Strona główna Jerzy Szostak Piąte koło u wozu

Piąte koło u wozu

169
0
PODZIEL SIĘ

Kolejne święto miasta za nami. Jednym nowa formuła mogła się podobać, innym nie. Jedno jest jednak pewne, decyzja o rezygnacji z corocznego festynu organizowanego na stadionie przy ulicy Warszawskiej na rzecz wielu imprez w różnych miejscach miasta była, według mnie, jak najbardziej trafiona. I mam nadzieję, że epoka trójpolówki, czyli utarty schemat organizacji odchodów święta Sochaczewa: piwo – koncert – piwo, przeszedł już do historii.

Chociaż historia ma to do siebie, że lubi się powtarzać. Taką powtórką, i to pozytywną, jest bez wątpienia podpisanie umowy na budowę nowej przystani, w miejscu pozostałości po tej wybudowanej w 1933 roku.

Okazuje się jednak, że nie wszystkich to cieszy. Przeciwnicy obecnych władz miasta twierdzą, że decydując się na inwestycję, miasto wyrzuca pieniądze w błoto. Każdy ma prawo do oceny poczynań władz miasta, ale trudno polemizować z kimś, kto twierdzi na przykład, że plaża miejska jest: „plażą tylko z nazwy, bez kąpieliska”. Albo ta osoba nie była ostatnio nad Bzurą, albo jej twierdzenie wynika z faktu notorycznego negowania wszelkich działań władz miasta.

Kolejnym przykładem totalnej negacji jest sprawa Stacji Muzeum, czyli Muzeum Kolei Wąskotorowej. Otóż przeciwnicy obecnych władz Sochaczewa twierdzą, że zamiast przeznaczać środki na zagospodarowanie terenów nad Bzurą, lepiej byłoby je wydać na rozwój wąskotorówki. A tym samym uczynienie z niej głównej atrakcji Sochaczewa.

Bez wątpienia wąskotorówka jest perełką nie tylko na skalę Mazowsza, ale również Polski i Europy. Problem polega jednak na tym, że placówka nie należy do miasta. Tym samym nie może ono w nią inwestować. Może to natomiast zrobić samorząd Mazowsza, czyli marszałek Adam Struzik, któremu placówka podlega. Jednak patrząc na poczynania marszałka, mam wrażenie, że placówka traktowana jest przez zarząd Mazowsza, jak piąte koło u wozu.

Najlepiej pokazuje to historia budowy parkingu przed Muzeum. Otóż w 2005 roku, podczas wizyty w muzeum, Adam Struzik w czasie rozmowy z niżej podpisanym obiecał, że parking dla autokarów i samochodów osobowych zostanie wybudowany w ciągu roku. Jak wiadomo, nic z tego nie wyszło. Sprawa ruszyła z miejsca dopiero w ubiegłym roku, i to nie dzięki Struzikowi, ale miejskiemu samorządowi. Ponieważ ten zdecydował się na przekazanie Starostwu Powiatowemu prawie miliona złotych na remont ulic w rejonie dworca PKP oraz na budowę parkingu przy muzeum.

Warto także wspomnieć, że samorząd Mazowsza od lat obiecuje także rozwiązanie innego problemu, z którym boryka się muzeum. Do tej pory teren, po którym biegnie torowisko wąskotorówki, mimo obietnic marszałka nie należy do Muzeum, ale do PKP.

I na koniec najlepsze. Otóż kilka lat temu istniała możliwość wyremontowania torowiska na odcinku od Sochaczewa do Kamiona, w tym odbudowy zniszczonych stacji wąskotorówki. Taką propozycję złożyła samorządowi województwa mazowieckiego grupa pasjonatów kolejnictwa z Anglii. Odpowiedź, jaką usłyszeli ludzie, którzy na realizację tej inwestycji mogli załatwić unijne dotacje, była zaskakująca: A po co to remontować?

Jerzy Szostak