Strona główna Sochaczew miasto Miasto będzie walczyć o schronisko Azorek

Miasto będzie walczyć o schronisko Azorek

539
0
PODZIEL SIĘ

Wygląda na to, że miejski samorząd nie odpuści tak łatwo gminie Sochaczew w sprawie schroniska dla zwierząt, działającego w Kożuszkach Parceli. W najbliższym czasie do sądu trafi wniosek miasta o unieważnienie uchwalonego przez gminnych radnych planu przestrzennego zagospodarowania, którego zapisy powodują likwidację schroniska.

W poprzednim numerze Expressu Sochaczewskiego informowaliśmy, że radni gminy Sochaczew na ostatniej sesji przyjęli plan zagospodarowania przestrzennego dla części wsi Kożuszki Parcel, w której znajduje się miejskie schronisko dla zwierząt. Według zapisów planu, schronisko będzie mogło działać w tym miejscu tylko do 31 sierpnia przyszłego roku. Oznacza to, że po tym terminie musi zostać zlikwidowane, co potwierdza Mirosław Orliński, wójt gminy Sochaczew.

Zaskarżą uchwałę

Decyzja gminnych radnych wywołała ostry sprzeciw Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, które w imieniu miejskiego samorządu zarządza ochronką. Jak wynika z naszych informacji, TOZ zamierza zaskarżyć przyjętą przez radnych uchwałę.
Niewykluczone, że władze gminy czeka także inny proces, dotyczący zwlekania z udostępnieniem towarzystwu przyjętego planu. Jak wynika z naszych informacji, przedstawicielom Towarzystwa, którzy zwrócili się do władz gminy o wydanie kopii podjętej uchwały, kazano czekać 30 dni na jej udostępnienie. Gdy tymczasem taki dokument, czyli uchwała Rady Gminy powinna być dostępna od ręki.
Ale władze gminy oraz radni mogą mieć problem i to bardzo poważny, także z innego powodu. Podejmując uchwałę w sprawie planu przestrzennego zagospodarowania, rada odrzuciła także wniesione do niego uwagi i zastrzeżenia. Argumentując to tym, że wpłynęły one po ustawowym terminie. Tymczasem – jak poinformowała nas jedna z osób, które takie uwagi wniosła – jej zastrzeżenia zostały złożone w ustawowym terminie i ma na to potwierdzenie. To z kolei oznacza, że tylko z tego powodu przyjęta uchwała ma wadę prawną i prawdopodobnie zostanie zakwestionowana przez służby wojewody, do którego ma trafić skarga na decyzję rady.

Front otwarty

Ale na tym nie koniec. Okazuje się, że miejski samorząd zamierza walczyć o dalsze istnienie schroniska w tym miejscu.
– Nie wyobrażamy sobie, aby schronisko mogło przestać funkcjonować – mówi Dariusz Dobrowolski, zastępca burmistrza Sochaczewa, który w zakresie swoich obowiązków ma również opiekę nad zwierzętami. Dodając, że prace nad planem oczywiście nie trwały od wczoraj. Nie oznacza to jednak, że miasto nie walczyło do tej pory o dalsze funkcjonowanie schroniska.
– Już w 2016 roku po raz pierwszy negatywnie zaopiniowaliśmy projekty zmian dla tego terenu. Od tamtej pory konsekwentnie negatywnie opiniowaliśmy każdy kolejny wniosek wójta w tym temacie. Dla nas sprawa jest oczywista. Schronisko wprawdzie jest miejskie, ale tak naprawdę pełni rolę schroniska dla całego powiatu. Żadna gmina nie ma bowiem swego ośrodka tego typu. Powstanie takiej międzygminnej placówki było zresztą wielokrotnie podnoszone. Niestety, bez odzewu. Miasto na swoich barkach dźwiga więc ciężar utrzymania schroniska. Szkoda byłoby zaprzepaścić wieloletnie starania – mówi Dariusz Dobrowolski.

Ludzki obowiązek

Dodajmy, że w styczniu tego roku miasto wysłało do Urzędu Gminy Sochaczew pismo będące odpowiedzią na wyłożenie do publicznego wglądu feralnego projektu planu zagospodarowania przestrzennego. Czytamy w nim m.in., że: „(…) Burmistrz Miasta Sochaczew kwestionuje ustalenia przyjęte w projekcie planu zagospodarowania przestrzennego części Gminy Sochaczew obejmującego fragment obrębu wsi Kożuszki Parcel wraz z prognozą oddziaływania na środowisko dotyczące dopuszczenia tymczasowego użytkowania istniejącego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt „Azorek” jedynie do 31.08.2019 roku”. W piśmie podkreślono również, że dopuszczenie do likwidacji schroniska to przekreślenie wielu lat dobrych praktyk oraz pogłębienie zjawiska bezdomności zwierząt: „(…) w szczególności ze względu na fakt, że żadna jednostka samorządu terytorialnego Powiatu Sochaczewskiego nie prowadzi podobnej placówki.”
– Będziemy dalej walczyć o istnienie „Azorka”. Miasto użyje wszelkich możliwych prawnych środków, by zatrzymać wdrożenie w życie zapisów planu, łącznie z zaskarżeniem uchwały Rady Gminy Sochaczew. Jednocześnie mogę zapewnić, że zwierzęta z terenu Sochaczewa będą zawsze pod opieką. Miasto dbało, dba i będzie dbać o bezdomne stworzenia. To nasz obowiązek prawny, ale też czysto ludzki – zapowiada Piotr Osiecki, burmistrz Sochaczewa.

Wywiozą i uśpią

Decyzja gminnych radnych stawia jednak miejski samorząd w trudnej sytuacji. Dwanaście miesięcy, to zbyt krótki okres na znalezienie nowej lokalizacji, opracowanie niezbędnej dokumentacji, ogłoszenie przetargów oraz wybudowanie nowego schroniska. Na to potrzeba kilku lat. A tego czasu nie dali miastu gminni radni, uchwalając plan przestrzennego zagospodarowania. I teraz schronisko trzeba będzie zrównać z ziemią. Natomiast przebywające w nim zwierzęta wywieść do innych ochronek, w których większość z nich zostanie prawdopodobnie uśpiona.
Tymczasem sochaczewskie schronisko uważane jest za jedno z najlepszych na Mazowszu. Tylko w ostatnich pięciu latach środki przeznaczone przez miasto na jego działalność wzrosły z 192 000 zł w 2013 roku do 424 751 zł w 2017. Do końca maja tego roku utrzymanie schroniska pochłonęło 259 000 zł. Należy także dodać, że operatorem ośrodka, wyłonionym w przetargu, jest TOZ, które za opiekę nad bezdomnymi zwierzakami otrzymuje od miasta około 300 tys. zł rocznie. Do tego dochodzą koszty dzierżawy – ponad 60 tys. zł rocznie, usługi weterynaryjne – 50 890 zł w 2017 r. i inne wydatki: prąd, ubezpieczenie, zakup materiałów itp., które wynoszą kilkanaście tys. zł rocznie. Dodajmy, że w tym roku miasto zainwestowało blisko 80 tys. zł w nowe boksy dla psów. Co pokazuje, że plany miejskiego samorządu w stosunku do schroniska są długofalowe.

Podziemny szlaban

Na koniec jeszcze jednak sprawa warta podkreślenia. Otóż podejmując uchwałę dotyczącą zagospodarowania przestrzennego fragmentu wsi Kożuszki Parcel, radni zdecydowali, że na części gruntów będzie mogło powstać osiedle domów jednorodzinnych, a jego budowie przeszkadza właśnie schronisko.
Nawet gdyby zostało ono zlikwidowane, to postawienie domu – szczególnie na działkach graniczących z lasem – może być nie lada wyzwaniem. Wszystko z powodu istniejącego tam obszaru podlegającego ścisłej ochronie konserwatorskiej. A ta wynika z faktu, że wzdłuż kożuszkowskiego lasu znajdują się pozostałości osadnictwa kultury łużyckiej i przeworskiej. Każdy, kto będzie chciał tam wybudować dom, będzie musiał uzyskać na to zgodę konserwatora zabytków, a przed postawieniem budynku zlecić wykonanie prac archeologicznych.
Gdyby w ich wyniku odkryto historyczne artefakty, to w najlepszym wypadku budowa może zostać wstrzymana na kilka miesięcy, a w najgorszym, o postawieniu wymarzonego domku nie będzie mowy.

Jerzy Szostak