Strona główna Jerzy Szostak Zapomniał wół

Zapomniał wół

277
0
PODZIEL SIĘ

No i stało się, decyzją radnych gminy Sochaczew los miejskiego schroniska dla zwierząt w Kożuszkach Parceli został przypieczętowany. Przypomnę, że ma ono zostać zlikwidowane 31 sierpnia 2019 roku. Tak w każdym razie mówią zapisy przyjętego przez radnych planu zagospodarowania przestrzennego dla fragmentu tej miejscowości.

Można się spierać, czy radni postąpili słusznie, czy też nie, decydując się na taki krok. Fakt jednak jest taki, że lokalizacja ochronki w tym miejscu od samego początku była tymczasowa. Dlatego wcześniej czy później można było się spodziewać, że trzeba będzie ją przenieść w inne, docelowe miejsce. Co prawda miejski samorząd zapowiada walkę o jego dalsze funkcjonowanie w tym miejscu, ale to tylko odwleka egzekucję, która i tak musi nastąpić.

I jak zawsze przy takich okazjach, czyli powinięciu się nogi obecnej ekipie rządzącej miastem, odzywają się dyżurni krytycy. Jeden z nich, były pracownik Urzędu Miejskiego, stwierdził m.in.: „(…) kilkanaście lat temu był taki ponadczasowy pomysł na nowoczesne schronisko dla zwierząt, połączone z centrum edukacyjnym. Niestety mimo przygotowanego terenu przy ul. Wodociągowej, sąsiednie gminy nie były zainteresowane partycypowaniem, a opozycja w Radzie Miasta nie widziała potrzeby szukania nowej lokalizacji dla Azorka. Obecny burmistrz teren sprzedał i przez osiem lat nie doceniał problemu”.

Z jednym w tej wypowiedzi trzeba się zgodzić. Rzeczywiście dwanaście lat temu były burmistrz wysunął ponadczasową ideę budowy Centrum Edukacji Humanitarnej i Ekologicznej, czyli nowoczesnego schroniska dla zwierząt przy ulicy Wodociągowej. Miały je budować gminy powiatu sochaczewskiego wraz ze Związkiem Międzygminnym Kampinos. Koszt inwestycji szacowano na 6 mln zł, z czego 75 procent miały pokryć unijne dotacje.

Jednak, jak to bywa ze wspólnymi inwestycjami, części gmin nie spodobało się to, że centrum powstanie w Sochaczewie. Uważały, że powinno być ono zlokalizowane na ich terenie. Dla dobra sprawy zdecydowano, że powstanie ono w gminie Brochów. Z tym jednak był problem, bo chciano je umieścić na działce znajdującej się w otulinie Kampinoskiego Parku Narodowego, a na to nie zezwalają przepisy. Powrócono więc do koncepcji lokalizacji przy ulicy Wodociągowej. Ale tu pojawił się kolejny problem. Otóż ten sam burmistrz, który wpadł na pomysł budowy centrum – podjął zaskakującą decyzję. O czym powinien pamiętać były pracownik urzędu. Ową decyzją – podjętą kilka miesięcy po tym, jak powstała idea budowy CEHiE – była prośba skierowana do miejskich radnych o wyrażenie zgody na sprzedaż ponad ośmiu hektarów byłego wysypiska przy ul. Wodociągowej. Co ciekawe, to właśnie na tym gruncie miało powstać nowe schronisko. Dodajmy, że plan przewidywał, iż centrum powstawałoby etapami. A to oznaczało, że nawet po wycofaniu się innych gmin z inwestycji miasto mogłoby ją realizować. I gdyby wtedy, nie oglądając się na pozostałe samorządy, zdecydowano się na ten krok, to nowe schronisko już dawno by funkcjonowało.

Dlatego mówienie dzisiaj, że wszyscy są winni tylko nie my, jest delikatnie mówiąc nietaktem.

Jerzy Szostak