Strona główna Kultura Porwał nas stary, dobry jazz

Porwał nas stary, dobry jazz

173
0
PODZIEL SIĘ

Sześciu wspaniałych muzyków z The Warsaw Diexielanders zachwyciło publiczność do tego stopnia, że brawa długo nie milkły i zespół kilka razy musiał bisować. Aż trudno wierzyć, że niemłodzi już muzycy potrafili zagrać tak dynamicznie i z werwą. The Warsaw Dixielanders zagrał w niedzielę, 5 sierpnia, na letniej scenie na Pl. Kościuszki.

Pozdrawiam sochaczewską młodzież. My też jesteśmy ciągle młodzi, choć razem mamy 402 lata i wykazujemy w wieku tendencję wzrostową – powitał z humorem publiczność Jerzy „Kusy” Kuszakiewicz, muzyk, aranżer i kompozytor, a jednocześnie wokalista i trębacz. Gra już ponad 40 lat muzykę rozrywkową oraz jazz tradycyjny i to nie tylko w Polsce. Przez lata występował w zespołach jazzowych w USA.

Niemal jak Armstrong

 The Warsaw Dixielanders działa dopiero od 2007 roku. Średnia wieku w kapeli to powyżej 60 lat, ale werwa niemal młodzieńcza. Zespół powstał z inicjatywy puzonisty Mariusza Wnuka oraz grupy warszawskich jazzmanów. The Warsaw Dixielanders kilkakrotnie zmieniali swój skład. W obecnym, poza Mariuszem Wnukiem – byłym muzykiem Big Bandu Stodoła i Asocjacji Hagaw, oraz Jerzym Kuszakiewiczem, występują: Marek „Słoma” Słowiński – grający na banjo, Jerzy Więckowski – najstarszy członek zespołu, bo mający prawie 80 lat (zwany żartobliwie przez swych bliskich Terminatorem) – grający na perkusji, oraz Robert Kuduk – od niespełna roku kontrabasista kapeli.

W zespole 6 lat gra najmłodszy wiekiem Michał Pijewski, który jest prawdziwą indywidualnością muzyczną. Potrafi nie tylko grać na klarnecie i trąbce, ale też świetnie śpiewać. Michał Pijewski odkąd sięga pamięcią zakochany jest w jazzie i Luisie Armstrongu. Ta muzyczna fascynacja spowodowała, że muzyk wykonuje ponad 50 piosenek słynnego jazzmana. I co więcej, doskonale imituje mocny, chrapliwy głos Armstronga i sposób jego śpiewania. Sochaczewska publiczność miała okazję usłyszeć, jak perfekcyjnie wciela się w postać amerykańskiego gwiazdora i jak przejmująco śpiewa jego piosenki.

Jazz i stare piosenki

 Występ The Warsaw Diexielanders to po części początek trasy koncertowej promującej najnowszą płytę zespołu „Narodziny Bluesa w Warszawie”, która wydana została pod koniec lipca. Artyści zaprezentowali na koncercie utwory z tej płyty m.in. „Nobody’s Sweetheart”, „Blueberry Hill”, „Someday Sweetheart” i „Farewell Blues”. Wśród piosenek polskich artyści wykonali utwory – „Bo to się zwykle tak zaczyna”, „Ta ostatnia niedziela” (zwana też tangiem samobójców) oraz „Budujemy nowy dom”. Była też jazzowa wersja „Podmoskiewskich wieczorów”.

Publiczność owacyjnie oklaskiwała wielki hit sprzed 50 lat – „What a Wonderful World”, wykonywany niegdyś przez Tony Bennetta i Luisa Armstronga. Michał Pijewski przypomniał historię powstania tej głośnej piosenki, która jest również motywem przewodnim w filmie „Good morning Vietnam”.

Po bisach wszyscy chętni mogli nabyć najnowszą płytę zespołu wraz z autografami wykonawców i porozmawiać z nimi.

– Po tym koncercie odkryłem jazz i spodobało mi się – stwierdził jeden z panów, zaopatrując się w płyty zespołu.

Bogumiła Nowak

Fot. Bogumiła Nowak