Strona główna Sochaczew miasto Zniknął szalet z centrum miasta

Zniknął szalet z centrum miasta

267
0
PODZIEL SIĘ

W ubiegłym tygodniu z krajobrazu miasta zniknął jeden z reliktów minionej epoki. Chodzi o miejski szalet, który istniał w parku przy ulicy Traugutta od ponad 30 lat. Od dekady był jednak nieczynny.

Przybytek ten został wybudowano w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Kres jego świetności nastąpił pod koniec 2008 roku. Powodem zamknięcia był fakt, że   obiekt nie spełniał żadnych obowiązujących norm. Na dodatek przy jego budowie popełniono podstawowy błąd. Polegał on na tym, że szalet znajdował się w ziemi, co z kolei powodowało zawilgocenia ścian i zalewanie pomieszczeń podczas intensywnych opadów. Jakby tego było mało, wszystkie powstające w nim nieczystości były odprowadzane do znajdującego się tuż obok tzw. „kanału królewskiego”, a nim odprowadzane prosto do Bzury.

Co prawda ówczesne władze miasta obiecywały, że szalet zostanie wyremontowany, ale nic z tego nie wyszło. Powodem zaniechania działań był brak w miejskiej kasie środków na modernizację szaletu. Zresztą koszt modernizacji okazał się tak duży, że taniej byłoby wybudować nowy obiekt. Według naszych wyliczeń na remont należałoby wydać kilkaset tysięcy złotych. Do tego dochodziły koszty związane z zatrudnieniem obsługi i utrzymaniem przybytku. Dlatego zamiast go remontować czy budować nowy szalet, zdecydowano się na wynajem kabin, co było dużo tańsze.

Ale los szaletu był przesądzony nie tylko z tych powodów. To właśnie na początku tego wieku, co kilka lat, zaczęły pojawiać się coraz to nowe koncepcje zagospodarowania parku. W żadnej z nich nie było miejsca dla publicznej toalety. Przewidywano m.in. odbudowę kamienic wzdłuż ulicy Warszawskiej, które przed wojną stanowiły południową pierzeję Placu Kościuszki przy jednoczesnej rewitalizacji pozostałej części parku. Inna koncepcja zakładała likwidację parku i wybudowanie w jego miejscu olbrzymiej galerii handlowej.

Jednak i te plany upadły, ponieważ koszty inwestycji oraz nieuregulowane kwestie własnościowe części działek na terenie byłej dzielnicy żydowskiej odstraszały potencjalnych inwestorów. Do tego cały teren parku podlega ścisłej opiece konserwatorskiej, co jeszcze bardziej ograniczało pole manewru zwolennikom likwidacji parku.

W końcu obecne władze miasta zdecydowały, że park pozostanie parkiem i wystąpiły z wnioskiem do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska o dofinansowanie jego rewitalizacji. A ta, jak już informowaliśmy, przewiduje pielęgnację istniejącego drzewostanu oraz nowe nasadzenia. Wymienione zostanie parkowe oświetlenie, które swoją formą będzie nawiązywało do XIX-wiecznych latarni gazowych. Natomiast w miejscu zburzonego szaletu zostaną zainstalowane kontenerowe toalety, mające stanowić integralną część nowej wiaty przystankowej. Zaplanowano także renowację pomnika Fryderyka Chopina, budowę nowych parkowych alejek i ścieżki rowerowej. Do tego dojdą nowe ławki, kosze na śmieci, donice itp. Prace w parku mają się zakończyć do 28 września.

Przy okazji chcielibyśmy położyć kres krążącym po Sochaczewie plotkom. Otóż zakres prac związanych z rewitalizacją parku – wbrew temu co twierdzą niektórzy – nie przewiduje odbudowy synagogi istniejącej na jego terenie do II Wojny Światowej, a jedynie zainstalowanie znaku przestrzennego w miejscu, gdzie ona istniała.

Jerzy Szostak

Fot.: Jerzy Szostak