Strona główna Wyszogród Flisacy w Wyszogrodzie

Flisacy w Wyszogrodzie

517
0
PODZIEL SIĘ
Corocznie od 13 lat odbywa się Flis Królewski, czyli wielka wyprawa pradawnymi łodziami flisackimi przez całą Wisłę. Jednak nie zawsze uczestnikom wyprawy udaje się w całości przepłynąć ten szlak. Od kilku ostatnich lat Flis pokonywał tylko określone odcinki, gdyż część trasy była niedostępna dla żeglugi.
W tym roku, z racji obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę, organizatorzy zdecydowali, by Królewski Flis odbył się od źródeł Wisły aż do Gdańska. W sumie pokonują trasę liczącą 941 km.
Cztery flisackie łodzie, w tym galar „Solny”, wyruszyły 28 kwietnia na szlak z zerowego stopnia żeglugowego na Wiśle z okolic Gorzowa koło Oświęcimia. W tym miejscu Wisłą łączy się z rzeką Przemszą. Cała wyprawa zaplanowana jest na trzy tygodnie.
Razem z flisakami rejs otworzył Jakub Stonawski, prezes Stowarzyszenia Rozwoju Dorzecza Małej i Górnej Wisły „Wisła Łączy”, które promuje pomysł żeglugi po Wiśle jako swego rodzaju atrakcję turystyczną i pomysł na integrację kulturalną miejscowości nadwiślańskich.
Po drodze tradycyjnie flisacy zahaczyli o Czerwińsk i Wyszogród. Według planów mieli być już 14 maja, ale zanotowano niewielki, bo jednodniowy poślizg wynikły z warunków na trasie. Flisacy minęli Wyszogród 15 maja około godziny 17.00.
Jak zaznaczył Jarosław Kałuża, szyper z galaru „Solny”, Wisła jest dość trudnym szlakiem do żeglowania. Przy niskim stanie wody występują dodatkowe problemy z pokonaniem trasy, np. konieczność przeciągania łodzi na linach. W tym roku Wisła nie ma zbyt wysokiego poziomu, stąd zapewne opóźnienia na trasie.
Flis przepłynął, wzbudzając spore zainteresowanie mieszkańców i turystów. To dobrze, że ta tradycja wiślanego transportu rozwija się jako atrakcja turystyczna. Szkoda tylko, że spływ przepłynął tak szybko. Jednak była możliwość dobrego podziwiania flisu, gdyż Wyszogród ma tę zaletę, że można było wszystko widzieć z góry, z wysokich nabrzeży – mówi Zdzisław Leszczyński, dyrektor Muzeum Wisły Środkowej i Ziemi Wyszogrodzkiej.
W tegorocznym Królewskim Flisie bierze udział galar Boudicca Fundacji „Horyzont Zdarzeń” z Krakowa. Wzorowany jest on na galarach z XV wieku. Łodzie te nie miały żagli i przez to nie nadawały się do żeglowania pod prąd. Stąd też były jednostkami jednokrotnego użytku. Po dopłynięciu do Gdańska i rozładunku rąbano je, a drewno sprzedawano na opał. Taki los nie czeka jednak zrekonstruowanej jednostki, którą płynącą mogli podziwiać wyszogrodzianie. Może za rok znów się ona pojawi.
W dawnej Polsce flis, znany też jako orylka, był popularnym spławem towarów. Ten rodzaj transportu rzecznego był nie tylko najszybszy, ale też najbezpieczniejszy i najtańszy. Spławiano głównie zboże (ponad 75 procent przewozu), a także węgiel, cebulę, orzechy, a nawet jaja, cegły, skóry czy towary luksusowe.
BN
Fot. Ewa Jachowska