Strona główna Kronika kryminalna Zabił ciotkę młotkiem

Zabił ciotkę młotkiem

144
0
PODZIEL SIĘ

W ubiegłym tygodniu w Chodakowie doszło do tragicznego zdarzenia. W wyniku ciężkiego pobicia przez swojego krewnego, zmarła 69-letnia mieszkanka Sochaczewa. Mężczyzna sam wezwał policję.

W ubiegłym tygodniu, a dokładnie 13 listopada, w Sochaczewie pojawiła się informacja, że jedna z miejscowych lekarek została zamordowana. Informacja ta okazała się jednak nieprawdziwa. Ofiarą okazała się jej siostra, który mieszkała z lekarką.

 Zadzwonił na policję

Z przekazanych nam przez policję informacji wynika, że do tragedii doszło około godziny 10.00. To właśnie wtedy na numer alarmowy zadzwonił 41-letni mężczyzna, który powiadomił oficera dyżurnego o zabójstwie swojej krewnej.

Funkcjonariusze, którzy byli na miejsce już po kilku minutach, znaleźli w mieszkaniu nieprzytomną i ciężko ranną kobietę, która została zabrana karetką pogotowia do szpitala. Mimo wysiłków lekarzy kobieta zmarła w nocy z 13 na 14 listopada.

Mundurowi zatrzymali 41-latka podejrzanego o zabójstwo swojej krewnej i osadzili w policyjnym areszcie. Na miejscu funkcjonariusze wykonali szereg czynności procesowych, które były nadzorowane przez prokuratora. Mężczyzna został doprowadzony do Sądu Rejonowego w Sochaczewie, gdzie zdecydowano o zastosowaniu wobec niego środka zapobiegawczego o charakterze izolacyjnym. Mężczyzna spędzi w areszcie najbliższe 3 miesiące. Za popełnione przestępstwo grozi mu nawet dożywotnie pozbawienie wolnościpoinformowała nas Agnieszka Dzik, rzecznik prasowy sochaczewskiej policji.

 Załamanie nerwowe

Policja dla dobra śledztwa nie chciała ujawnić więcej szczegółów dotyczących zbrodni oraz jej motywów. Z naszych informacji wynika, że zarówno sprawca, jak i ofiara od lat mieszkali w tym samym domu jednorodzinnym w Chodakowie. A zmarła, 69-letnia kobieta była ciotką Macieja M.

Jak mówią nasi rozmówcy, stosunki pomiędzy nim układały się bardzo dobrze i nic nie wskazywało, że może dojść do tragedii. Prawdopodobnie zbrodnia była wynikiem chwilowego załamania nerwowego mężczyzny. A ten, jak wynika z naszych informacji, od dłuższego czasu leczył się psychiatrycznie.

Z naszych informacji wynika również, że mężczyzna zadał kobiecie kilka cisów młotkiem. Jedno z uderzeń uszkodziło czaszkę kobiety. O chwilowym zamroczeniu spowodowanym zaburzeniami psychicznymi może świadczyć to, że mężczyzna po kilku chwilach zorientował się, co zrobił, i natychmiast zawiadomił o całym zdarzeniu policję.

Jednak spowodowane przez niego obrażenia były tak rozległe, że lekarzom mimo kilkugodzinnych starań nie udało się uratować kobiety.

Jerzy Szostak

fot. Pixabay