Strona główna Kronika kryminalna Wpadł bo był bosy

Wpadł bo był bosy

126
0
PODZIEL SIĘ
Głupota przestępców czasem jest porażająca. Takich przypadków zdarza się do kilku w skali roku, gdy policja wpada na trop dzięki temu, że bandyta zostawia ślad łatwy do jego identyfikacji.
Czasem złodziej zostawia dowód osobisty, którym chciał otworzyć zatrzask w drzwiach. Bywa, że zapomni jakiś osobisty przedmiot. Tym razem w Szymanowie napastnik, który zaatakował jednego z mieszkańców wsi, na miejscu zdarzenia pozostawił swoje klapki. Wpadł łatwo, gdyż policja miała ułatwione zadanie – szukała bosego bandyty.
Napadł i odjechał
Policjanci zostali powiadomieni o rozboju, do którego doszło w nocy z piątku na sobotę w Szymanowie. Z ustaleń wynikało, że sprawca przewrócił jadącego rowerem mężczyznę i zaczął go bić. Potem zabrał mu saszetkę i odjechał na rowerze.
Jednak, co okazało się zaskakujące, na miejscu zdarzenia zostawił swoje klapki.
W poszukiwanie rabusia zaangażowali się wszyscy policjanci, którzy byli w służbie. Zaczęli przemierzać okolicę i przypatrywać się, czy gdzieś nie zauważą potencjalnego sprawcy.
Trud i błyskawiczna akcja opłaciły się. Dzielnicowi z Sochaczewa w pewnym momencie zauważyli grupę osób, które rozmawiały ze sobą przy samochodzie. Ich uwagę zwrócił jeden z mężczyzn, który stał boso. Wytypowali, że może to być sprawca napaści na rowerzystę. Funkcjonariusze zatrzymali go i doprowadzili do komendy policji.
Okazało się, że mieli rację. Sprawcą napaści okazał się 41-latek. Wpadł przez brak obuwia. Po sprawdzeniu go w policyjnym systemie okazało się, że mężczyzna był już karany w przeszłości za podobne przestępstwa. Co więcej, aktualnie był poszukiwany w celu ustalenia jego miejsca pobytu. W chwili zatrzymania przez policję 41-latek był pijany. Miał ponad 3 promile alkoholu w organizmie.
W sobotę, 21 kwietnia, w Prokuraturze Rejonowej w Sochaczewie usłyszał zarzut rozboju. Sąd, po zapoznaniu się z materiałami sprawy, postanowił zastosować wobec 41-latka środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu. Grozi mu teraz do 12 lat pozbawienia wolności.
Wpadają przez głupotę
W mojej praktyce policyjnej miałam kilka takich przypadków przestępcy. Bywa, że przestępcy czasem idą na bezczelnego, napadając na sklepy, choć wiedzą, że są tam monitoringi. Czasem im się to udaje. Są i tacy, o których możemy powiedzieć, że są głupi. Na miejscu przestępstwa zostawiają rzeczy, po których łatwo do nich trafić – dokumenty czy osobiste przedmioty. To jakby własnoręcznie podpisali się „To ja ukradłem, to ja się włamałem lub to ja napadłem”. Do takich przestępców trafiamy niemal błyskawicznie. Bywa, że w przeciągu mniej niż godziny. Czasem nawet wystarczy kilkanaście minut od zgłoszenia. Zawsze trafiają się tacy przestępcy. Jednak to o nich sporo się mówi, bo są powodem do żartów i anegdot na temat swej głupoty – wspomniał niedawno Paweł Rynkiewicz z biura prasowego Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie.
Bogumiła Nowak
Fot. Archiwum