Strona główna Sochaczew miasto Żar się leje z nieba

Żar się leje z nieba

248
0
PODZIEL SIĘ

 Takich upałów jak tegoroczne, dawno już nie było. Są one tym bardziej uciążliwe, gdyż wysokie temperatury przeplatane są gwałtownymi burzami i deszczami. Wilgotność powietrza sięgająca chwilami prawie 80 procent powoduje, że mieszkańcy powiatu sochaczewskiego ciężko znoszą prawie tropikalne temperatury.

W czasie urlopu to wymarzona pogoda, ale pracować przy takiej aurze, to prawdziwe przekleństwo. Na razie mam wolne i skoro świt uciekam nad Bzurę. Jednak z obawą myślę o powrocie do pracy pod koniec sierpnia. Jeśli takie będą upały, to jak wytrzymać? – zastawia się pan Hubert, pracownik jednej z sochaczewskich firm budowlanych.

Wszystkim daje w kość

W okresie najwyższych temperatur od południa do godziny 16.00, kiedy w słońcu temperatura dobija do 45, a nawet 50 stopni, ulice Sochaczewa się wyludniają. Wychodzą ci, co naprawdę muszą.

– Apelujemy zwłaszcza do starszych mieszkańców, ale też rodziców małych dzieci, by unikali wychodzenia na słońce. Starszym nadmierna ekspozycja na promienie słoneczne może grozić zapaścią lub udarem, zwłaszcza jeśli mają dolegliwości związane z układem krążenia. Natomiast małe dzieci mogą dostać poparzeń delikatnej skóry, szczególnie niemowlęta. Apelujemy też, by nosić nakrycia na głowę i przewiewne ubrania, no i pić dużo wody – poinformowano nas w Szpitalu Powiatowym w Sochaczewie.

Być może apel trafił do mieszkańców, bo zbyt nagłego wzrostu zgłoszeń do zasłabnięć i problemów zdrowotnych spowodowanych upałem nie ma. Jednak, jak wynika z danych przekazanych nam przez oddział ratunkowy sochaczewskiego szpitala, możemy mówić o pewnym niewielkim wzroście tego typu zdarzeń – o 10 dziennie więcej niż chociażby wiosną czy jesienią. Jednak, jak podkreślają lekarze, jest to norma dla tego okresu roku i tegoroczne wakacje mimo wysokich temperatur nie odbiegają od niej. A latem, jak pokazują statystyki przybywa zwykle chorych, którzy uskarżają się na problemy zdrowotne spowodowane wysokimi temperaturami.

Kombinezon jak na narty

Opcji wyboru odzieży nie mają za to strażacy. Bez względu na pogodę wyjeżdżają na akcje w takich samych mundurach przez cały rok.

– Niezależnie od temperatury mamy te same mundury przy 30-stopniowym upale i 30-stopniowym mrozie. To ubranie ochronne, specjalistyczne. Nic nie zapowiada, by się ono zmieniło, bo wymogiem jest odpowiednia ochrona. Jednak przy tych upałach czujemy się jak w kombinezonach narciarskich i wcale łatwo nie jest w tym pracować – mówi Rafał Krupa, rzecznik Państwowej Powiatowej Straży Pożarnej w Sochaczewie.

Pracy strażakom zwykle na przełomie lipca i sierpnia znacznie przybywa. Palą się głównie pola i maszyny rolnicze w okresie żniw. Do tego dochodzą pożary w zabudowaniach gospodarczych – szopach i stodołach. Nieustannie jest też zagrożenie pożarami lasów.

W sezonie letnim mamy po kilkanaście wyjazdów i to nie tylko do ognia, ale też innych zagrożeń. W przypadku nawałnic może to być nawet 100 akcji na dobę. Bywa i trak, że w czasie burz mamy tych zgłoszeń od 30 do 50 w ciągu godziny i strażacy są non stop w pracy przy usuwaniu skutków burzy. Jednak nie są to częste przypadki – dodaje Rafał Krupa, zaznaczając, że powiat sochaczewski miał ostatnio wyjątkowe szczęście. ­– Nie dopadła nas zapowiadana nawałnica spowodowana niżem Oriana. Wszystko przeszło bokiem, ale byliśmy w pełnej gotowości.

W najbliższych dniach zapowiadane są kolejne fale tropikalnego upału. Metrolodzy prorokują, że upalna aura potrwa do końca września. Trzeba zatem uzbroić się w nakrycie głowy, butelkę z wodą i cierpliwość. Już niebawem, bo za trzy miesiące będzie zimniej i być może spadnie śnieg.

Bogumiła Nowak

Fot. Archiwum Expressu Sochaczewskiego