Strona główna Sochaczew gmina Przybywa dzikich wysypisk

Przybywa dzikich wysypisk

211
0
PODZIEL SIĘ

Nadchodząca wiosna, co roku jest okresem, gdy w gminach powiatu sochaczewskiego rozpoczyna się nie tylko zimowe porządkowania posesji i gminnych terenów, ale też akcja zbierania porzuconych przy drogach, w rowach oraz lasach odpadów. Te zaś trafiają tam za sprawą niektórych mieszkańców, bądź niefrasobliwych przejezdnych wyrzucających i wwożących śmieci całymi workami.

– Gminy stale współpracują z nami w tym zakresie. Tylko w ostatnim czasie dzięki pracy, zaangażowaniu i poświęceniu policjantów zwalczającym przestępczość przeciwko środowisku, udaremniono próby nielegalnego składowania odpadów. To zjawisko może nie jest tak duże u nas, ale trzeba monitorować sytuację i trzymać rękę na pulsie – mówi Paweł Rynkiewicz z biura prasowego Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie.

Drogi jak wysypiska

W gminach problemem są szlaki komunikacyjne, które w największym stopniu są zagrożone degradacją. W te miejsca trafiają wszelkie drobne odpady. Najczęściej są to opakowania, butelki i kartoniki po napojach, czy nawet worki z zebranymi obierkami lub innymi zbędnymi resztkami. Bywają też części od sprzętu elektronicznego i baterie.

– W naszej gminie tradycyjnie najwięcej odpadów jest w rowach. Czasem są one tak zapełnione, że nawet nie widać, że to jest rów melioracyjny. Organizujemy co jakiś czas sprzątanie. Gdyby nie takie akcje, to nie wiadomo, czy nie doszłoby do degradacji środowiska. Pocieszającym jest jednak fakt, że w lasach nie ma już zbyt wielu odpadów. Trafiają się czasem, ale nie są to tak częste przypadki – stwierdza Sławomir Tomaszewski, przewodniczący Rady Gminy Iłów.

W gminie od lat kilka razy w roku są urządzane akcje sprzątania. I nie tylko przy okazji Święta Ziemi, kiedy to dzieci, młodzieży i dorośli ruszają porządkować okolice dróg i zagajników.

– Zupełnie nie rozumiem ludzi zaśmiecających drogi i wyrzucających góry odpadów. Czasem sam jadąc samochodem, zbieram po drodze jakieś worki, jak je zauważę. Sam uczulam na to naszych pracowników i samorządowców. Czasem łatwiej wziąć jeden, dwa worki z pobocza, niż czekać, jak zwierzyna to rozszarpie na kawałki i będzie fruwać po okolicy – zauważa Mirosław Orliński, wójt gminy Sochaczew.

– W naszej gminie to ogromny problem. Gdyby nie posprzątali nasi pracownicy i zatrudnieni przy robotach publicznych, to byłoby koszmarnie. Na bieżąco musimy stale to robić. Ludzie nie zastanawiają się i wywalają na poboczach oraz do lasów całe wory śmieci – mówi Monika Pietrzyk, wójt gminy Młodzieszyn.

Sąsiedztwo ruchliwej drogi krajowej numer 50 powoduje, że prace porządkowe są niemal syzyfową pracą. Jak zaznacza pani wójt, sama często przemierza boczne drogi i leśne dukty, by sprawdzić, czy gdzieś nie zwalono jakiejś sterty. Szczególnie w okolicach Kamionu trafia się to często. Zwłaszcza w okresie wiosennego porządkowania posesji.

– Reagujemy nawet na pojedyncze zgłoszenia. Na przełomie marca i kwietnia organizujemy dużą akcję porządkowania poboczy i sprawdzamy nasze lasy. Jesienią jest druga akcja porządkowania gminy – dodaje Wioletta Dobrowolska, sekretarz gminy Brochów.

Niebezpieczne w lesie

Szczególnym problemem są odpady niebezpieczne dla środowiska tzw. poprodukcyjne i przemysłowe. W powiecie sochaczewskim nie jest to jednak tak duży problem, jak w innych regionach Polski. Utylizacja odpadów przy zakładach przemysłowych jest bardzo kosztowna. Boryka się z tym nie tylko Cegielnia w Plecewicach, o której wspominaliśmy tydzień temu. Również problem z uciążliwymi odpadami przemysłowymi jest na terenie gminy Sochaczew i Teresin, przy zakładach przemysłowych i hurtowniach. To nie tylko odpady wynikające z produkcji, ale też opakowania i resztki spożywcze.

Dwa lata temu zmagano się z dzikim wysypiskiem w Kozłowie Biskupim, w gminie Nowa Sucha. Kajakarze spływający wtedy Bzurą odkryli w okolicach mostu szczątki rozebranego na części samochodu. Tam też, co jakiś czas trafiają się odpady, zostawiane głównie przez turystów.

Do porzucania odpadów zagrażających przyrodzie przyczyniają się też sami mieszkańcy, wyrzucają niesprawny sprzęt AGD, multimedialny oraz elektroniczny.

– Są to odpady stanowiące szczególne zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt oraz środowiska naturalnego. Ich unieszkodliwianie może odbywać się jedynie w specjalnie do tego przystosowanych zakładach oraz pod restrykcyjną kontrolą. Poza sprzętami domowego użytku są to też farby, lakiery, rozpuszczalniki, świetlówki, termometry z rtęcią, baterie i akumulatory, czy tonery, a nawet leki. To też bywa wyrzucane lekkomyślnie – sygnalizuje Paweł Rynkiewicz.

Z niebezpiecznych dla naturalnego środowiska sprzętów najczęściej wyrzucane są niesprawne telewizory, części od komputerów, lodówki, pralki, czy nawet części samochodowe i motocyklowe.

– Ludzie nie zastanawiają się i wywalają to, co im zbywa. My zaś musimy cały czas sprawdzać i sprzątać, a przecież są kosze i odbieramy odpady od mieszkańców – skarży się wójt Młodzieszyna.

Przy drodze na Warszawę, przecinającej gminę Sochaczew oraz Teresin, jak też przy drodze nr 50 nie brakuje też worów z innymi resztkami oraz kartoników głównie z McDonald’s.

Trafiają się czasem odpady poremontowe, pozostawione przez wykonawców modernizacji dróg po ich modernizacji. Zostawiają po sobie nie tylko resztki zniszczonego materiału budowlanego, pryzmy żużlu, ziemi, ale też resztki jedzenia, czy zniszczone ubrania.

Na to zwracali m.in. uwagę mieszkańcy gminy Sochaczew i Iłów, skarżący się na bałagan.

– Każdy przypadek, który budzi nasze podejrzenia, prosimy zgłosić policji pod numerem telefonu 997 lub 112. Można też dokonać osobiście zgłoszenia w naszej komendzie – informuje Paweł Rynkiewicz.

Bogumiła Nowak

Fot. Archiwum

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKuferek pełen pomysłów
Następny artykułChińska terapia