Strona główna Sochaczew miasto Ustawa podzieliła spółdzielców

Ustawa podzieliła spółdzielców

208
0
PODZIEL SIĘ

Według naszych czytelników władze największej sochaczewskiej spółdzielni mieszkaniowej, czyli Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej dzielą spółdzielców na lepszych i gorszych. Tak podobno dzieje się na osiedlu Polna II.

Nasz blok to obraz nędzy i rozpaczy. Co miesiąc wpłacamy na fundusz remontowy po 1,20 złotego z metra kwadratowego, rocznie daje ponad 20 tysięcy. Tymczasem klatki schodowe nie były malowane od 17 lat. Podobnie jest z pionami kanalizacyjnym czy centralnego ogrzewania, który obiecano nam wymienić, ale tego nie zrobiono. Nie lepiej jest w innych blokach na naszym osiedlu. Okazuje się, że mimo corocznych wpłat w wysokości 20-30 tysięcy złotych mają one zadłużenie – powiedzieli nam mieszkańcy bloku nr 70 przy Al. 600-lecia. Jak mówią, na osiedlu zadłużone są bloki numer 62 – 42 tysiące długu, nr 64 – 126 tys. zł, a w przypadku bloku nr 68 dług wynosi   177 tys. zł.

– Tymczasem dwa bloki, numer 33 i 35, nie dość że są wyremontowane, to na dodatek mają po kilkaset tysięcy złotych odłożonych na funduszu remontowym. Czyżby dlatego, że mieszka tam jeden z członków rady nadzorczej spółdzielni? – pytają rozgoryczeni spółdzielcy.

Ich rozgoryczeniu trudno się dziwić. Remonty owych bloków były przeprowadzone także ze środków nieruchomości, które obecnie mają zadłużenie.

Odpieranie zarzutów

O wyjaśnienie sytuacji zwróciliśmy się do władz spółdzielni.

Patrząc na ewidencję przychodów i wydatków na fundusz remontowy poszczególnych bloków na tym osiedlu, można odnieść wrażenie, że poszczególne nieruchomości mają zaewidencjonowane niższe środki. Musimy jednak pamiętać o tym, że wynika to z prac, jakie zostały przeprowadzone po 2007 roku, czyli po wejściu w życie nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Natomiast w przypadku bloków, w których widnieją wyższe kwoty na tzw. funduszu remontowym, wynika to z tego, że prace dotyczące na przykład termomodernizacji budynków zostały wykonane przed wejściem ustawy w życie. Czyli kiedy to remonty prowadzono ze wspólnych środków. Tym samym po 2008 roku, dzięki zmianie przepisów te nieruchomości znalazły się w lepszej sytuacji niż inne bloki. To z kolei pozwoliło im na zgromadzenie w ciągu ostatnich 10 lat wyższych kwot. Tak jest w przypadku bloków numer 33 i 35 przy ulicy Kochanowskiego – powiedział nam Jerzy Krupa, prezes SML-W. Jak dodaje, remont budynku przy ulicy Kochanowskiego był dla poprzednich władz spółdzielni priorytetem w związku z dużymi kosztami ogrzewania, jakie musiała ponosić spółdzielnia w przypadku tych dwóch nieruchomości.

Prezes nie zgadza się także z zarzutami dotyczącymi wysokości aktualnego zadłużenia poszczególnych bloków. Jak twierdzi, nie mamy do czynienia z zadłużeniem, tylko z minusowym wynikiem, który jest zestawieniem wpływów i wydatków z tytułu funduszu remontowego.

Wyniki, czyli bilans otwarcia i zamknięcia poszczególnych lat, nie mają nic wspólnego z zadłużeniem, jakie powstało w wyniku nieuiszczania należnych opłat na fundusz remontowy. Ale wynika z wydatkowania na remonty wyższych kwot aniżeli dane nieruchomości miały do swoje dyspozycji w poszczególnych latach – wyjaśnia Jerzy Krupa. Dodając także, że nieprawdą jest, iż przez ostatnie lata nie dokonywano na osiedlu Polna II żadnych prac remontowych.

Według przekazanych nam danych, np. w przypadku bloku nr 70 w 2017 roku na remonty wydatkowano kwotę 40 915 zł, z czego dofinansowanie ze strony spółdzielni wyniosło 5 tysięcy złotych. Z kolei w przypadku bloku nr 68 było to 23 tys. zł, a dofinansowanie wyniosło 5 tys.

Zrobieni na zero

Można zrozumieć rozgoryczenie spółdzielców, ale takie są przepisy wprowadzone przez nowelizację z 2007 roku. To właśnie ona – a nie obecne władze spółdzielni – podzieliły spółdzielców na lepszych i gorszych. A wszystko przez wyzerowanie stanu funduszu remontowego na poszczególnych nieruchomościach. I teraz ci, których bloki nie zostały wyremontowane przed zmianą przepisów, muszą zbierać latami środki na konieczne inwestycje. Co prawda spółdzielnia – jak zapewniają jej władze – może wspomóc finansowo zaplanowane prace, ale nie są to kwoty oszałamiające. Rocznie do podziału na całą spółdzielnię jest około 700 tysięcy złotych pozyskiwanych z wynajmu lokali użytkowych. Tymczasem potrzeby remontowe sięgają kilkudziesięciu milionów złotych.

Jerzy Szostak

Fot.: Jerzy Szostak