Strona główna Jerzy Szostak Myślenie nie boli

Myślenie nie boli

154
0
PODZIEL SIĘ

Po raz kolejny muszę przyznać ze smutkiem, że niektórzy mieszkańcy naszego powiatu nie rozumieją czytanych przez siebie informacji. Tym razem dotyczy to braku zrozumienia podanych w Expressie Sochaczewskim informacji o miejskim schronisku dla zwierząt. A dokładnie przyjęcia przez Radę Gminy Sochaczew planu zagospodarowania przestrzennego fragmentu wsi Kożuszki Parcel, gdzie owo przytulisko się znajduje.
Według przyjętego planu musi ono przestać istnieć w tym miejscu do 31 sierpnia 2019 roku. Dodam, że wcześniej samorząd miejski i gminny uzgodniły między sobą, że datą graniczną istnienia schroniska w tym miejscu ma być 30 czerwca 2020 roku. Problem polega jednak na tym, że na ową datę nie zgodziły się służby wojewody mazowieckiego.
Jak było do przewidzenia, podana przez nas informacja wywołała falę komentarzy ze strony obrońców zwierząt. Stanowisko w tej sprawie zajęły także władze miasta. Te zapowiedziały, że będą walczyć o funkcjonowanie przytuliska w tym miejscu do uzgodnionej wcześniej daty. Z kolei, przedstawiciele gminnego samorządu poczuli się urażeni całym zamieszaniem.
I można radnych Rady Gminy zrozumieć, bo już od 2006 roku byli naciskani przez mieszkańców Kożuszek Parceli w sprawie likwidacji schroniska. A to – przypomnę osobom wypowiadającym się i zarzucającym bezduszność gminnym radnym – miało istnieć w tym miejscu tymczasowo. Wszyscy zainteresowani wiedzieli o tym od chwili jego powstania – czyli 1998 roku. Warto również zaznaczyć, że fakt, iż schronisko istnieje w tym miejscu do tej pory, to przede wszystkim zasługa władz gminy i gminnych radnych. Ponieważ to oni, już w 2006 roku, mogli przyjąć plan zagospodarowania i dawno byłoby pozamiatane. Ale zwlekali z tym aż 13 lat! Należy także dodać, że gmina Sochaczew jest jedynym samorządem, oprócz miejskiego, który chce partycypować w budowie wspólnego dla wszystkich gmin powiatu schroniska dla zwierząt.
I o tym wszystkim informowaliśmy w ostatnich artykułach, jakie ukazały się w Expressie Sochaczewskim. Dlatego zarzucanie naszej redakcji, że podajemy niesprawdzone i błędne informacje, wynika ze złej woli, albo z braku umiejętność czytania ze zrozumieniem.
Podobnie sytuacja wygląda z informacją o zielonej kurtynie, która powstała przy ulicy Olimpijskiej. Przypomnę, że w jednym z ostatnich wydań gazety poinformowaliśmy, że część posadzonych krzewów została skradziona, a policja odnalazła je w ogródkach na osiedlu domków jednorodzinnych „Za Stadionem”.
Okazało się, że i ta informacja wzbudziła kontrowersje. Część mieszkańców osiedla zarzuciła nam, że nic takiego nie miało miejsca. Muszę jednak ze smutkiem stwierdzić, że się mylą – bo do opisanej przez nas sytuacji doszło. Jak poinformowała nas Urszula Cielniak, naczelnik Wydziału Inwestycji i Modernizacji Urzędu Miasta, już trzy razy dochodziło do kradzieży sadzonek: – Raz udało się je odzyskać. Okazało się, że znajdują się na pobliskich ogródkach. W pozostałych dwóch przypadkach sprawcy pozostali nieznani.

Jerzy Szostak

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułMutacja choroby filipińskiej
Następny artykułPosowiecka zgaga