Strona główna Sochaczew miasto Ograbili bank na milion

Ograbili bank na milion

371
0
PODZIEL SIĘ

Przed sądem w Sochaczewie rozpoczął się proces grupy mieszkańców Sochaczewa, którzy posługując się fałszywymi zaświadczeniami o zatrudnieniu i zarobkach, wyłudzili bankowe kredyty.

Straty jednego z sochaczewskich banków w wyniku działalności oszustów oceniane są na prawie milion złotych.

W ubiegłym tygodniu w Sądzie Rejonowym w Sochaczewie rozpoczął się proces grupy oszustów wyłudzających na podstawie fałszywych dokumentów kredyty z jednego z sochaczewskich banków. Na ławie oskarżonych zasiadło kilkunastu mieszkańców Sochaczewa. To finał trwającego prawie trzy lata wspólnego śledztwa sochaczewskich policjantów zajmujących się zwalczaniem przestępczości gospodarczej i korupcji, oraz Prokuratury Okręgowej w Płocku.

Martwe dusze

Na trop oszustów policjanci wpadli po informacji banku, który zaczął podejrzewać, że część udzielonych kredytów może być zaciągnięta na podstawie sfałszowanej dokumentacji. Niepokój banku wzbudził również fakt, że część zaciągniętych zobowiązań nie była spłacana. Policjanci postanowili sprawdzić osoby, które bank podejrzewał o podanie nieprawdziwych informacji we wnioskach kredytowych. Dotyczyły one fałszowania zaświadczenia o zatrudnieniu.

Byłem bardzo zdziwiony, kiedy na początku ubiegłego roku zostałem wezwany na policję, gdzie dowiedziałem się, że w mojej firmie, mimo że jest ona obsługiwana przez biuro rachunkowe, zatrudniona jest pewna pani na stanowisku księgowej. Natomiast jej miesięczne zarobki wynoszą ponad pięć tysięcy złotych. Jakby tego było mało, poinformowano mnie również, że owa pani na podstawie wydanego przez mnie zaświadczenia o zatrudnieniu otrzymała w jednym z sochaczewskich banków kredyt w wysokości 25 tysięcy złotych – powiedział nam jeden z sochaczewskich przedsiębiorców. Jak dodaje, w podobnej sytuacji jak on znalazło się kilkunastu właścicieli firm z terenu Sochaczewa i powiatu sochaczewskiego. Ci również dowiedzieli się od policjantów prowadzących śledztwo, że zatrudniają w swoich firmach martwe dusze.

 Standardowa procedura

Schemat przestępstwa, które spowodowało straty banku sięgające prawie milion złotych, był banalnie prosty. Przestępcy wykorzystali do swoich celów bankowe procedury.

Podczas wizyty w komendzie śledczy pokazali mi wypełniony wniosek kredytowy, na którym widniała pieczątka z nazwą mojej firmy. Pieczątka od razu wzbudziła moje podejrzenia. Nazwa firmy i adres były prawdziwe, jednak od oryginału pieczątka różniła się krojem czcionki i numerami telefonów – powiedział nam nasz rozmówca.

Jak ustalono w toku śledztwa, na pomysł oszustwa wpadła jedna z mieszkanek Sochaczewa. Opierał się na wykorzystaniu uproszczonych procedur bankowych stosowanych przy udzielaniu małych kredytów. Dla zdobycia pieniędzy potrzebne były pieczątki firm, a dokładnie ich podrobione kopie. Z tym tylko, że w miejsce telefonów przedsiębiorstwa wstawiane były numery telefonów kompanów pomysłodawczyni przestępstwa. Gdy pieczątka była gotowa, oszuści udawali się do banku po druk zaświadczenia o zarobkach. Następnie był on wypełniany i stemplowany pieczątką „firmy”, w której oszust miał rzekomo pracować. Tak sporządzony dokument trafiał następnie do banku. Kolejnym etapem przestępczego procederu było czekanie na telefon pracownika banku, który przeprowadza tzw. wywiad. Jest to standartowa procedura, podczas której pracodawca, lub wytypowany do tego pracownik firmy, informuje bank czy osoba ubiegająca się o kredyt pracuje w danym przedsiębiorstwie, ile zarabia itd.

Tym samym nieświadomi oszustwa pracownicy banku dostawali od oszustów informacje, jakie chcieli uzyskać. Najdziwniejsze w całym przestępstwie było to, że oszuści brali pożyczki na własne nazwisko, choć doskonale zdawali sobie sprawę, że nie będą ich spłacać.

Jerzy Szostak

fot.pixabay

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułOdszedł do Domu Pana
Następny artykułNa patriotyczna nutę