Strona główna Wybory Krewki kandydat na wójta i porywczy dziennikarz

Krewki kandydat na wójta i porywczy dziennikarz

1115
0
PODZIEL SIĘ

Kampania wyborcza oraz same wybory samorządowe na terenie powiatu sochaczewskiego nie były zbyt spokojne. Tuż przed wyborami doszło do kilkunastu interwencji w sprawie zrywania plakatów i uszkodzeń banerów wyborczych. W dzień wyborów miało miejsce kilka naruszeń prawa.

 Jeden z kandydatów na wójta na terenie naszego powiatu, uznał, że drogę do sukcesu w samorządzie można wzmocnić poprzez niszczenie banerów i plakatów swoich przeciwników. W tym celu zaoferował jednemu z członków swego sztabu wyborczego zadanie polegające na ich zrywaniu. Za usługę zaoferował najpierw 800 złotych. Kiedy oferta została odrzucona, stawka wzrosła do 1300 złotych za „nocną akcję”. Jednak mężczyzna zdecydowanie odmówił. Jak zaznaczył, takie czyny są wykroczeniem i niosą za sobą prawne konsekwencje, a tym nie chce się plamić. Wówczas doszło do ostrej wymiany zdań. W trakcie której krewki kandydat na samorządowca uderzył swojego sztabowca. Zaś ten poturbowany trafił do szpitala.

– Jestem za poważnym człowiekiem na to, by w taki sposób działać, jak ode mnie tego zażądano. Nie dość, że kandydat mnie pobił dotkliwie, bo jestem na zwolnieniu lekarskim, to jeszcze mnie szantażuje, że jak przegra, to będę musiał mu zapłacić koszta przegranej. Nie dam się szantażować i zgłosiłem sprawę na policję – mówi wyborca. Ma obdukcję lekarską i skierowania na badania specjalistyczne.

Sprawą, jak potwierdza Agnieszka Dzik, oficer prasowy KPP w Sochaczewie, zajęła się już prokuratura rejonowa. Trwa postępowanie i zapewne incydent znajdzie finał w sądzie.

W czasie wyborów było w miarę spokojnie. Nie odnotowano też zakłóceń ciszy wyborczej.

W nocy doszło do kilkunastu akcji zrywania plakatów. Trwają postępowania w tych sprawach – dodaje Agnieszka Dzik.

Jedynie w Iłowie doszło do czynnej interwencji policji. Przewodniczącemu komisji wyborczej naubliżał w czasie trwania wyborów dziennikarz z Płocka, który był mężem zaufania przy tej komisji. Jednak przewodniczący komisji zdecydował, że nie zabierze głosu w tej sprawie, gdyż prowadzi ją już policja. Ta zaś na etapie postępowania nie chce ujawniać danych. Jednak wybuchowy dziennikarz poniesie   konsekwencje za zakłócanie wyborów.

BN