Strona główna Kultura Z fraszkami przez życie

Z fraszkami przez życie

129
0
PODZIEL SIĘ

Miejska Biblioteka Publiczna w Sochaczewie gościła 29 października Mirę Białkowską, pisarkę, poetkę, autorkę scenariuszy i tekstów piosenek.

Sala na spotkaniu była wypełniona po brzegi publicznością, gdyż jej książki zdobywają sobie coraz więcej czytelników. Pisarka przyciąga swym poczuciem humoru i trafia w gusta zarówno osób starszych, jak i młodzieży. – Urodziłam się w Szczecinie. Cała moja rodzina była od pokoleń związana z morzem. Potem po ukończeniu studiów wyszłam za mąż i trafiłam na Mazowsze. Mój mąż pochodził z Chodakowa. Mam wykształcenie muzyczne i pedagogiczne. Pracowałam jako pedagog i nauczyciel muzyki. Dopiero na emeryturze zajęłam się pisaniem powieści i muzykoterapią. Wcześniej pisałam tylko teksty na szkolne uroczystości – przedstawiła krótko swoje życie Mira Białkowska.

Spotkanie, dzięki niespożytej energii pisarki, nie było nudne. Na początek pani Mira zaproponowała zabawę w wiedźmę, która przepowiada los lub daje diagnozę przeżyć do popularnych powiedzeń i przysłów. Po wylosowaniu numerku odczytywała przypisaną mu fraszkę. Na spotkanie pani Mira przygotowała ich 52, a w sumie napisała ponad 370 fraszek.

– Pamiętam jeden leniwy weekend, kiedy stworzyłam ponad 30 fraszek. Tak się w nich zakręciłam, że straciłam umiar – wspominała, dodając, że nawet nie pamięta, czy czasem mistrzowi Janowi Sztaudyngerowi czegoś nie podprowadziła.

Fraszki lubi pisać w formie rymowanej. W 2016 roku wydała je w tomiku „Fraszkowa uczta”. Trafiła jednak tam raptem połowa tych utworów. Fraszki jako bonusy można znaleźć też w jej powieściach. Wydała trzytomowy cykl – „Wcale mi nie zależy”, „O co chodzi”, „Nareszcie z górki”. Ostatnia z powieści miała premierę 27 października tego roku.

Jak mówi Mira Białkowska, trudno jej dzieła zakwalifikować. Są to współczesne utwory obyczajowe z dużą dawką humoru, a nawet trafiają się w nich momenty sensacyjne. Autorka przeczytała kilka fragmentów, wywołując salwy śmiechu.

Mira Białkowska zachęciła publiczność do wspólnego śpiewania. Jak wspomniała, muzyka nadal jest obecna w jej życiu.

W młodości koncertowałam wraz z zespołem wokalnym i chórem studenckim. Zdobyłam z nim nawet nagrodę na Festiwalu Kołobrzeskim. Potem uczyłam gry na fortepianie, prowadziłam chór, zespół wokalny, zespół fletów prostych i zajmowałam się profilaktyką uzależnień. W rodzinie żartowali, że u mnie alkohol był wtedy wszędzie. Tyle było tych wydawnictw o uzależnieniach w każdym kącie domu – opowiada pisarka.

Mira Białkowska jest członkiem chóru Soli Deo i grupy literackiej Vena w Nowym Dworze Mazowieckim, gdzie teraz mieszka. Zwiedziła prawie całą Europę. Zawsze w życiu stara się widzieć lepsze strony. Jak podkreśla, jest urodzoną optymistką.

BN

Fot. Bogumiła Nowak