Strona główna Sochaczew miasto Budżet obywatelski to nasz wspólny sukces

Budżet obywatelski to nasz wspólny sukces

462
0
PODZIEL SIĘ

Z Markiem Fergińskim, zastępcą burmistrza Sochaczewa, rozmawia Jerzy Szostak

Od 15 czerwca rusza przyjmowanie wniosków w ramach Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego 2018. Zespół opiniujący ds. SBO, którym Pan kieruje, zaproponował wprowadzenie kilku zmian w porównaniu z poprzednim rokiem. Na czym one polegają?

Zanim o zmianach, to chciałbym podkreślić, że jak co roku burmistrz Osiecki zaproponował, by zwiększyć pulę pieniędzy przeznaczonych na SBO. W tym roku będzie to 1,2 mln, jak w poprzednich latach dzielimy ją na dwie części. Na tzw. projekty duże będzie 870 tysięcy złotych – mogą one kosztować od 100 tys. do 870 tys. zł. Na projekty małe 330 tysięcy. W tej puli projekt może kosztować maksymalnie 100 tys. zł, a minimalnie 20 tysięcy. Dolny próg na jeden projekt to nowość. Podobnie jak zapis, że w przypadku projektów dużych musi to być: „zadanie takie jak: remont infrastruktury lub wydatek majątkowy”. Kolejne kryterium, dotyczące wszystkich zgłoszonych projektów, określa, że muszą one być „ogólnodostępne dla mieszkańców”.

Proszę wyjaśnić zwłaszcza ten ostatni zapis.

W dużym uproszczeniu chodzi o to, by np. szkoła nie mogła zgłosić projektu remontu łazienki.

Jak to bywało w latach poprzednich.

Dokładnie. I od razu dodam, że mnie to nie przeszkadzało. Przez kilka lat zwłaszcza społeczność Zespołu Szkół w Chodakowie mobilizowała całą dzielnicę i wygrywała w cuglach głosowanie – właśnie m.in. na remont szkolnych łazienek. To był piękny przykład obywatelskiej postawy dla dzieci, rodziców czy znajomych.

A o co chodzi w zapisie, że duże projekty mogą być tylko infrastrukturalne lub majątkowe?

Chcemy, by pieniądze były wydawane na sprawy konkretne – takie, które zmienią wygląd miasta, mówiąc wprost – byśmy ich nie wydali na sprawy być może fajne, ale ulotne.

Już słyszę głosy, że to wypacza ideę budżetu obywatelskiego, że to mieszkańcy sami powinni decydować, na co wydawać ich pieniądze.

W takich projektach, jak budżet obywatelski, zawsze będzie sporo rozbieżnych opinii, ale to nie zmieni ogólnego obrazu tej idei, która w naszym mieście okazała się sukcesem. Przypomnę, że zrealizowaliśmy wiele nie tylko tych zwycięskich, ale też teoretycznie przegranych projektów. Bo budżet obywatelski wskazuje nam kierunki, podsuwa pomysły, które później często realizujemy jako samorząd.

W ratuszu jest Pan odpowiedzialny również za oświatę i pozyskiwanie środków zewnętrznych dla miasta. Jest Pan zadowolony z wdrożenia reformy oświaty w naszym mieście? Za chwilę koniec pierwszego roku szkolnego po zmianach.

Cieszę się, że udało się osiągnąć kompromis wszystkich zainteresowanych stron, tj. rodziców, uczniów, nauczycieli i pracowników niepedagogicznych szkół. Zmiany poprzedziliśmy szerokimi konsultacjami. W ich wyniku wróciliśmy do starego podziału sieci szkół sprzed reformy i wydaje mi się, że wszystkim w miarę się to podoba. Dla mnie ważne jest to, że żaden nauczyciel nie stracił pracy. Reformę wykorzystaliśmy do remontów szkół oraz ich doposażenia. Powstały nowe pracownie. Wydaje mi się, że placówki zyskały. Cieszę się, że tuż przed świętami Wielkiej Nocy udało się też wprowadzić w życie podwyżki dla nauczycieli.

Sporo pieniędzy trafiło też do szkół w ramach projektów unijnych.

Tak, projekt edukacyjny to jeden z wielu, na które udało nam się pozyskać zewnętrzne dofinansowanie. Tylko dla szkół pozyskaliśmy 1,5 mln złotych. Do pięciu placówek trafiły m.in. tablice interaktywne z laptopami, mnóstwo nowoczesnych pomocy dydaktycznych, w tym drukarka 3d, podręczniki. W każdej szkole odbywają się dodatkowe, bezpłatne zajęcia dla uczniów. Wydział Rozwoju i Funduszy Zewnętrznych przy współpracy z innymi wydziałami UM jest naprawdę bardzo skuteczny. Przypomnę, że na 2018 rok mamy pozyskane ponad 30 mln złotych na projekty inwestycyjne. W pozyskiwaniu środków zewnętrznych mamy niemal 100% skuteczność.

Najnowszy sukces to pozyskanie ponad ośmiu milionów złotych na projekt sochaczewski Eko-Bus.

Tak. Nasz wniosek został oceniony najlepiej na Mazowszu. Dzięki zakwalifikowaniu do realizacji w ciągu dwóch lat zainwestujemy w miejską komunikację oraz projekty sprzyjające rozwojowi transportu rowerowego aż 10 mln złotych.

Ile z tych 10 mln to pieniądze pozyskane, a ile to wkład własny miasta?

Zasady konkursu są takie, że dofinansowanie stanowi 80 procent kosztów. Środki będą pochodzić z dwóch źródeł. Ponad 7 mln będzie stanowić dotacja unijna, a ok. 800 tysięcy dołoży rząd.

Wymienimy cały tabor MZK na nowy, ekologiczny?

Na to potrzeba by pewnie ze 30-40 mln. Z ulic znikną najstarsze, dymiące Jelcze. W ich miejsce pojawi się pięć nowoczesnych autobusów. Trzy będą elektryczne, dwa spalinowe, spełniające normę Euro 6.

Co jeszcze poza zakupem nowych autobusów wchodzi w skład projektu?

Najbardziej widocznych będzie 26 nowych wiat autobusowych. Przy siedmiu pojawią się specjalne stojaki rowerowe. Chcemy zachęcić do korzystania z komunikacji miejskiej osoby, które do przystanków dojadą rowerami, a potem przesiądą się do autobusu. Wiaty zostaną wyposażone w elektroniczne tablice z dynamicznym rozkładem jazdy.

Będą też nowe biletomaty…

Tak. Na początek staną na placu Kościuszki oraz przy dworcu PKP. Biletomaty mobilne zamontowane zostaną również w tych pięciu nowych autobusach.

Brzmi to imponująco.

W ramach projektu dobudujemy też brakujący fragment ścieżki rowerowej, która połączy ścieżki z ulicy Staszica i wzdłuż mostu na Bzurze. Projekt Eko-bus sprawi, że wydatki inwestycyjne miasta w 2018 roku sięgną 50 mln złotych, z czego ponad 30 mln to będą pieniądze pozyskane z zewnątrz. Dziękuję i gratuluję wszystkim, którzy przyczynili się do ich zdobycia.

Na koniec muszę zapytać o na pewno przykrą dla Pana sprawę zarzutów, jakie postawiono Panu w związku z pracą w starostwie powiatowym osiem lat temu.

To rzeczywiście dla mnie bardzo przykra i zdumiewająca sprawa. Zarzuty dotyczą roku 2010, gdy byłem dyrektorem Powiatowego Zespołu Edukacji i w imieniu starosty byłem odpowiedzialny za realizację zadań oświatowych w samorządzie powiatowym.

Czego dotyczą zarzuty?

Mówiąc najprościej i najogólniej wedle prokuratury celowo zawyżaliśmy liczbę wychowanków Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Załuskowie i oddziale przyszpitalnym Zespołu Szkół Specjalnych w Erminowie, by dostać wyższą subwencję.

O co chodzi z tym zawyżaniem liczby wychowanków?

Ich liczbę określaliśmy jako sumę obecnych w placówce i tych, których skierowania dotarły do ośrodka. Była to praktyka powszechnie stosowana w całej Polsce.

To dlaczego pojawiły się zarzuty?

Ministerstwo Finansów zakwestionowało ten tryb postępowania, kwalifikując jedynie osoby, które zostały do ośrodka doprowadzone i nakazało powiatom m.in. naszemu, wielomilionowe zwroty rzekomo nadmiernie pobranej subwencji oświatowej. Większość samorządów odwołało się w tej sprawie do sądów administracyjnych i sprawy wygrywało. Mam przed sobą wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, który w takiej samej sprawie uchylił decyzję Ministra Finansów i przyznał rację samorządowi. Rację samorządom przyznał również rząd – od września 2017 obowiązują doprecyzowane przepisy, zgodne z trybem naszego postępowania.

Dlaczego więc ma Pan zarzuty?

Czuję się niewinny, wręcz poszkodowany w tej sprawie. Poprosiłem burmistrza Osieckiego o urlop, by zebrać wszystkie dokumenty świadczące o tym, że mieliśmy rację w tej sprawie. Wszystkie odnalazłem, przekazałem je prokuraturze. Jestem pewien, że w sposób bezdyskusyjny wyjaśniają sprawę.

Mówi Pan w liczbie mnogiej, dlaczego?

Bo nie tylko mnie prokurator postawił zarzuty, mają je też moi ówcześni podwładni, dyrektorzy placówek, do których miałem i wciąż mam pełne zaufanie. Wiem, że działali w najlepszej wierze, zgodnie z interesem placówek i samorządu powiatowego. Praca w samorządzie na stanowiskach kierowniczych polega na takim zaufaniu – każdy starosta czy burmistrz codziennie podpisuje dziesiątki dokumentów przygotowanych przez współpracowników. Musi im ufać. Chcę podkreślić, że całość pieniędzy pozyskanych z subwencji została przeznaczona na cele oświatowe, a więc zgodnie z przeznaczeniem.

Jakie będą dalsze losy tej sprawy?

Ja wróciłem już do pracy. Jak wspomniałem, zebrałem wszystkie dokumenty, które świadczą o mojej całkowitej niewinności w tej sprawie. Wiem też, że starosta rozpoczęła procedurę odwoławczą od decyzji ministerstwa o zwrocie środków. Teraz w spokoju czekam na decyzje prokuratury lub sądu. Wiem, że mam rację, potwierdził to rząd Rzeczpospolitej Polskiej oraz niezależne sądy, przyznające racje samorządom.