Strona główna Sochaczew miasto Zatopieni przez pomysłowych sąsiadów

Zatopieni przez pomysłowych sąsiadów

494
0
PODZIEL SIĘ
SONY DSC
Urząd Miejski zamierza w najbliższym czasie wykonać ekspertyzę mającą wyjaśnić przyczyny podtapiania nieruchomości położonych przy ulicach Pięknej i Sikorskiego. Sprawa zalewania przez wodę nieruchomości położonych na osiedlu graniczącym z Żukowem, podczas roztopów czy intensywnych opadów, nie jest jednak nowa.
Pierwsze sygnały, że systemem odwadniania w tym rejonie Sochaczewa nie jest w porządku, pojawiły się już w lutym 2011 roku. Wtedy to w wyniku intensywnych opadów, po których nastąpiło gwałtowne ocieplenie, doszło do zalania zarówno części obydwu ulic, jak i posesji. Powodem była pomysłowość niektórych właścicieli nieruchomości, którzy dla powiększenia swoich działek pozasypywali rowy odprowadzające nadmiar wody do Bzury, lub wybudowali na nich stawy. Inny mieszkaniec z kolei – na przebiegającym przez jego działkę rowie odwadniającym wybudował kort tenisowy. Kolejny na rowie melioracyjnym postawił sobie altankę. Natomiast to, że przy okazji zalewane są okoliczne posesje, nie ma dla nich większego znaczenia.
Problem miasta polega na tym, że część zasypanych rowów melioracyjnych znajduje się na terenie gminy Sochaczew. I bez współpracy obydwu samorządów dotyczącej egzekwowania prawa, czyli przywrócenia rowów do stanu pierwotnego, o poprawie sytuacji nie ma mowy. Chyba, że władze miasta, nie widząc innego rozwiązania problemu, wybudują w obydwu ulicach kanalizację deszczową. Tylko, że w kasie miasta nie przeznaczono w tym roku na ten cel środków.
Jednak problem zalewania posesji na terenie Sochaczewa nie dotyczy tylko ulic Sikorskiego czy Pięknej. Kanalizację deszczową należałoby wybudować praktycznie na wszystkich nowych osiedlach mieszkaniowych. Gdyż właściciele posesji – mając poczucie bezkarności, bo nikt ich nie karze – zasypują przebiegające przez ich działki rowy i niszczą urządzenia melioracyjne. Nagminną praktyką jest także budowanie na rowach wjazdów do posesji, bez wymaganych prawem przepustów.
Dodajmy, że w 2011 roku, kiedy to doszło do zalania niektórych części Sochaczewa, władze miasta próbowały dojść do porozumienia z innymi samorządami, w celu podjęciu działań mających zapobiec w przyszłości podobnym sytuacjom. Jednak nic z tego nie wyszło. Włodarze sąsiadujących z miastem samorządów nie kwapili się do podjęcia wspólnych inwestycji zmierzających do remontu i modernizacji urządzeń melioracyjnych.
Czy jednak właściciele posesji zalewanych w wyniku zasypania przez ich sąsiadów rowów odwadniających są skazani na brodzenie w wodzie? Otóż nie, mogą się od nich domagać odszkodowania. A to może sięgnąć dziesiątków tysięcy złotych.
Jerzy Szostak
Fot.: Archiwum Expressu Sochaczewskiego
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWspółpraca z Etną
Następny artykułJuż pora na półfinały