Strona główna Kronika kryminalna Zapadły wyroki w sprawie DPS w Młodzieszynie

Zapadły wyroki w sprawie DPS w Młodzieszynie

1127
0
PODZIEL SIĘ

Przed Sądem Okręgowym w Płocku zapadł pierwszy wyrok w sprawie nieprawidłowości, do jakich dochodziło w Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie. Jego była dyrektorka oraz jej dwie podwładne dobrowolnie poddały się karze jednego roku bezwzględnego więzienia oraz zobowiązały się do zwrotu prawie 300 tysięcy złotych bezprawnie zabranych pracownikom ośrodka.

W wtorek, 11 września, zapadł nieprawomocny wyrok w pierwszej sprawie wielowątkowego śledztwa prowadzonego w związku z nieprawidłowościami, do jakich dochodziło w Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie w latach 2008- 2014. N ławie oskarżonych zasiadły: Justyna N-S – była dyrektor DPS w Młodzieszynie, Elżbieta G. – była główna księgowa DPS oraz Barbara P. – była kasjerka ośrodka.

 Przekręt na premiach

Była to już kolejna rozprawa w pierwszym wątku młodzieszyńskiej afery, który dotyczył oszustwa przy wypłacie premii i nagród pracownikom ośrodka. Przypomnijmy, że część pracowników Domu Pomocy Społecznej twierdziła, że otrzymywali niższe premie niż te zapisywane w dokumentacji księgowej ośrodka. Inni pracownicy w toku śledztwa stwierdzili, że choć w dokumentacji widniały wpisy o wypłacie im premii i nagród, to ich nie otrzymywali. Jeden ze świadków zeznał, że do ręki otrzymywał premie w wysokości od 40 do 80 zł, choć miał podejrzenie, że w rzeczywistości przyznawane mu kwoty są wyższe.

– Prokuratura zarzuciła oskarżonym, że w okresie od lutego 2008 do grudnia 2013 roku działając wspólnie i w porozumienia przywłaszczyły sobie na szkodę ośrodka oraz jego pracowników kwotę nie mniejszą niż 265 882 zł – poinformowała nas Iwona Śmigielska – Kowalska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Płocku,. Jak dodała w wyniku weryfikacji zabezpieczonej dokumentacji śledczym udało się wykryć ponad 100 przypadków dotyczących nieprawidłowości przy wypłacie premii pracownikom DPS.

Jak wynikało z zeznań świadków, oskarżone przy wypłacie premii oraz nagród zasłaniały przed pracownikami kwotę wypłat, zostawiając tylko widoczne miejsce do podpisu. Co ciekawe, ów proceder nie był stosowany w przypadku wszystkich pracowników, a jedynie wobec tych, o których wiedziano, że nie będą protestować przeciwko takim praktykom?

Druzgocące dowody

Materiał dowodowy zgromadzony w tej sprawie był tak obszerny i udokumentowany, że już podczas pierwszej rozprawy, jaka obyła się 10 września Justyna N- S. przyznała się do zarzucanych jej czynów. Podczas rozprawy złożyła także dodatkowe wyjaśnienia oraz wniosła o dobrowolne poddanie się karze w wysokości jednego roku bezwzględnego pozbawienia wolności. Zadeklarowała także, że naprawi szkody jakie ponieśli pracownicy DPS przy wypłacie premii i nagród, czyli zwróci zabrane im pieniądze. Podobną deklarację: podania się karze oraz wypłatę zadośćuczynienia złożyły także była księgowa oraz kasjerka DPS.

Sąd podczas rozprawy – jaka odbyła się w ubiegły wtorek, 11 września – przychylił się do próśb oskarżonych, skazując je na rok pozbawienia wolności, solidarny zwrot ukradzionych premii i nagród oraz nałożył na każdą z nich grzywnę w wysokości 3 tysięcy złotych. Zasądzono również 5-letni zakaz  pracy w instytucjach pomocy społecznej. Dodajmy, że wyrok nie jest prawomocny.

Jak poinformowała nas Iwona Śmigielska – Kowalska, śledztwo w kolejnych wątkach dotyczących młodzieszyńskiej afery zostało po raz kolejny przedłużone. Śledczy liczą jednak, że całą sprawę uda się zamkną w tym roku.

Będą kolejne wyroki

A to oznacza, że jeszcze tej jesieni wpłyną do sądu kolejne pozwy przeciwko byłemu kierownictwu DPS.

Przypomnijmy, że o nieprawidłowościach, do jakich miało dochodzić w Domy Pomocy Społecznej w Młodzieszynie stało się głośno w styczniu 2014 roku. Wtedy to – w wyniku złożenia zawiadomienia do prokuratury, przez jednego z byłych pracowników DPS – doszło do aresztowania kierownictwa ośrodka. Osobom zatrzymanym postawiono zarzuty dotyczące działania na szkodę DPS i jego pensjonariuszy. Usłyszały je: dyrektor, główna księgowa, kierowniczka działu terapeutycznego oraz kasjerka placówki.

Prokuratura nie wykluczała jednak, że w miarę prowadzenia śledztwa zarzuty mogą być również postawione innym osobom. Jak mówiła wówczas Iwona Śmigielska – Kowalska, prokuratorzy uzależniali to od wyników prowadzonego śledztwa, w tym analizy zabezpieczonej w DPS dokumentacji. Chodziło przede wszystkim o sporządzenie ekspertyz grafologicznych w zakresie pisma i podpisów. Śledczy musieli pobrać wzory pisma od bardzo wielu osób i sprawdzić, czy zgadza się ono z podpisami na dokumentach   zabezpieczonych w Domu Pomocy. Jednocześnie trwały przesłuchania świadków, którzy wnosili nowe wątki do prowadzonego śledztwa.

Z ich zeznań, jak stwierdziła Iwona Śmigielska – Kowalska, wyłoniły się nowe wątki, które pozwoliły na postawienie zarzutów kolejnym osobom zamieszanym w młodzieszyńską aferę.

 Dla dobra prowadzonego śledztwa mogę jednie powiedzieć, że w obecnej chwili w tzw. aferze młodzieszyńskiej zarzuty usłyszało już 10 osób i nie wykluczone, że dołączą do nich następne. Część zarzutów dotyczy między innymi fikcyjnych umów o pracę, czyli zatrudnianie martwych dusz – powiedziała nam rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku.

Jerzy Szostak