Strona główna Jerzy Szostak W sieci nic nie ginie

W sieci nic nie ginie

616
0
PODZIEL SIĘ

Internet ma to do siebie, że nic w nim nie ginie. Nawet wtedy, gdy nasz wpis został usunięty. Nic to nie da, bo jeśli coś napisaliśmy, to żyje to swoim życiem i wędruje po zakamarkach wirtualnej rzeczywistości, aby wrócić w najmniej odpowiednim momencie.

Weźmy chociażby ostatni przykład. A jest nim decyzja miejskich radnych dotycząca zwolnień z podatków od nieruchomości firm, które zainwestują na obszarze Pól Czerwonkowskich, które wchodzą w skład Łódzkiej Strefy Ekonomicznej. Jak było do przewidzenia, decyzja ta spotkała się z komentarzami tzw. dyżurnych komentatorów. Jeden z nich stwierdził m.in., że: „Gadanie o strefie trwa od 8 lat i do dzisiaj nic tam nie ma. Na razie to kolejna popelina dla mieszkańców miasta. Już powiatowi decydenci sprzedając pola szkolne, marzyli o ponad tysiącu miejsc pracy. Co z tego wyszło? Mamy magazyny, gdzie pracują głównie obcokrajowcy. Ten teren kupiliśmy z myślą, aby dobrze służył miastu. Ale nie jako prowizoryczny parking na Dni Sochaczewa”.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ów komentarz wyszedł spod ręki byłego zastępcy burmistrza. A ten chyba zapomniał, że gdy był jednym z głównych miejskich decydentów, gdy sporządzono plan zagospodarowania przestrzennego pól, który na wiele lat uniemożliwił powstanie na nich miejsc pracy. Ponieważ poprzednie władze miasta planowały wybudowanie tam m.in. boiska do piłki plażowej oraz… pola namiotowego. Ale i nawet tego nie potrafiono zrobić.

Podobnie było w przypadku firmy Skanska, która planowała na Polach Czerwonkowskich uruchomić strefę produkcyjną oraz wybudować osiedle mieszkaniowe. Na przeszkodzie realizacji tych planów stanęła jednak niechęć ówczesnych władz miasta, w tym byłego zastępcy burmistrza. Ogromny opór władz miasta wobec planów inwestycyjnych firmy sprawił, że Pola Czerwonkowskie wyglądają, jak wyglądają. Dodam, że w mediach zależnych od ówczesnego burmistrza rozpętano wściekłą kampanię przeciwko planom Szwedów, a później firmy Gazeley.

Na marginesie wyjaśnię, że w magazynach ulokowanych na polach pracują nie tylko cudzoziemcy. Fakt, że tych ostatnich jest więcej wynika z tego, że Polakom nie chce się pracować za proponowane tam stawki.

Byłe władze Sochaczewa niechętnie potraktowały też pomysł wybudowania na Polach Czerwonkowskich Europejskiego Instytutu Leczenia i Diagnozowania Stwardnienia Rozsianego. Idea jego budowy została wysunięta przez Tomasza Połcia, obecnego przewodniczącego Rady Głównej Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego oraz Izabelę Odrobińską, ówczesną szefową Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego. Także w tym przypadku ówczesne władze miasta, w tym i były zastępca burmistrza – zamiast zrobić wszystko, aby instytutu powstał – rozpętały przeciwko pomysłowi wściekłą kampanię medialną. Czemu miała ona służyć? – nie wiadomo.

Wiadomo natomiast, że niektóre z osób zarzucające obecnym władzom bierność w zagospodarowaniu Pól Czerwonkowskich, przez lata robiły wszystko, aby nic tam nie powstało. Co prawda niektórzy mogą o tym nie pamiętać, ale na szczęście w Internecie nic nie ginie.

Jerzy Szostak

  1. Osoby z podwyższonym ego informuję, że powyższy felieton jest krytyką prasową w rozumieniu Prawa Prasowego i subiektywną oceną wydarzeń przez autora.