Strona główna Kronika kryminalna Fałszywy sojusznik z Iraku

Fałszywy sojusznik z Iraku

175
0
PODZIEL SIĘ

Mimo szerokiej akcji profilaktycznej prowadzonej także przez reakcję Expressu Sochaczewskiego, wciąż zdarzają się przypadki oszustw metodą „na wnuczka” czy „na policjanta”. Oszuści w celu zdobycia pieniędzy zaczynają także wykorzystywać media społecznościowe.

Jak informuje Komenda Wojewódzka Policji w Radomiu, policjanci oprócz typowych metod na „wnuczka” czy „policjanta” coraz częściej spotykają się z nowymi typami oszustw. Chodzi o włamania na konta portali społecznościowych i wykorzystania komunikatora internetowego do oszustwa. W ostatnim czasie ofiarami tego typu przestępstw padło kilka osób na Mazowszu, w tym mieszkanka Sochaczewa.

Z dobroci serca

W ubiegłym tygodniu policjanci z sochaczewskiej komendy policji zostali poinformowani przez mieszkankę Sochaczewa, że nieznany sprawca włamał się na jej konto i wysłał do jej znajomych za pomocą komunikatora prośbę o pożyczenie pieniędzy.

Na wiadomość odpowiedział kuzyn zgłaszającej. Za pomocą komunikatora przesłał kod, który wykorzystuje polski system płatności mobilnych umożliwiający użytkownikom smartfonów dokonywanie płatności m.in. w Internecie czy też do wypłaty pieniędzy bez użycia karty w bankomacie. Kobieta cały czas myślała, że rozmawia poprzez komunikator ze swoją kuzynką i potwierdziła transakcję w aplikacji. W ten sposób sprawca wypłacił z bankomatu 500 złotych.

Mieszkanka Sochaczewa i tak może mówić o szczęściu.

Na przykład mieszkanka Siedlec w wyniku znajomości nawiązanej przez media społecznościowe straciła kilkaset tysięcy złotych. Kobieta poznała w sieci mężczyznę, który podawał się za francuskiego wdowca samotnie wychowującego córkę. Miał prowadzić własny biznes m.in. w Afryce. Pierwszych kilka tysięcy euro siedlczanka przelała, gdy mężczyzna poinformował ją, iż został napadnięty, a bank zablokował mu konto w związku z kradzieżą. Miał potrzebować pieniędzy na pobyt w szpitalu.

W podobny sposób z kwotą kilkudziesięciu tysięcy złotych pożegnała się 35-letnia mieszkanka Grójca. Ta z kolei poznała w Internecie mężczyznę, który podawał się za amerykańskiego żołnierza, kończącego służbę w Iraku. Tłumaczył kobiecie, że żołdu, który otrzymał na koniec służby, nie może przewieźć do kraju, ale może pieniądze wysłać w paczce. Kobieta miała mu pomóc pokryć koszt przesyłki, który miał wynieść kilkadziesiąt tysięcy złotych.

A to byli przebierańcy

Z całkiem inną sytuacją mieli do czynienia w ubiegłym tygodniu sochaczewscy policjanci. Zostali poinformowani przez pracownicę jednego z sochaczewskich banków, że 89-letnia mieszkanka powiatu piaseczyńskiego chce wypłacić kilka tysięcy złotych i zachodzi podejrzenie, że starsza pani mogła paść ofiarą przestępców pracujących metodą na wnuczka. Podejrzenia kasjerki okazały się prawdą.

Pierwsze połączenie, które odebrała starsza pani, było od mężczyzny podającego się za jej kuzyna. Osoba ta nie podała swojego imienia, ale poprosiła o pożyczenie kilkudziesięciu tysięcy złotych. Głos w słuchawce nie pasował do żadnego z członków jej rodziny, więc połączenie zostało szybko zerwane – poinformowała nas Agnieszka Dzik, rzecznik prasowy sochaczewskiej policji.

Chwilę później seniorka odebrała kolejny telefon. Tym razem była to kobieta, która przedstawiła się jako funkcjonariusz policji. Wmawiała seniorce, że razem z innymi policjantami rozpracowują szajkę oszustów i w związku z tym powinna wypłacić pieniądze z banku i przekazać je wskazanej przez rozmówcę osobie. Oszuści pokierowali rozmową tak, by kobieta uwierzyła, że w ten sposób pomoże policji w zatrzymaniu sprawców. Kazali jej jechać do jednego z banków w Błoniu i wypłacić pieniądze. Podrzucili w tym celu „policyjny telefon komórkowy”, a także kilkaset złotych na opłacenie taksówki.  Telefon był prawdopodobnie potrzebny sprawcom, by kontrolować przebieg sytuacji. Gdy kobieta pobrała gotówkę i poszła w umówione miejsce, podszedł do niej mężczyzna, któremu przekazała pieniądze. Oszustom było jednak mało.

Polecili kobiecie przyjechać do banku w Sochaczewie, skąd również miała pobrać pieniądze. Kobieta wykonał ich polecenie. Kasjerka banku w pewnym momencie zaczęła podejrzewać, że kobieta mogła paść ofiarą oszustów. Wypłaciła kilka tysięcy złotych, ale wezwała na miejsce policjantów. Sochaczewscy policjanci długo rozmawiali ze starszą kobietą, lecz ta nie chciała wyjawić prawdziwego powodu wypłaty gotówki. Twierdziła, że jest ona potrzebna w związku z wizytą u notariusza. Po powrocie do domu kontakt z „funkcjonariuszką kryminalnego” urwał się. Seniorka opowiedziała swoją historię kuzynce, która dzwoniąc do pobliskiej komendy, uzyskała informację, że policja nie prowadziła żadnej tego typu akcji. Dopiero wtedy do 89-latki dotarło, że została oszukana.

Po raz kolejny przypominamy, że policjanci nigdy nie informują o swoich działaniach operacyjnych i nie angażują do nich innych osób. Nigdy nie proszą również o wypłatę pieniędzy z banku. Jeśli zadzwoni do Was jakaś osoba podająca się za funkcjonariusza, członka rodziny, bądź pracownika innego urzędu i będzie prosiła o wypłatę i przekazanie pieniędzy, należy natychmiast poinformować o tym prawdziwych policjantów – mówi Agnieszka Dzik, rzecznik prasowy sochaczewskiej policji.

opr. Jerzy Szostak

fot.pixabay