Strona główna Sochaczew miasto Brak rąk do pracy, a bezrobocie rośnie

Brak rąk do pracy, a bezrobocie rośnie

529
0
PODZIEL SIĘ

Firmy zarówno prywatne, jak i państwowe cały czas narzekają na brak chętnych do pracy. Pracodawcy są w wielu przypadkach gotowi przyjąć pracowników w każdej chwili.

Tym bardziej zaskakujące jest, że jak wynika ze statystyk biur pracy, w ostatnich tygodniach przybyło bezrobotnych. Sochaczew nie jest tu wyjątkiem. To tylko pozorna sprzeczność, że poszukiwani są pracownicy, gdy w tym samym czasie rośnie bezrobocie. Problemem są kwalifikacje, a z tymi w przypadku bezrobotnych jest tragicznie. Nikt nie chce zatrudnić kogoś, kto nic nie umie.

– Sytuacja w sprawie zatrudnienia nie zmienia się od lat. Cały czas w niektórych sektorach gospodarki brak pracowników i cały czas pracodawcy zgłaszają nam oferty zatrudnienia. To złożony i wielowątkowy problem, bo to nie tylko kwestia kompetencji, doświadczenia, ale też sprawy finansowe budują taki, a nie inny obraz rzeczywistości – mówi Krzysztof Wasilewski, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Sochaczewie.

Więcej bezrobotnych

Po okresie radykalnego spadku bezrobocia zarejestrowanego w okresie ostatnich dwóch lat, koniec roku 2018 i na początku bieżącego zauważalny jest widoczny przyrost. Pod koniec zeszłego roku były 2084 osoby bezrobotne. Tylko w styczniu zarejestrowały się dodatkowo 342 osoby. W tej chwili w Powiatowym Urzędzie Pracy w Sochaczewie zgłoszonych jest 2201 osób bez pracy, czyli wzrost o 117 osób. W grupie zarejestrowanych jest 1106 kobiet, a więc mniej więcej połowa ze zgłoszonych.

Na początku ubiegłego roku stopa bezrobocia w naszym powiecie wynosiła 7 procent. Na koniec grudnia 2018 było to tylko 6,1 procenta. Jak jest w tej chwili, nie wiadomo, gdyż Główny Urząd Statystyczny podaje dane za styczeń dopiero w marcu. Wiadomo jedynie, że bezrobocie rośnie w całym kraju. Na terenie powiatu sochaczewskiego też. Ostrożne symulacje mogą wskazywać, że stopa bezrobocia może wynieść w pierwszym kwartale tego roku około 6,5 procenta, choć do końca takiej pewności nie ma. Zwykle bowiem w miesiącach zimowych przybywa bezrobotnych. Jak potwierdza Krzysztof Wasilewski, zimą zwykle jest ich więcej. Jednak z drugiej strony ten duży przyrost w skali kraju bezrobotnych i nowo zgłaszających się, mogą sygnalizować zbliżającą się recesję gospodarczą.

Wszystko to jednak są spekulacje. Jak wyglądała sytuacja pod względem zatrudnienia, zgłoszonych ofert i realizacji zatrudnienia na początku 2019 roku, będzie wiadomo dopiero w marcu. PUP w Sochaczewie dwa razy w roku przygotowuje raport podsumowujący stan zatrudnienia i bezrobocia na terenie powiatu. W okresie sierpień-wrzesień każdego roku opracowywane jest podsumowanie pierwszego półrocza, a w następnym roku na początku marca, poprzedniego roku.

Bez kwalifikacji i doświadczenia

Największym problemem przy zgłaszaniu ofert i szukaniu chętnych do pracy przez pracodawców jest wymóg posiadania choćby najmniejszych umiejętności kandydatów na pracowników. To czasem okazuje się barierą nie do pokonania dla zarejestrowanych bezrobotnych. W styczniu na 2201 zgłoszonych w PUP mieszkańców powiatu aż 841 osób nie posiadało żadnych kwalifikacji zawodowych, a 600 osób nie ma żadnego doświadczenia. Nie dotyczy to tylko osób najmłodszych, rozpoczynających dorosłe życie, ale też dojrzałych. Większość ze zgłaszających się do PUP bezrobotnych ma jedynie wykształcenie podstawowe, gimnazjalne, a niewielka grupa zasadnicze zawodowe. Z takimi możliwościami trudno mówić nie tylko o atrakcyjnym miejscu pracy, ale w ogóle o jakimkolwiek zatrudnieniu. O podjęciu zatrudnienia decydują głównie odpowiednie warunki pracy, dojazd do niej oraz płaca. Ta ostatnia bywa czynnikiem decydującym. Przy nikłych kwalifikacjach i dorobku zawodowym jednak nie ma szans na wynagrodzenie spełniające oczekiwania kandydata.

– W gospodarce rynkowej zawsze jest pewna grupa osób bez pracy, które rejestrują się w urzędzie. Jeśli mają kwalifikacje i jakiekolwiek doświadczenie zawodowe, to szybko znajdują zatrudnienie. Ci dają sobie radę sami. Inni nie mają takich możliwości i motywacji. Jednak dla wszystkich ważne są zarobki, gdyż ludzie chcą mieć godne płace, by mieć dobre życie. Tego nie można im odmówić. Każdy ma do tego prawo – dodaje Krzysztof Wasilewski.

Z doświadczonymi i wykwalifikowanymi urząd pracy zwykle nie ma problemu. Są to zwykle ludzie ambitni, którzy wykazują chęć przekwalifikowania się. PUP w Sochaczewie cały czas organizuje kursy zawodowe. Zarówno indywidualne, jak i zbiorowe. W pierwszym przypadku w minionym roku z przekwalifikowania skorzystało 51 osób, a w drugim 40. Przy zgłoszeniach indywidualnych PUP załatwia wszystkie formalności i sprawdza firmę organizującą kurs, która ma obowiązek szkolonemu wystawić odpowiedni certyfikat zawodowy.

– Dla nas największym problemem jest zapewnienie firmie pracowników z odpowiednimi kwalifikacjami zawodowymi. MFO za cel postawiła sobie inwestowanie w najbliższych latach w nowe linie technologiczne i w rozwijanie zatrudnienia pracowników. Chcemy też wspierać praktyki młodzieżowe, a tym samym kształcić sobie przyszłą kadrę, która zwiąże swe losy z naszym zakładem – mówi Ernest Dobrzyński, kierownik działu personalnego MFO w Sochaczewie.

Na brak zatrudnienia nie narzeka Verona Cosmetics z Sochaczewa. Firma sama robi sobie nabór, nie korzystając z pośrednictwa PUP. Sama też szkoli kadry. Jak zapewniają w Veronie, te działania doskonale się sprawdzają.

Z kolei Mars Polska z Kożuszek Parceli ma stale problemy z niedoborem pracowników. Firma robi też nabory i szkoli ich we własnym zakresie, co nie zmienia sytuacji ciągłych braków rąk do pracy. Jednak spółka Mars Polska chciałaby utrzymać wyszkolonych pracowników jak najdłużej, co też jest pewnym problemem.

Nie tylko cudzoziemcy

W ostatnich latach przybywa pracowników zagranicznych. W sumie w niektórych działach gospodarki łata się nimi luki w zatrudnieniu. Gdyby ich zabrakło, to nie wiadomo, jak funkcjonowałaby część gospodarki.

W ubiegłym roku złożono 11 144 oświadczeń o powierzeniu wykonywania pracy cudzoziemcom. Najliczniejsza grupa wniosków dotyczyła Ukraińców – bo aż 10 190 osób. Kolejne zgłoszenia napłynęły z Białorusi – 632 osoby, Gruzji – 234 osoby, Mołdovy – 59, Rosji – 23 i Armenii – 6. Ostatecznie na pracę sezonową wpłynęły 3273 wnioski. W trakcie realizacji ich część została wycofana i ostatecznie pracę podjęło 1691 osób. Głównie były to prace – magazyniera, pomocnicze w gospodarstwach sadowniczych, operatorzy maszyn myjących i robotnicy wykwalifikowani. W odniesieniu do cudzoziemców spora grupa to pracownicy sezonowi. Ostatnio wśród chętnych do pracy na naszym terenie pojawili się egzotyczni pracownicy m.in. z Indii i Nepalu. Są to jednak pojedyncze osoby.

W tym roku jest już 2239 oświadczeń. Na etapie realizacji jest 807 wniosków. Ile ostatecznie podejmie zatrudnienie, trudno przewidzieć.

Wśród poszukiwanej grupy zawodów, które mają szansę zatrudnienia, na które zezwolenie wydaje wojewoda, jest prawie 40 pozycji. Głównie poszukiwanymi są inżynierowie różnych gałęzi przemysłu i gospodarki, służby medyczne (lekarze, pielęgniarki), komputerowcy (programiści, analitycy, administratorzy), pomoc dla starszych i niepełnosprawnych, wykwalifikowani robotnicy z branży budowlanej (cieśle, dekarze, monterzy, tynkarze, posadzkarze, malarze), jak również kierowcy transportu zbiorowego i tirów, operatorzy maszyn i urządzeń. Co roku PUP wydaje informacje o możliwości zaspokojenia potrzeb kadrowych podmiotu powierzającego wykonanie pracy cudzoziemcowi. W 2018 roku było zgłoszonych na 2618 stanowisk, a w tym roku mamy już na 382 stanowiska.

Tak więc praca i stanowiska czekają. Tyle, że na ludzi mających jakieś przygotowanie i fach. Bez tego nie ma szans. Jednak nie wystarczy chęć, a czasem tylko stwierdzenie, że coś się należy.

Bogumiła Nowak

fot. pixabay

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPort coraz bliżej
Następny artykułDostali nowy radiowóz