Strona główna Bez kategorii Musimy wrócić do korzeni

Musimy wrócić do korzeni

475
0
PODZIEL SIĘ

Wywiad z posłem Maciejem Małeckim, kandydatem do Parlamentu Europejskiego

Panie pośle, nie będę ukrywał, że pańska decyzja o ubieganiu się o mandat europosła jest nie tylko dla mnie zaskoczeniem. Co było powodem, że Pan się na to zdecydował?

Chcę wykorzystać doświadczenie, które zdobyłem w ostatnich latach do pracy w Parlamencie Europejskim. Uważam, że do Brukseli musimy wysłać silną reprezentację, która razem z prawicą z innych państw utworzy nowy sojusz na rzecz powrotu do wartości chrześcijańskich i odrodzenia siły gospodarczej w Europie. Chciałbym pomóc w realizacji tego celu. Dlatego odpowiedziałem „tak” na propozycję startu.

Rozumiem. Jednak z drugiej strony, w momencie dostania się przez Pana do Parlamentu Europejskiego – czego panu życzę – Sochaczew traci dobrego ducha, dzięki którego pomocy naszym samorządom udało się pozyskać ogromne środki zewnętrzne na realizację zaplanowanych inwestycji. Tylko w ubiegłym tygodniu było to prawie 10 milionów na inwestycje związane z zagospodarowaniem wód opadowych na terenie Sochaczewa.

Kandyduję z okręgu mazowieckiego, a więc z Sochaczewa i naszego regionu. Pozostanę tak samo aktywny i będę pomagał w rozwiązywaniu miejscowych problemów, tak jak do tej pory. Ale myślę, że nasze wewnętrzne, polskie doświadczenia przydadzą się też w polityce europejskiej. Trzeba zachęcać Unię do takich działań gospodarczych i społecznych, których efekty odczują wszyscy Europejczycy, nie tylko elity brukselskie. A tu z każdym rokiem robi się coraz większy kontrast. Dlatego trzeba dzielić się polskim doświadczeniem, które pokazuje, że można rozwijać się szybciej i równomierniej. A o moim Sochaczewie nigdy nie zapominam.

Nie będzie to jednak łatwe. Elity brukselskie nie są skore do jakichkolwiek reform, w wyniku których mogłyby stracić swoją dominującą pozycję. Dodam pozycję, którą uzyskały w niedemokratyczny sposób. Na dodatek również dwa największe kraje, które mają decydujący wpływ na funkcjonowanie Unii, czyli Niemcy i Francja, nie są za wprowadzeniem reform, a jeżeli już, to za ograniczeniem roli państw członkowskich. Mówiąc wprost, do sprowadzenia ich do roli przedmiotów a nie podmiotów, czego chce m.in. PiS.

Właśnie dlatego musimy mieć w Parlamencie silną, prawicową reprezentację. Drużynę, która będzie zabiegała o to, by UE była wspólnotą równych państw, w której każdy głos się liczy, nie tylko największych i najsilniejszych krajów. Ja chcę na rzecz tego działać. Żeby wszystkie państwa były traktowane tak samo. Żeby nie było podziału na te, które tacy politycy jak Frans Timmermans lubią lub nie lubią, i zgodnie z tym nagradzają albo karzą. Chciałbym też budować koalicję na rzecz solidarności energetycznej, bo to jest mi szczególnie bliskie i powstrzymywać projekty, które mogą blokować rozwój Polski oraz całego regionu. Dbać o sprawiedliwe traktowanie polskich produktów i firm. Właśnie z tego powodu zdecydowałem się kandydować. Startuję z 4 miejsca na mazowieckiej liście. Już ruszyłem z kampanią i będę zabiegał o poparcie wszystkich grup wyborców, których będę przekonywał do mojego programu i Deklaracji Europejskiej Prawa i Sprawiedliwości.

Zgodzi się Pan ze mną, że praca w Parlamencie Europejskim będzie całkowicie odmienna od tej w polskim Sejmie. Przede wszystkim dlatego, że Unia potrzebuje zmian i to jak najszybszych. Według Pana, w jakim powinny iść one kierunku?

Tu nie trzeba żadnego nowego kierunku, wystarczy wrócić do korzeni. Unia Europejska została zbudowana w oparciu o chrześcijańskie wartości i idee wspólnotowe, takie jak współpraca, szacunek dla różnorodności poszczególnych krajów i solidarność. To one przyświecały ojcom założycielom Zjednoczonej Europy, Alcide de Gasperiemu, Robertowi Schumanowi, czy Konradowi Adenauerowi. Wspólnota Europejska powstała po to, by stworzyć strefę zgodnego współdziałania państw narodowych, bogactwa ekonomicznego i bezpieczeństwa na naszym kontynencie. Nieszerzenia ideologii i walki o dominację, która w ostatnich latach przybrała na sile. Unia ma solidny fundament, na którym została zbudowana, tylko musi sobie o tym przypomnieć. Nowi europarlamentarzyści powinni to zrobić.

Panie Pośle, opozycja lubi się chwalić, że ma w swoich szeregach wielu ludzi z kwalifikacjami. Tymczasem to Zjednoczona Prawica pokazała większą skuteczność w rządzeniu i ma na swoim koncie imponujące wyniki gospodarcze. Także na listach do Parlamentu Europejskiego wystawiła ludzi świetnie wykształconych. Karol Karski jest profesorem na Uniwersytecie Warszawskim, profesorami są też Zdzisław Krasnodębski i Ryszard Legutko, a Witold Waszczykowski ma tytuł doktora, pan jest po studiach na KUL i SGH. Dlaczego Państwo o tym nie mówicie?

Jeśli już pan o tym wspomina, to ukończyłem też Wykorzystywanie Środków Unijnych w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, a w tym roku uzyskałem tytuł MBA Wyższej Szkoły Handlu i Usług w Poznaniu (śmiech). Można to przeczytać w moim życiorysie, ale rzeczywiście nie rozpoczynam spotkań od informowania innych o swojej edukacji (śmiech). Wydaje mi się, że ludzi bardziej interesuje to, co mogę dla nich zrobić. Może opozycja chwali swoich kandydatów, bo to jest jedyne, o czym jest w stanie mówić. Nie ma programu, efekty jej ośmioletniego rządzenia są nieporównywalne do tego, co nam udało się zrobić w ciągu trzech lat. Nie może też konkurować z nowymi programami z tzw. Piątki Kaczyńskiego, dzięki którym Polska ma szanse gospodarczo doganiać bogatsze państwa Unii. Dowartościowuje więc swoich kandydatów i podsyca spory ideologiczne, licząc na to, że uniknie dyskusji o konkretach programowych. Mam nadzieję, że wyborcy nie dadzą się nabrać.

Dziękuje za rozmowę.