Strona główna Kultura Cenzura, prawa ręka propagandy

Cenzura, prawa ręka propagandy

202
0
PODZIEL SIĘ
Z Błażejem Torańskim, autorem książki „Knebel. Cenzura w PRL–u” rozmawia Janusz Szostak
Skąd pomysł książki o cenzurze w PRL-u?
Takiej książki jeszcze nie było. 21 rozmów, jak 21 postulatów „Solidarności” w Sierpniu 1980 roku, a wśród nich także ten o zniesieniu cenzury. Rozmawiałem z wybitnymi twórcami, z każdej strony współczesnej wojny polsko-polskiej. W peerelu cenzura nie odróżniała, kto dzisiaj będzie w KOD, a kto w PiS. Dlatego w mojej książce są literaci (jak Adam Zagajewski, Ernest Bryll czy Kazimierz Orłoś), dziennikarze (Janusz Rolicki), reżyserzy (Grzegorz Królikiewicz i Krzysztof Zanussi), satyrycy (Jan Pietrzak i Marcin Wolski). Jest także malarz (Franciszek Maśluszczak), piosenkarz (Andrzej Rosiewicz), rysownik (Andrzej Krauze), kompozytor (Jan Kanty–Pawluśkiewicz), historyk (Andrzej Paczkowski), a nawet seksuolog (Zbigniew Lew-Starowicz).
Zamieścił Pan także dwa wywiady z byłymi cenzorami.
Jednego z nich, Tomasza Strzyżewskiego nazywam „antycenzorem”, bo w mojej ocenie jest bohaterem. Ujawnił tajemnice komunistycznej cenzury, wywiózł notatki z zapisów cenzorskich i tajne dokumenty do Szwecji, za co groziła mu kula w łeb. W wolnej Polsce powinien dostać Order Orła Białego. Drugi, Eugeniusz Kaniok, szef delegatury cenzury w Opolu, który masakrował katolicką „Niedzielę”, dokonuje spowiedzi ze swej nikczemnej, zbrodniczej działalności. Dowodzi, z jak lichego materiału był zbudowany. Wszystkie wywiady, jakie kiedykolwiek ukazały się z byłymi cenzorami, można policzyć na palcach jednej dłoni.
Czym była cenzura w PRL-u?
Prawą ręką propagandy. Jej celem było kreowanie wizerunku państwa, które odnosi sukcesy cywilizacyjne, ekonomiczne, kulturowe, polityczne. Walka toczyła się o to, co dotrze do opinii publicznej, co przeniknie przez sito selekcji informacji. Cenzurowano wszystko! Gazety, książki, spektakle, filmy, obrazy olejne i grafikę, utwory muzyczne, plakaty i zaproszenia teatralne, także mapy, korespondencję prywatną z zagranicy, a nawet instrukcje obsługi maszyn i etykiety na słoikach z dżemem (sic!). Cenzura chroniła ustrój komunistyczny i jego aparatczyków. Nie dopuszczała do przestrzeni publicznej twórczości niezależnej i jej autorów. Ba, nie dopuszczała nawet do wiernego cytowania klasyków marksizmu! Publikowała ich selektywnie. Tekst Karola Marka o pruskiej cenzurze był niemile widziany. Działo się tak, bo rewizjoniści w PZPR, jak prof. Leszek Kołakowski, walczyli z systemem tekstami klasyków. Robota cenzorska była zbrodnią – na słowie, obrazie, a nawet dźwięku – a jej autorzy nie ponieśli za to żadnej konsekwencji.
 Jakie były najbardziej groteskowe ingerencje?
Najwięcej było ich w czasach stalinowskich. Jeden z cenzorów zażądał od wydawcy z Częstochowy praw autorskich do dzieł Świętego Tomasza z Akwinu. Inny nie dopuścił do druku wiersza Mikołaja Reja, bo nie zrozumiał staropolszczyzny. Uznał, że nie jest to język polski. Taka była ich wiedza i poziom intelektualny. Szybko władza komunistyczna zorientowała się, że po drugiej stronie są twórcy, ludzie mądrzy, wymagający intelektualnie, dlatego podniesiono wymagania przy zatrudnianiu cenzorów. Za Gierka musieli mieć wyższe wykształcenie. Byli to przeważnie poloniści, historycy, filozofowie. Szli do tej pracy dla kasy, mieszkań, talonów na samochody. Jan Krzysztof Kelus wyśmiał ich cynizm w piosence „Pytania, których nie zadam”. Jest tam dialog: „Powiedz mi, co robi filozof w cenzurze? Życie jest, bracie, życiem, a tam – czysta nie czysta zamiast cztery osiemset na rękę osiem czterysta”. Choć byli już wykształceni, nie uniknęli śmiesznych wpadek. Pewien cenzor wstrzymał druk książki profesora Stanisława Byliny, byłego dyrektora Instytutu Historii PAN, o ruchach heretyckich w średniowieczu, o paleniu czarownic na stosach, bo skojarzyły mu się z  procesami prześladowanych robotników i KOR-em. Analogii z rzeczywistością społeczno-polityczną dopatrywali się także w książkach o  zwyczajach ludów afrykańskich czy o prehistorycznych gadach, jakby to były alegorie systemu totalitarnego na miarę  „Folwarku zwierzęcego” Orwella.
Wkrótce mieszkańcy powiatu sochaczewskiego będą mogli spotkać się z Panem i dowiedzieć się więcej o cenzurze w PRL, a także będą mogli nabyć Pana książkę „Knebel. Cenzura w PRL-u”.
Tak, już dziś zapraszam na spotkanie organizowane przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Sochaczewie, we wtorek 15 maja o godzinie 17.00, w sali konferencyjnej Kramnic Miejskich.
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWyrównają chodniki
Następny artykułKolejne wyborcze zmiany