Strona główna Kultura Jedyna taka noc w roku

Jedyna taka noc w roku

368
0
PODZIEL SIĘ

Tegoroczna Noc Muzeów w Sochaczewie pełna była niespodzianek. Organizatorzy przygotowali tyle atrakcji, że część uczestników narzekała, że nie nadąża przemieszczać się aby wszystko zaliczyć. A było w czym wybierać.

 Szkoda, że atrakcji nie rozłożono na cały dzień, bo chciałoby się być wszędzie. A tak trzeba wybierać.– narzekała jedna ze starszych sochaczewianek

Jako pierwsi ruszyła Miejska Biblioteka Publiczna przy ul. 1 Maja. Odbyły się tam warsztaty plastyczne dla najmłodszych. Zaraz po nich były pokazy cyrkowe, których bohaterami nie byli cyrkowcy lecz dzieci. Mistrzowie cyrku uczyli dzieci różnych sztuczek np. chodzenia na szczudłach, czy kręcenia talerzykiem.

Operetka i karaoke

 Z kolei dorośli mieli wieczór autorski Pawła Świętoreckiego oraz koncert Anny Marii Adamiak. Publiczność, choć to był wieczór dla fanów operetki, przybyła bardzo licznie.

Paweł Świętorecki to niesamowita postać – ekonomista, finansista, bankowiec, a do tego śpiewak, konferansjer i propagator muzyki operowej, operetkowej i musicalu w kraju i zagranicą. Jest też autorem dwóch biografii o gwiazdach operetki. Wieczór autorski poświęcony był jednej z nich – Wandzie Polańskiej.

Z kolei Anna Maria Adamiak jest śpiewaczką operową, operetkową i musicalową. Ma bardzo bogaty repertuar, o czym mogli przekonać się słuchacze jej koncertu.

Z kolei w filii na ul. Chopina odbyły się dla najmłodszych warsztatami na temat powstawania książek, a także BiblioGRAtka, czyli gra biblioteczna. Nie zabrakło różnych zabaw, karaoke, gier planszowych i foto budki.

Szkoda, że nie czynne jest w tym roku Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą, że tam jest teraz remont. Szkoda, że nie zrobili tego po Nocy Muzeów – narzekał jeden z panów, który przyjechał do Sochaczewa z wnuczkiem. Liczył na to, że pokaże mu broń i stary sprzęt. – Wnuczek na to czekał. Dobrze, że na wzgórzu zamkowym coś się dzieje.

Rycerze i ciuchcia

Na terenie Zamku Książąt Mazowieckich rzeczywiście była moc atrakcji z rycerzami w rolach głównych. Zabawa trwała od godziny 18.00 do 22.00. Można było zobaczyć, jak wyglądała dawna broń – tarcze, miecze, buzdygany, pałki, a także średniowieczne armaty. Te na koniec wieczoru odpalono. Nie zabrakło walk rycerskich. Momentami wyglądało to groźnie. Na szczęście krew się nie polała, choć emocji nie brakowało.

Najwięcej atrakcji czekało na sochaczewian i turystów w Muzeum Kolei Wąskotorowej. Wielkim zainteresowaniem cieszyły się przejazdy stara ciuchcią.

W pełnym komplecie ruszył pociąg retro do Domu Urodzenia Fryderyka Chopina i Parku w Żelazowej Woli. Tam zorganizowany był koncert improwizacji fortepianowych zainspirowanych muzyką polską w wykonaniu Aleksandra Dębicza. Ale nie tylko to było. Są nowe wystawy oraz przejazdy nocne pociągiem retro – mówi Radosław Konieczny, zastępca dyrektora Stacji Muzeum i kierownik Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie.

Od 20.30 do końca Nocy chętni mogli zobaczyć wnętrze salonki Jaruzelskiego. W jej środku prezentowano projekcje multimedialne z przemówieniami generała z 13 grudnia 1981 roku.

W Muzeum otwarte zostały nowe wystawy o kolejach podwarszawskich, w tym zupełnie nowa prezentacja „Dzieje sochaczewskiej kolei wąskotorowej 1922-1984”. Takiej wystawy jeszcze w Stacji Muzeum w Sochaczewie nie było. Wspaniałe fotogramy wielkoformatowe na całe ściany, stare urządzenia i pamiątki, kolejki, a nawet dawna ławka dworcowa i drezyna. Całość połączona z prezentacją multimedialną przedstawiająca przejazdy kolei sochaczewskiej na filmach z dawnych lat.

Najmłodszych jednak najbardziej cieszyła makieta z kolejką, która można było po wrzuceniu dwuzłotówki uruchamiać na kilka minut. Miejsce to było oblegane przez maluchy.

Z kolei starsi mieszkańcy z sentymentem obejrzeli stary film z końca lat 50. ubiegłego wieku – „Pociąg” Jerzego Kawalerowicza. Na głodnych czekał bufet w jednym z wagonów oraz ognisko, gdzie można było upiec kiełbaski.

Dwa nocne przejazdy od Stacji Muzeum do Stacji Centrum cieszyły się też wielkim zainteresowaniem. Szczególnie sporo było dziadków i rodziców z pociechami.

Damianek już od tygodnia czekał na tę wyprawę. Skoro świt się zerwał i pilnował abyśmy na czas pojawili się w muzeum. On uwielbia kolej. Zwiedzamy wszystkie muzea kolei, jakie są u nas – mówiła starsza pani z wnuczkiem.

Obok dwulatek z wielkim przejęcie obserwował świat zza okna ciuchci. Jak wspomniał jego tata, był pierwszy kontakt i przejazd malca koleją.

Na koniec, przed północą w Muzeum odbył się pokaz fireshow oraz występ grupy bębniarskiej  L`ombelico del Mondo.

Bogumiła Nowak

Fot. Bogumiła Nowak, Krzysztof Lewandowski

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułDzień dla rodziny
Następny artykułKronika kryminalna