Strona główna Mazowsze Wilki atakują pod Sochaczewem

Wilki atakują pod Sochaczewem

3619
0
PODZIEL SIĘ

Jeszcze niedawno wilki na terenie Mazowsza – w Puszczy Kampinoskiej czy Bolimowskiej  oraz mniejszych lasach były prawie na wyginięciu.

Odkąd są pod ochroną, ich liczebność znacznie wzrosła. Czasem dochodzi do tego, że można wilka spotkać w czasie spaceru po lesie i nawet w ciągu dnia. Stąd też coraz częściej dochodzi do ataków na zwierzęta i ludzi.

Jak mówią leśnicy, najlepiej unikać bezpośredniego z nim kontaktu, gdyż jest on drapieżnikiem, a inne osobniki traktuje jak konkurencję i zagrożenie swego bytu.

– Wilki są od zawsze w Puszczy Kampinoskiej. Są jej stałym elementem. To naturalny selekcjoner i sanitariusz. Dzięki wilkom eliminowane są słabsze, cherlawe jednostki. Lepsza jest też kondycja zwierząt puszczańskich na przedwiośniu. Dla naszej przyrody to korzystne, że nie ma rachitycznej, słabej młodzieży wśród zwierząt – mówi Mirosław Markowski, dyrektor Kampinoskiego Parku Narodowego.

Drapieżnicy w akcji

Zdaniem dyrektora Markowskiego wilków w Kampinosie jest rzeczywiście więcej niż bywało to jeszcze 20-30 lat temu, ale nie są one na razie zagrożeniem dla człowieka. Przynajmniej te z Puszczy Kampinoskiej. Jak uważa dyrektor Parku, takie drapieżniki jak wilki, są korzystne dla przyrody, gdyż regulują populację, są jakby etatowymi porządkowymi.

Na razie nie ma u nas zgłoszonych przypadków podchodzenia tych zwierząt pod siedziby ludzkie. Wilki z Kampinosu nie mają takiej potrzeby. Puszcza zapewnia im stabilny byt i doskonale sobie w niej radzą. Są zwierzętami, które nie lubią bezpośredniego kontaktu z człowiekiem i unikają go. Na pewno jest plotka, że wilki zostały przetransferowane z innych regionów kraju, czy Europy na nasze tereny. Puszcza Kampinoska to Park Narodowy i nie ma takiej możliwości, by ingerować w jej strukturę – mówi Mirosław Markowski.

Jednak przypadki ataku na zwierzęta domowe, choćby psy, mogą zdarzyć się na innych terenach przyległych do lasów. I do takiego zdarzenia doszło m.in. w lesie w Młodzieszynie. Wilk zaatakował pod koniec lipca tego roku psa myśliwskiego, który biegał w towarzystwie swego właściciela po lesie.

– Na szczęście pies uciekł wilkowi i schował się pod samochód. Obyło się bez ofiar, choć było bardzo groźnie – mówi Jarosław Liński, leśnik z Młodzieszyna. – Póki co, wilki wyczyściły nam lasy z bezpańskich psów. Ostatnio pojawiła się wataha młodych. Na razie nie mieliśmy zgłoszeń o tym, że atakują one zwierzęta domowe i ludzi. Wilcze ślady odkryliśmy koło DPS w Młodzieszynie i przy leśniczówce. Sam dwa razy widziałem wilki około 21.00, jak tam podchodziły.

To już nie bajka

 Jednak w innych miejscowościach młode wilczki zaczynają sobie coraz agresywniej poczynać. Z lasu już wychodzą nawet za dnia i rozpoczynają polowania na łąkach i pastwiskach. Do wilczych ataków na pasące się na polu cielaki i krowy doszło już w Rokicinie i Budach Starych.

Sprawa jest poważna i to nie bajka o Czerwonym Kapturku, co sugerują nam czasami w żartach urzędnicy z Ministerstwa Ochrony Środowiska, twierdząc, że przesadzamy z tymi wilkami. One są i nawet jest ich dość dużo. W ostatnich latach przybyło zwłaszcza młodych osobników. Wcześniej było to kilkadziesiąt wilków, a teraz są one w ilości trudnej do określenia – zaznacza Stefan Skolasiński, komendant posterunku straży leśnej w Nadleśnictwie Radziwiłłów, obejmującego m.in. tereny leśne gminy Młodzieszyn i Nowa Sucha.

Wilki są w prawie wszystkich kompleksach leśnych na terenie powiatu sochaczewskiego. Młode tworzą już własne watahy i wychodzą na swoje polowania. Na terenie Nadleśnictwa Radziwiłłów to właśnie młode wilczki zaatakowały psy. W jednym przypadku poszkodowanym był człowiek, który próbował bronić swego pupila.

– Psy są naturalnym przeciwnikiem wilków. Psy, hasające po lesie czy łące, narażone są na atak watahy, a nawet jednego osobnika. Wilk atakuje głównie psy, potem zwierzęta gospodarskie, a w sytuacji zagrożenia człowieka. Rozprzestrzenianie się wilków w sposób niekontrolowany może doprowadzić do tego, że będą one atakować coraz częściej krowy, psy, owce i konie. Wilki w gromadzie czują się silne – mówi Stefan Skolasiński.

Zaleca się, aby do lasów nie wybierać się z psem, a przy terenach leśnych zabezpieczać starannie gospodarstwa przed wilkami. Nie zostawiać krów, koni, czy owiec na otwartych pastwiskach, zwłaszcza na noc. Niewskazane jest też chodzenie po zmierzchu przy terenach leśnych. Wtedy wilki najczęściej podchodzą pod siedziby ludzkie.

Warto też być ostrożnym podczas grzybobrania.

Bogumiła Nowak

Wilki są od zawsze w Puszczy Kampinoskiej. Są jej stałym elementem

Fot. Pixabay