Strona główna Kultura Złoty wiek w Kontraście

Złoty wiek w Kontraście

93
0
PODZIEL SIĘ

W ramach Filmowego Jam Session w klubie Kontrast przy Sochaczewskim Centrum Kultury w sobotę, 27 października zaprezentowany został francuski film surrealistyczny „Złoty wiek” w reżyserii Luisa Bañuela z 1930 roku. Na żywo swoją kompozycję muzyczną do dzieła francuskiego mistrza przedstawiło trio sochaczewskich muzyków – Marek Chrzan, Łukasz Rogowiecki i Gamid Ibadullayev.

 Od prawie roku w klubie kontrast prezentowane są różne wybitne dzieła niemego kina do których muzykę prezentują najczęściej ci właśnie muzycy. Gamid Ibadullyev, inicjator tych prezentacji stara się wybierać zróżnicowane tematycznie i treściowo filmy różnych kinematografii. Nie jest to łatwe zadanie, ale dzięki temu można było obejrzeć takie filmy ze współczesną muzyką, jak „Golem”, czy „Generał”.

– Filmy nie mogą być zbyt długie, bo trzeba sobie zdać sprawę, że my cały czas musimy grać, tworząc tło dźwiękowe do obrazów. To nie jest takie łatwe i wymaga wielu przygotowań. Tak więc prezentowane filmy mają przeciętnie od 40 do 60 minut i to jest intensywne granie w różnym tempie, różnych stylach i klimatach – mówi Gamid Ibadullayev, pytany o to jak dobiera filmy do prezentacji.

Przedstawiany film „Złoty wiek”, którego twórcami są Luis Bañuel i Salvador Dali, to opowieść tocząca się w fikcyjnym kraju, ale nawiązująca do współczesnych twórcom filmu czasów. To dzieło skierowane przeciwko tradycyjnym wartościom, hipokryzji społecznej i obłudzie. Choć film był bardzo rewolucyjny jak na swoje czasy, gdyż zawierał krytykę wszelkich form organizacji społecznej, to jednak zaakceptowany został w pełni przez cenzurę. Dopiero po uroczystej premierze, na skutek ataków nacjonalistów film znikł na 50 lat z kin. Po latach doceniono jego konsekwentną realizację postulatów surrealizmu oraz odwagę w łamaniu norm obyczajowych i religijnych.

Film ten jest pełen symboli i alegorii typowych dla Dalego i Bañuela. „Złoty wiek” cechuje całkowita umowność czasu. Choć zauważalny staje się postęp w tworzeniu cywilizacji, film ujmuje czas metaforycznie – od czasów prehistorycznych akcja przeskakuje do roku 1930, by później zwrócić się ku XVIII-wiecznym realiom.

Film, co zaznaczył na wstępie Gamid Ibadullayev, nie jest łatwy w odbiorze i skomponowanie do niego muzyki też nie było proste. Nie wszyscy też wytrzymali do końca seansu. Ci co zostali, docenili świetną grę na klawiszach Łukasza Rogowieckiego, pasaże gitarowe Marka Chrzana oraz dynamiczne brzmienie perkusji w wykonaniu Gamida Ibadullayeva.

BN

Fot. Bogumiła Nowak

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułOstatni Dzień Patrona
Następny artykułNaleśniki czekoladowe