Strona główna Kultura Święta to czas przebaczania i miłości

Święta to czas przebaczania i miłości

499
0
PODZIEL SIĘ

O tradycjach świątecznych i pasji do sztuki z Marcinem Hugo – Baderem, artystą malarzem, rzeźbiarzem, animatorem kultury rozmawia Bogumiła Nowak

Sztuka jest bardzo ważna w Pana życiu. Zajmuje się nią Pan nie tylko jako twórca, ale też stara się propagować i zachęcać do jej poznawania jako wystawca. Skąd inspiracje i energia na te działania?

Sztuka, jak myślę jest ważna w mym życiu. Jednak o wiele ważniejsze jest to, co się dzieje wokół mnie. Samo życie, dom, praca oraz środowisko, w którym się obracam. U mnie nie ma tak, że sztuka jest moim życiem, bo tak nie jest. Sztuka dla mnie nie jest, jak dla wielu innych artystów, koniecznością życiową. Jest czymś ważnym, ale nie najważniejszym. Nie ma we mnie też pogoni za sukcesem za wszelka cenę, ale jest pasja. Spełnianie swoich celów. Tymi nie zawsze są moje prace. Często jest to możliwość pokazania i wystawienia dzieł innych ludzi. Pokazania ich spojrzenia, fascynacji i wizji. Sprawia mi wiele radości pokazanie osiągnięć ludzi, których znam i nie znam, umożliwienie im kontaktu z sochaczewskimi odbiorcami. Jak również pokazywanie różnego oblicza współczesnej sztuki. Co też realizuję w kilku projektach i miejscach na mapie kulturalnej mojego miasta.

Co jest ważne w sztuce?

Trudno odpowiedzieć jednoznacznie, ale chyba najważniejszym jest dotarcie do ludzi. Zwrócenie ich uwagi na dzieło, zainteresowanie. Te zadania doskonale spełniają wystawy i spotkania z artystami. Dzieło nie zaistnieje bez jego twórcy.

Jaki rodzaj sztuki najbardziej Pana zajmuje?

Tworzę ostatnio w farbach akrylowych ze względu na tempo pracy. Gdy potrzebuję uspokojenia i refleksji wybieram malowanie olejami. To malarstwo jest bardziej rozłożone w czasie. Dla mnie liczy się szybkość, bo tyle rzeczy jest jeszcze do namalowania. Jest we mnie jakaś niecierpliwość i chęć, by malować jak najwięcej, choć nie zawsze jest na to czas. Farby akrylowe są wygodniejsze od olejnych, bo szybciej schną, a dają zbliżony efekt.

Jeśli chodzi o malarstwo to lubię malować pejzaże. To temat niewyczerpany i zawsze aktualny. Trzymam się malarstwa akrylowego i olejnego. Jeśli zaś chodzi o rzeźbę to raczej jest to rzeźba figuralna. Ostatnio robię figurę Jezusa Miłosiernego, który znajdzie się w kapliczce w Młodzieszynie. To wotum wdzięczności za ocalenie mojego życia po wypadku, w którym dwa lata temu ocalałem. Mam zgodę władz gminy na ustawienie tej figury w kapliczce.

Czy na Pana działania artystyczne ma wpływ pańska rodzina? Jak silnie oddziałuje na Pana sztukę i aktywność tradycja rodzinna? Czy ma na nią wpływ?

Rodzina jak najbardziej ma wpływ na to, co tworzę. Ale również współcześnie ma na to wpływ sytuacja i miejsce, gdzie tworzę moje prace, gdzie przebywam. Rodzina ukształtowała mnie od dziecka. Mój sposób postrzegania świata, jak również wykształciła umiejętność relacji z otaczającą mnie rzeczywistością. Nauczyła szacunku do pokoleniowych przemian i tradycji.

Skoro mowa o tradycji, to może warto wspomnieć o tym, jakie wspomnienia łączą się u Pana z Bożym Narodzeniem.

Boże Narodzenie to bardzo ważne święto w mojej rodzinie. Podyktowane jest to wiarą katolicką i szacunkiem do wielowiekowej tradycji przeżywania tych świąt. W mojej rodzinie zawsze były to święta według wskazań kościoła katolickiego. Bardzo związane z głębokim przeżyciem duchowym.

Zanim zasiedliśmy przy stole wigilijnym była modlitwa. Potem odczytanie fragmentu ewangelii o Narodzeniu Pańskim, po którym wykonywaliśmy znak krzyża. Łamaliśmy się opłatkiem składając sobie życzenia. Zasiadaliśmy do stołu z całą rodzina spożywając tradycyjne potrawy wigilijne. Przy stole zawsze było jedno, dodatkowe nakrycie dla niespodziewanego gościa. Potem wspólnie śpiewaliśmy kolędy, rozpakowywaliśmy choinkowe prezenty. Na koniec jeździliśmy na pasterkę do Wspólnoty Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia w Rybnie.

I tak jest do dziś. Myślę, że wiele naszych rodzin podobnie przeżywa Boże Narodzenie. A przynajmniej dobrze byłoby, gdyby to święto było godnie przezywane, a nie w sposób komercyjny.

Jakie zwyczaje i obyczaje są żywe w Pana rodzinie? Jak wyglądały i przeżywane były święta w pańskim domu rodzinnym?

Pamiętam, że jako dziecko niecierpliwie wyczekiwałem na pierwszą gwiazdkę. Tak jest, że każdy malec w wigilię nie może się doczekać się jej pojawienia.

Jak w każdej rodzinie pod choinką były i są prezenty. U nas był zawsze był Mikołaj. Przebierał się za niego najpierw dziadek, potem tata oraz ja. Mikołajem też czasem bywała moja siostra. Trzeba było odpowiednio się przy Mikołaju zachować. Wykazać się, bo był on bardzo wymagający. Zawsze też było sianko i grosik pod obrysem na stole. Szopka przez nas co roku robiona. No i oczywiście dla każdego łuska karpia do portfele, by mnożyły się pieniądze przez kolejny rok.

Czy pamięta Pan swoje Boże Narodzenie z dzieciństwa i jakieś szczególne chwile?

Każde święta są inne, ale wszystkie bez wyjątku łączy głębokie przeżywanie tych chwil Narodzenia Pańskiego. Ja pamiętam, że zwykle na te święta bardzo często bywałem chory. Łapałem przeziębienia. Jednak nie zapominam gdy pojawiała się na nich ciocia Magda – Krystyna Krzyżak i dziadek Juliusz. To były piękne i wzruszające chwile.

Co Pana zdaniem powinno się pieczołowicie kultywować z tradycji Bożego Narodzenia?

Trudno powiedzieć. Nie bywam na świętach w innych rodzinach. Jednak myślę, że młodzi nie widzą tych świat właściwie. Nie podchodzą z wiarą do nich. Traktują często jako coś narzuconego. Ludzie są na zewnątrz religijni, a Boga trzeba mieć w sercu, a nie na zewnątrz. Jak ma się go w sercu, to dobrze spędzi się Boże Narodzenie. To nie jest łatwe dzisiaj w tym pośpiechu i ganianiu, że trzeba coś mieć. Ludzie za czymś ciągle gonią i spieszą się.

Wkrótce też Nowy Rok, a z nim są związane nowe oczekiwania, plany, marzenia.

Nie mam specjalnych marzeń i dalekosiężnych planów. Wszystko robię na bieżąco. Wykonuję prace, które cały czas robię. Stawiam sobie cele. To nie jest istotą Nowego Roku, by mieć plany, których się nie zrealizuje. Trzeba sobie wypunktować rozsądnie działania, a nie na wyrost. Jeśli chodzi o malarstwo, to jest taki przesąd, że jeśli w wigilię sylwestra namaluje się obraz, to przyszły rok pełen będzie obrazów. Jednak nie zawsze się to sprawdza.

 Czego Pan życzy mieszkańcom powiatu sochaczewskiego z okazji Bożego Narodzenia i nadchodzącego Nowego Roku?

Z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę, aby odnaleźli w sercu radość z odnalezionego Jezusa i miłość do drugiego człowieka, by potrafili sobie wzajemnie wybaczyć. A na Nowy Rok zrealizowania postawionych sobie celów i tego, by każdy zmienił się na lepsze, by był dobrym człowiekiem.

Dziękuję za rozmowę