Strona główna Uroda Jesienne spotkania z naturą

Jesienne spotkania z naturą

130
0
PODZIEL SIĘ

To już pora na „polski piling ziołowy”. Zabieg ma na celu średnio głębokie złuszczenie naskórka w zależności od stanu skóry. Zabieg jest oparty wyłącznie na składnikach roślinnych pochodzenia polskiego. Jest to jeden z najbardziej bezpiecznych zabiegów. Nie złuszcza poniżej warstwy podstawowej naskórka, nie powoduje bliznowaceń.

Efekty: wygładzenie skóry, wyleczenie trądziku, zwężenie porów, wygładzenie blizn, zmniejszenie przebarwień, wygładzenie rozstępów, odmłodzenie skóry.

Wskazania: zanieczyszczona skóra, tendencja do zaskórników, nadmierne wydzielanie sebum, tendencja do stanów zapalnych, przebarwienia różnego pochodzenia, blizny, rozstępy, rogowacenie naskórka, utrata elastyczności, spowolnione procesy naprawcze w skórze.

Głównymi wskazaniami do zabiegu są defekty skórne, a nie rodzaj cery czy wiek. Dlatego zabieg ten jest przeznaczony zarówno dla osób w okresie pokwitania, jak i w wieku dojrzałym.

„Irlandzki sen” – luksusowy zabieg z naturalnych wodorostów.

Wodorosty zaopatrują naszą skórę w witaminy, aminokwasy, pierwiastki śladowe, proteiny i składniki mineralne, przez co regenerują tkanki i komórki, zapewniając prawidłowe nawilżenie, zawarte wodorostach polifenole posiadają właściwości antyoksydacyjne, antyrodnikowe i przeciwzapalne. Badania wykazują, że ekstrakt z alg chroni ludzkie keratynocyty i fibroblasty przed działaniem wolnych rodników, opóźniając tym samym procesy starzenia. Lipidy występujące w algach zawierają niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, które wzmacniają barierę lipidową oraz likwidują stany zapalne. Zawarte w wodorostach węglowodany działają bakteriostatycznie, regulują pracę gruczołów łojowych. Wodorosty mają właściwości dotleniające i regenerujące. Wykazują zdolność naprawiania skóry, rozjaśnienia cery, kojenia podrażnień. Szczególnie polecane są do pielęgnacji skóry wrażliwej i problematycznej.

Wymienione zabiegi są całkowicie naturalne, co jest nie bez znaczenia przy nadmiarze produktów chemicznych w życiu codziennym.

Hanna Kasztelan

fot. Pixabay