Strona główna Janusz Szostak Hotelowa krucjata duchownego

Hotelowa krucjata duchownego

122
0
PODZIEL SIĘ
Nie bez przyczyny mówi się, że jak trwoga, to do Boga. Nawet zdeklarowani ateiści w momentach podbramkowych szukają niekiedy wsparcia u Najwyższego, lub chociaż u jego ziemskich sług. Zwłaszcza, gdy chodzi o ślub, chrzest czy pogrzeb.
Bywają też sytuacje bardziej przyziemne, jak choćby spadające poparcie wyborców dla partii politycznej. W takiej sytuacji znalazła się Platforma Obywatelska, a jej sochaczewscy aktywiści postanowili temu przeciwdziałać przy wsparciu duchownego. Co prawda przez wielu nazywanego „niewierzącym księdzem”, ale być może inny nie chciał udzielić poparcia tej formacji?
Zatem do Sochaczewa zaproszono Wojciecha Lemańskiego, duchownego poddanego karze suspensy (zawieszenia w obowiązkach) przez biskupa Henryka Hosera, za brak posłuszeństwa oraz za niezgodne z prawem kanonicznym poglądy, wygłaszane przez tego księdza.
I to się wielu nie podoba, bo jak to, ksiądz nie może mieć własnego zdania? Najwyraźniej nie rozumieją, że Kościół domaga się od tych, których upoważnił do działań w swoim imieniu, żeby przestrzegali zasad, które obowiązują. Lemański, jako dorosły człowiek zobowiązał się do posłuszeństwa. Po czym je wypowiedział, jakby nie pamiętał, czego się uczył, co przyrzekał.
Lemański wsławił się także kontrowersyjnymi komentarzami na tematy świeckie. O premier Beacie Szydło napisał w następujący sposób: „Powiem o tej nieporadnej, zakompleksionej i mijającej się z prawdą na każdym kroku kobiecie, słowami byłego marszałka Dorna – łże jak bura suka”.
Czy takie słowa przystoją księdzu? Gdzie tu jest miłość bliźniego i troska o duszę?
Agresywny wpis na Facebooku skierował też przeciwko ministrowi zdrowia prof. Łukaszowi Szumowskiemu: „Gdyby jego zdjęcie wywiesić w szpitalach i przychodniach, niektórzy chorzy wyzdrowieliby na sam widok. Był już kiedyś taki, nazywał się Kaszpirowsky. Tamten miał łagodniejszy wzrok. (…) Już sobie wyobrażam podwyżki dla kapelanów i dotacje na kaplice szpitalne. Różaniec zamiast śniadania. Pielgrzymka wokół szpitala w ramach rehabilitacji (…)”.
W innym wpisie Lemański wysyła polskich katolików do piekła – za „Różaniec do granic”: „A dziś, jak Polska długa i szeroka idą z różańcem w ręku pokazać światu – ile jest warta wiara Polaków. Ale przyjdzie dzień. I powiedzą w ów dzień – Panie, Panie, czyż nie modliliśmy się na różańcu z naszymi księżmi, z naszymi biskupami na granicach? A Pan im odpowie – Idźcie przecz, bo byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie. I będzie płacz i zgrzytanie zębów” – napisał ten duchowny, który potwierdza tezę, że niektórzy księża też mają problemy z wiarą. Czasami nawet większe niż świeccy. Zwłaszcza, gdy pragną przypodobać się pogańskiemu światu i prześcigają się w liberalizmie i modernizmie.
Według mnie za księdza Lemańskiego trzeba się modlić, o jego nawrócenie. Choć obawiam się, że sochaczewski aktyw PO ma wobec niego inne plany. I raczej nie spodziewam się wspólnej modlitwy w sochaczewskim hotelu „business & spa”, gdzie ma dojść to tej swoistej katechezy, a właściwie krucjaty przeciwko PiS i Kościołowi.
Spodziewam się odprawiania egzorcyzmów, które miałyby doprowadzić do zmiany władzy w Polsce, w tym kościelnej. Także w Sochaczewie, gdyż jak stwierdza jedna z lokalnych aktywistek PO: „sochaczewski kościół, zwłaszcza Wawrzyniec, to tak jakby toruński”, czyli jej zdaniem zły. Ten dobry, według liberałów ma reprezentować właśnie Lemański, którego Gazeta Wyborcza nazywa wprost „twarzą Kościoła światłego”, a złośliwi „prymasem kościoła Michnika”.
W mojej ocenie ksiądz Lemański zachowuje się wobec własnego Kościoła podobnie, jak małżonek wobec żony, której już za mocno nie kocha. Niby chce być dalej razem, ale podważa każde jej postępowanie, gani, odsądza od czci i wiary, oraz popiera wszystkich jej nieprzyjaciół.
Janusz Szostak