Strona główna Młodzieszyn Bezpieczeństwo wisi na włosku

Bezpieczeństwo wisi na włosku

373
0
PODZIEL SIĘ
Choć od wielkiej powodzi minęło prawie 8 lat, mieszkający nad brzegami Bzury i Wisły ciągle z obawą patrzą na wodę, gdy tylko są bardziej intensywne opady. Ostatnie mokre pół roku spowodowało, że znów pojawiły się niepokoje. Poziom Bzury i Wisły podniósł się niemal do poziomu alarmowego.
W tej chwili mieszkańcy terenów nadrzecznych nieco odetchnęli. Niewiele brakowało do przekroczenia stanów alarmowych. Raptem tylko około 10 centymetrów. Jednak spadek temperatury oraz zmniejszenie opadów spowodowało, że poziom wody na razie opadł – mówi Rafał Krupa, rzecznik prasowy Państwowej Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Sochaczewie.
Tylko podtopienia
Praktycznie we wszystkich gminach są lokalne podtopienia i woda od kilku miesięcy stoi na polach. Na terenach nadrzecznych obawy rosną z każdym dniem, choć obecnie sytuacja jest dość stabilna.
Nie mamy zgłoszeń od mieszkańców, że ich zalewa. Fakt, woda lokalnie podtapia pola. Jednak wszystkie drogi są przejezdne i niezagrożone zalaniem. Nie ma sygnałów również od strażaków. Przynajmniej na razie – mówi Wioletta Dobrowolska, sekretarz gminy Brochów.
Jeszcze tydzień temu jednak była zalana droga w Witkowicach, łącząca Młodzieszyn z Brochowem. To, jak mówi Wioletta Dobrowolska, bardzo dogodny skrót dla mieszkańców obu gmin, pozwalający zaoszczędzić wiele czasu na dojazdach. Bywa jednak, że od czasu do czasu ten odcinek i most na Bzurze jest zalewany. Nie wiadomo jednak, co może wydarzyć się w najbliższych dniach i tygodniach.
– Do wiosny jest jeszcze jakiś czas. Stany wód są bardzo wysokie i jeśli znów zacznie padać, to może być różnie. Staramy się jednak trzymać rękę na pulsie – zapewnia sekretarz gminy.
Na razie nie zagrażają
Choć obawy są, to jednak mieszkańcy gminy Młodzieszyn, a szczególnie wsi Kamion leżącej nad samą Wisłą, nie obawiają się powodzi, jak jeszcze kilka lat temu.
Na razie jesteśmy bezpieczni. Po powodzi w 2010 roku zostały wykonane wzmocnienia wałów przeciwpowodziowych na odcinku od mostu przy drodze krajowej numer 50 do góry rzeki – do Witkowic. Wał został w środku zabezpieczony betonem w miejscach, gdzie było najwięcej przecieków. W tej chwili nie ma większego zagrożenia. Mogą jednak pojawić się podtopienia gruntowe, jeśli woda będzie dłużej stała. Tak do końca nie ma stuprocentowej pewności bezpieczeństwa – mówi Dariusz Sączewa, prezes spółki wodno-gruntowej w Kamionie – Jako spółka nie odpowiadamy za stan techniczny wałów przeciwpowodziowych, tylko jego zarządca. Jednak jako mieszkańcy gminy z terenów nadrzecznych obserwujemy, co dzieje się na Wiśle. I jeśli mamy jakieś obawy czy wątpliwości, to sygnalizujemy to odpowiednim służbom. Z drugiej strony z wiosną, wraz roztopami, zwykle te obawy znacznie rosną.
Pewnym utrudnieniem jest dla mieszkańców zamykanie mostu w Witkowicach i części zalewanej drogi. Przez ostatnie lata było tu spokojnie. Na początku lutego tego roku pojawiła się jednak konieczność wyłączenia mostu na kilka dni z ruchu. Czy wiosenne roztopy znów go zablokują? Tego nikt nie wie, ale wielu mieszkańców obawia się, że tak może być.
Bardzo wiele lokalnych podtopień jest też na polach w gminach Rybno i Iłów. W tej ostatniej gminie szczególny niepokój w ostatnich tygodniach budził wzrost poziomu wody na Wiśle. Jednak wały są póki co bezpieczne i większego zagrożenia nie ma. Emocje więc nieco opadły.
Również Bzura jest wielką niewiadomą. Poziom w rzece jest najwyższy od czasów powodzi w 2010 roku. Czy jednak można spać spokojnie i nie obawiać się zalania?
– Ostatnie dni byliśmy pełni obaw. Woda cały czas się podnosiła i już przygotowywaliśmy się na ewentualność walki z podtopieniami. Na szczęście woda zaczęła teraz opadać. Co będzie dalej, tego teraz nie wiadomo. Jednak jesteśmy przygotowani do zabezpieczenia przed zalaniem – zapewnia Rafał Krupa.
Bogumiła Nowak
Fot. Archiwum