Strona główna Kultura Tragiczne losy poetów

Tragiczne losy poetów

275
0
PODZIEL SIĘ
W Kramnicach Miejskich 27 kwietnia odbył się wieczór muzyczno-literacki przygotowany przez Stowarzyszenie Sochaczewskie Wieczory Literacie „Atut”. Spotkanie w całości poświęcone było poetom, którzy zginęli w Katyniu lub przeszli przez radzieckie obozy jenieckie w czasie II Wojny Światowej. Choć publiczności nie było zbyt wiele, to wieczór przygotowany przez sochaczewskich poetów był bardzo udany.
Miałam łzy w oczach, tak się wzruszyłam, choć wiedziałam, na co się wybieram. Za moich szkolnych lat unikano tematu Katynia. Dopiero w ostatnich 10 – 15 latach ukazało się więcej publikacji na ten temat i przypomina się szerzej o tym – mówiła jedna z młodszych uczestniczek spotkania.
Odkrywanie zapomnianych
Tylko częściowo miała rację, gdyż o sprawach Katynia wspominano też w czasach przed transformacją ustrojową. Z tym tylko, że w pismach poza oficjalnym obiegiem. Odczyty na temat Katynia pojawiały się wtedy tylko czasem na niektórych wydziałach historycznych wyższych uczelni. Dopiero po roku 2000 temat nabrał szerszego wymiaru. Pojawiło się wiele publikacji, film fabularny „Katyń” i nieznane dotąd zdjęcia.
Na tej fali ukazały się pozycje poświęcone twórczości młodych poetów, którzy byli więźniami w Charkowie, Ostaszkowie i Starobielsku. Ich twórczość obozowa ocalała w niewielkim zakresie. W większości są to wiersze z 1939 roku i tylko urywki z niewoli. Właśnie wiersze tych młodych poetów stały się inspiracją do organizacji tego wieczoru poezji.
Te wiersze, tragiczne w wymowie, chwytające za serce, pisane przez bardzo młodych ludzi doświadczonych przez wojnę, bardzo nas poruszyły – mówi Mirona Miklaszewska, członkini Stowarzyszenia Sochaczewskie Wieczory Literackie „Atut”. Jak dodaje, te losy poetów są tym bardziej tragiczne, że byli to ludzie już o pewnym dorobku, świetnie się zapowiadający, którzy mogli jeszcze osiągnąć bardzo wiele.
I tak 37-letni Władysław Sebyła, rozstrzelany w Charkowie, był członkiem grupy literackiej „Kwadryga” i zdobywcą złotego lauru poetyckiego. Publiczność usłyszała jego wiersz „Ojcze nasz”, ukazujący dramat wojny i zniszczenia kraju. Kolejny poeta to 31-letni Lech Piwowar, satyryk i krytyk literacki. Przed wojną zasłynął jako twórca szopek politycznych. Obozowe wiersze spisane na bibułkach ocalały dzięki jego koledze, Józefowi Czapskiemu, który zabrał je i opublikował w emigracyjnych wydawnictwach. Również w Katyniu zginął 33-letni Wacław Kruk, malarz karykaturzysta, scenograf i aktor teatrów amatorskich. Ocalał jego pamiętnik obozowy i jedyny wiersz, jaki wtedy napisał, „Modlitwa”.
Ocaleni, ale nie zapomniani
Przypomniane zostały też sylwetki Seweryna Ehrlicha, Bolesława Redzisza, Władysława i Janusza Wedowa, poetów, którzy cudem uszli z życiem z niewoli i trafili do armii generała Andersa. Losy pierwszego z nich nie są dokładnie znane. Był więźniem Starobielska, a potem trafił do Gniazdowa, skąd dostał się do II Armii WP. Przypomniano jego wiersze „Śmierć” i „Wspomnienia z Gniazdowa”. Z kolei Bolesław Redisz ocalał z obozu w Kozielsku i dożył prawie 100 lat. Został wybitnym lekarzem specjalistą. Ostatni z tej grupy w chwili dostania się do obozu w Starobielsku miał zaledwie 18 lat. Przeżył niewolę, służył w armii generała Andersa, a po wojnie pracował w Radiu Wolna Europa.
Oprawę muzyczną wieczoru zapewnił Fabian Filipiak, który zagrał na saksofonie i harmonijce ustnej m.in. „Pierwszą Brygadę”, „Ave Maria”, „Człowieczy los” i „Jesienny deszcz”.
– To był piękny, choć bardzo smutny wieczór oddania hołdu bohaterom. Szkoda tylko, że tak niewiele było młodych osób -podsumowała Mirona Miklaszewska.
Bogumiła Nowak
Fot. Bogumiła Nowak