Strona główna Mazowsze Hieny okradają zmarłych

Hieny okradają zmarłych

559
0
PODZIEL SIĘ

Co pewien czas pojawiają się niepokojące sygnały na temat kradzieży cmentarnych oraz tych dokonywanych przez pracowników firm zajmujących się pochówkiem. Przypadki okradania zmarłych nie są zbyt częste, ale jednak mają miejsce. Do jednego z takich zdarzeń doszło na początku tego roku na terenie powiatu sochaczewskiego. Winnych kradzieży na razie nie ma, gdyż trwa postępowanie.

– To szokujące, że zdarzają się przypadki okradania zmarłych i nie są one odosobnione. Ludzie skarżą się na te niegodne praktyki, które ich bardzo bulwersują i powodują rozżalenie. Człowiek żywy może się bronić. Umarły, niestety nie ma na to szans. Tylko hieny okradają zmarłego – zauważa jeden z przedstawicieli kancelarii adwokackiej w Warszawie, który przyszedł ze swoim klientem do naszej redakcji.

Okradli umarłego

Usłyszeliśmy od nich o przypadku, gdy zmarłemu zabrano odzież i biżuterię osobistą. Zdarzyło się to na terenie powiatu sochaczewskiego. Czy było więcej takich zdarzeń? Trudno ocenić.

Do zdarzenia doszło na początku 2018 roku, na jednej z leśnych dróg. Młody mężczyzna Michał T. nagle zasłabł i stracił przytomność. Wezwane pogotowie przybyło w kilka minut. Lekarz stwierdził, że młody człowiek dostał zawału serca. Próby ratowania Michała nie powiodły się, mimo starań przyjaciół, którzy udzielili mu pierwszej pomocy oraz działań pogotowia ratunkowego. Młody człowiek zmarł na miejscu. Byli przy nim jego koledzy i wezwani telefonicznie rodzice. Dla tych ostatnich był to szok, gdyż Michał nigdy na nic się nie skarżył i prowadził zdrowy tryb życia.

Ciało Michała zostało zabrane z miejsca zdarzenia przez firmę pogrzebową do chłodni, na sekcję zwłok. Takie działania są wymogiem, gdy dochodzi do nagłego zgonu. Rodzice mają jednak żal, że na miejscu zdarzenia zabrakło obecności prokuratora. To ich zdaniem zapobiegłoby dalszym problemom, jakie wynikły jeszcze tego samego dnia, w parę godzin później.

– Gdyby na miejscu był prokurator, to od razu w jego obecności biżuteria osobista zmarłego mogłaby być nam przekazana. A tak zaczęły się problemy – twierdzi ojciec zmarłego.

Rodzina jeszcze tego samego dnia próbowała odzyskać zabraną wraz ze zmarłym biżuterię. Jednak zakończyło się to tylko połowicznym sukcesem. Odzyskano zaledwie jeden przedmiot.

Rodzina podejrzewa, że ktoś obecny przy przewozie ciała lub nieco później, mógł zabrać zmarłemu rzeczy wyceniane na kilka tysięcy złotych. Była to właśnie biżuteria oraz markowa odzież, w jaką Michał był ubrany. Poszkodowanymi są również koledzy chłopaka, którzy przykryli ciało swymi kurtkami. Tych rzeczy, choć są bardzo drogie i unikalne, także nie odzyskano.

Byli świadkowie

 Na poparcie naszych słów mamy świadków. Są też zdjęcia, gdzie widać biżuterię na zmarłym. No i drogą, firmową odzież. Michał został z tym wszystkim zabrany. Odzyskana została tylko obrączka, którą rodzina otrzymała nazajutrz po zdarzeniu. Reszta rzeczy przepadła. Nie stawiamy tu zarzutów firmie, ale mamy pretensje o to, że nie dołożono dostatecznej staranności przy przewozie i nie sprawdzono okoliczności, w jakich przechowywane było ciało. Być może ktoś niepowołany miał dostęp w chłodni do ciała. Być może ktoś nawet niezwiązany z firmą pogrzebową mógł się dopuścić kradzieży i pozbawić zmarłego cennych rzeczy, i to chcemy wyjaśnić w miarę jak najlepiej – mówi prawnik z kancelarii zajmującej się sprawą kradzieży dokonanej na zmarłym Michale.

Rodzina zmarłego zaznacza, że boli ją to, w jaki sposób został potraktowany ich syn. Ojciec Michała chciał przekazać wnukowi cenne precjoza po ojcu. Jak również noszone przez niego sportowe dresy i buty.

To byłaby cenna pamiątka dla syna Michała. Niestety ktoś bezdusznie pozbawił go tego. Boli nas to, jako rodzinę, że nie okazano należytego szacunku zmarłemu i jego bliskim, zwiększając nasz ból. Takim zachowaniem wykazują się tylko hieny – dodaje ojciec chłopaka.

Czy podobne przypadki kradzieży zdarzają się na terenie powiatu sochaczewskiego? Prosimy o sygnały informujące, czy było więcej takich zdarzeń w naszym powiecie i jak te sprawy zostały rozwiązane?

Bogumiła Nowak

fot. Pixabay

Zgodnie z prośbą zainteresowanych personalia rodziny zostały zmienione na ich życzenie. Nie podajemy też nazwy zakładu pogrzebowego i dokładnej lokalizacji zdarzenia.