Strona główna Sochaczew miasto Lepsza sławojka, czy zbiorcza kanalizacja?

Lepsza sławojka, czy zbiorcza kanalizacja?

97
0
PODZIEL SIĘ

No właśnie, po co komu kanalizacja? Pytanie co najmniej dziwne, skoro każdy chce mieć w kranie czystą wodę na każde zawołanie, prąd niezbędny do wszystkich podstawowych urządzeń domowych, ale już odprowadzanie nieczystości wywołuje ciągłe kontrowersje.

Kilka ostatnich lat zdecydowanie zaważyło na poprawie warunków sanitarnych Sochaczewa. Dotychczasowe zbiorniki, bardziej lub mniej bezodpływowe, zastąpiła w większości zbiorcza kanalizacja sanitarna. Chociaż wszyscy o tym wiedzą, czasem trafia się jeszcze pytanie : „po co mi kanalizacja, jak dobrze jest, jak jest”.

Już to było dawniej

Już 4500 lat temu w dolinie Indusu każdy dom posiadał ubikację, która była włączona w zupełnie przyzwoity system kanalizacji sanitarnej. Można było usiąść na ówczesnym sedesie lub czymś podobnym, a do spłukania nieczystości użyć wody. W tamtych czasach łazienki traktowane były często jako… swoiste miejsce spotkań. Służyły do tego specjalne sale z marmurowymi ławami, zaopatrzonymi w otwory, na których siadano w kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt osób i prowadzono swobodną konwersację.

Potem było jakby gorzej

W średniowieczu nieco zapomniano o tym, że toaleta może być odrębnym pomieszczeniem, do tego zaopatrzonym w system rur odprowadzających nieczystości. W zamkach np. załatwiano potrzeby fizjologiczne prosto do dziur w podłogach, więc wszystko przelatywało swobodnie przez kolejne poziomy prosto do podziemi lub fosy. Fetor rozchodził się okropny. Usuwanie jakichkolwiek nieczystości, czy to stałych, czy płynnych, nie spędzało jednak snu z powiek średniowiecznym mieszkańcom wsi i miasteczek.

Potem był czas, gdy wszystkie nieczystości usuwane były z mieszkań przez okna. Przechodzący tamtędy ludzie musieli bardzo uważać, by na ich głowach nie znalazła się np. zawartość nocnika. Brak toalet powodował także, że każde praktycznie miejsce było dobre do załatwienia się.

Powrót do starożytnych udogodnień

Dopiero koniec XIX wieku przyniósł powrót urządzeń, które z powodzeniem stosowali już starożytni. A przed II wojną światową, dowódca wojskowych służb sanitarnych generał Felicjan Sławoj-Składkowski doszedł do wniosku, że nie może być tak, że wojsko załatwia swe potrzeby fizjologiczne gdzie popadnie. Słusznie uznał, że to urąga wszelkim zasadom higieny.

Nakaz budowy ustępów

Prawne regulowanie sposobów pozbywania się nieczystości wcale nie jest współczesnym wymysłem. W roku 1928 rozporządzeniem Prezydenta RP wprowadzony został nakaz tworzenia zabudowanych ustępów na każdej działce, na której jest jakakolwiek budowla mieszkalna. Były to tzw. sławojki, które z rzadka występują do dnia dzisiejszego na całym świecie, szczególnie tam, gdzie nie ma sieci kanalizacji sanitarnej.

Gdzie płyną nieczystości z szamb

Nieczystości z szamb trafiają często wcale nie do wozów asenizacyjnych, tylko w pole, do rowu, albo gdzie popadnie. To nie jest dobry pomysł. Zarazki, bakterie i inne szkodliwe substancje, które w ten sposób trafiają do środowiska, powracają do nas jak bumerang.

Zbiorcza kanalizacja

Budowę zbiorczych systemów kanalizacji sanitarnej powinniśmy traktować, jak wyjątkowe dobro i jak najszybciej rozpoczynać korzystanie z tych udogodnień. Dzięki prowadzonym w Sochaczewie inwestycjom, już wszyscy niemal mieszkańcy mają dostęp do systemu miejskiej kanalizacji. Wystarczy podłączyć się do niej, podpisać stosowne dokumenty i problem z głowy.

Monika Gadzińska

rzecznik prasowy

„ZWiK-Sochaczew” Sp. z o. o.

fot.pixabay

.