Przedstawił się jako przedstawiciel zakładu energetycznego. Poprosił mnie o pokazanie dotychczasowych rachunków za prąd. A gdy je obejrzał, stwierdził, że w związku z regularnymi opłatami należności, ma dla mnie bardzo korzystną ofertę. Dzięki niej miałam płacić mniej za energię elektryczną. Dodał, że ponieważ oferta jest ograniczona, to byłoby dobrze, gdybym umowę podpisała od razu. I tak się stało – powiedziała nam jedna z mieszkanek Sochaczewa. Jak dodaje, wszystko odbyło się bardzo szybko i nie miała czasu przeczytać przedłożonego jej do podpisania dokumentu.

Otrzeźwienie przyszło wraz z pierwszym rachunkiem. A ten, był o kilkadziesiąt złotych wyższy niż wcześniejsze. Dlaczego wyższy? Otóż firma, z którą nasza rozmówczyni zawarła umowę, nie była dostawcą prądu, ale pośrednikiem między odbiorcami a PGE. Chcąc rozwiązać niekorzystną dla siebie umowę, starsza pani musiałaby zapłacić karę umowną. A ta wynosiła ponad dwa tysiące złotych.

Bądź czujny

Co ciekawe, wszystko to odbyło się zgodnie z prawem. A to oznacza, że jeżeli w ciągu 14 dni osoby oszukanie nie wystąpiły o zerwanie umowy, to musiały płacić zawyżone rachunki.

Jak się ustrzec przed podobnymi zdarzeniami? Po pierwsze: czytać uważniej to, co się podpisuje, a po drugie: sprawdzać, czy dostaliśmy te same podpisane przez firmę egzemplarze umów, które podpisaliśmy i oddaliśmy akwizytorowi. Przedstawiciele handlowi łamią prawo tylko w sytuacji, gdy podadzą się za przedstawiciela innej firmy niż faktycznie reprezentują.

Natomiast podpisywanie umowy bez zaznajamiania się z jej treścią, to po prostu lekkomyślność ze strony konsumenta.

I najważniejsze – jeżeli chcemy odstąpić od umowy zgodnie z prawem i bez nałożenia kary w ciągu 14 dni, musimy to zrobić w formie pisemnej, wysyłając odstąpienie od umowy listem poleconym. Najlepiej z potwierdzeniem odbioru. Bywa jednak i tak, że nieuczciwi handlowcy bardzo często specjalnie nie zostawiają nam kopii umowy. A to z kolei powoduje, że nie mając adresu operatora, z którym zawarliśmy porozumienie, nie możemy tego zrobić. Wtedy możemy rozwiązać umowę według zawartego w nim pouczenia, ale to wiąże się z karą, którą musimy zapłacić firmie. Dlatego zawsze należy żądać zostawienia kopii umowy. Poprośmy również sprzedawcę o przystawienie pieczątki z adresem siedziby firmy. Może się okazać, że ten na umowie jest nieaktualny. Gdy akwizytor nie chce tego zrobić, od razu możemy dzwonić na policję.

Jerzy Szostak

fot.pixabay

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułZmarła najstarsza mieszkanka
Następny artykułRowerowa majówka