Strona główna Kronika kryminalna Poćwiartował i próbował spalić zwłoki

Poćwiartował i próbował spalić zwłoki

2240
0
PODZIEL SIĘ
Na światło dzienne wychodzą coraz bardziej makabryczne szczegóły zabójstwa mieszkańca Sochaczewa, którego ciało znaleziono w Puszczy Kampinoskiej. Okazuje się, że morderca po zabójstwie mężczyzny poćwiartował zwłoki, a następnie próbował je spalić.
O zatrzymaniu Bogdana P., 49-letniego mieszkańca gminy Nowa Sucha, podejrzewanego o zabójstwo Dariusza S., 59-letniego sochaczewianina pisaliśmy w jednym z ostatnich wydań Expressu Sochaczewskiego.
Poinformowaliśmy wówczas, że na szczątki ciała w okolicy Famułek Królewskich natrafił przypadkowo 31 stycznia strażak z pobliskiej OSP. O znalezisku natychmiast została powiadomiona policja. Na miejsce skierowano grupę dochodzeniową. Jednak szybko zapadający zmrok – mimo pomocy straży pożarnej, która oświetlała teren – uniemożliwił funkcjonariuszom dokładne zbadanie okolicy. Przeczesywanie puszczy w celu odnalezienia pozostałych fragmentów ciała Dariusza S., wznowiono następnego dnia, ale i one nie przyniosły rezultatu. Także kolejne próby, podczas których kilkudziesięciu policjantów i strażaków przeczesywało las, nie przyniosły efektu.
Błyskawiczne zatrzymanie
Jednocześnie podjęto działania zmierzające do wykrycia sprawcy morderstwa. O ile poszukiwania zwłok nie przyniosły do tej pory rezultatu, to w przypadku wykrycia sprawcy sochaczewscy policjanci stanęli na wysokości zadania i należą się im słowa uznania. Funkcjonariusze, w wyniku podjętych działań operacyjnych, już 1 lutego wyodrębnili krąg osób, z którymi Dariusz S. mógł rozmawiać lub widzieć się przed śmiercią. Mając te dane, policja następnego dnia zatrzymała Bogdana P. Ten jednak zaprzecza, jakoby miał dokonać zbrodni.
Jednak śledczy – jak udało nam się ustalić – mają już wystarczające dowody, aby postawić sprawcy zarzut morderstwa z premedytacją. A prowadzone dochodzenie ujawnia coraz bardziej makabryczne szczegóły zabójstwa. Jednym z dowodów są ślady krwi, jakie znaleziono w samochodzie należącym do Bogdana P. Nie potwierdziły się natomiast wcześniejsze informacje, według których sprawca miał poćwiartować zwłoki Dariusza S. na terenie swoje posesji.
Poćwiartował i podpalił
Według naszych informacji, morderca po dokonaniu zabójstwa wywiózł zwłoki zamordowanego swoim samochodem do lasu w Famułkach i dopiero tam je ćwiartował. Jakby tego było mało, sprawca próbował je spalić. Policja nie wyklucza, że w pozbyciu się zwłok Bogdanowi P. mogła pomagać inna osoba lub osoby. Jednym z podejrzanych ma być członek rodziny Bogdana P.
O próbie spalenia zwłok mają jakoby świadczyć widoczne na odnalezionym fragmencie ciała – a dokładnie nóg Dariusza S. – ślady ognia. Czy sprawcy udało się spalić pozostałe fragmenty zwłok i dlatego policji nie udało się ich odnaleźć? Jest to mało prawdopodobne. Śledczy przyjmują wersję, że gdy nie udało się spalić zwłok, wówczas zostały one rozrzucone po lesie, a następnie rozszarpane przez lisy lub wilki.
Niewykluczone również, że sprawca mógł je wrzucić do bagien znajdujących się pomiędzy Łasicą a Famułkami.
Motyw nieznany
Policja ustala także motyw zbrodni, choć na jego temat nie chce się wypowiadać. Wiadomo, że obaj panowie znali się. Jak również to, że w ostatnim czasie między mężczyznami miało dochodzić do ostrej wymian zdań. Po jednej z awantur, co miało mieć miejsce pod koniec stycznia, Dariusz S. zniknął.
Niewykluczone, jak wynika z naszych informacji (ten wątek bada też policja), że przyczyną morderstwa był zawód miłosny. A dokładnie spór obu panów o kobietę. Według niepotwierdzonych informacji Dariusz S. miał jakoby zawrócić w głowie znajomej Bogdana P. Ten, nie mogąc pogodzić się z takim obrotem sprawy, postanowił porozmawiać z konkurentem. Prawdopodobnie właśnie podczas tej rozmowy mogło dojść do zabójstwa.
Innym wątkiem badanym przez policję, który mógł być powodem zbrodni, to rozliczenia finansowe pomiędzy obydwoma panami.
Jerzy Szostak