Strona główna Sochaczew miasto Zamkną przejście przez muzeum?

Zamkną przejście przez muzeum?

730
0
PODZIEL SIĘ
Jeżeli sytuacja nie ulegnie zmianie, to mieszkańcy osiedla przy ul. Żwirki i Wigury stracą możliwość dogodnego dojścia do dworca PKP. Wszystko z powodu zaśmiecania terenu Muzeum Kolei Wąskotorowej przez przechodniów korzystających ze skrótu przebiegającego przez teren muzeum.
W ubiegłym tygodniu do naszej redakcji dzwonili zbulwersowani mieszkańcy byłego osiedla wojskowego przy ulicy Żwirki i Wigury, oraz osoby, które korzystają z przejścia przez teren Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie.
Wczoraj, czyli w środę, władze muzeum poinformowały, że zamkną przejście prowadzące przez teren muzeum do dworca PKP. To skandal. Przejście istnieje w tym miejscu od lat i nawet w stanie wojennym go nie zlikwidowano. Gdyby teraz to zrobiono, to nie tylko mieszkańcy osiedla, ale i znaczna części mieszkańców Sochaczewa, w tym uczniowie liceum Chopina, straci możliwość korzystania z najkrótszej drogi do stacji. Po zamknięciu przejścia, aby dotrzeć z osiedla do dworca PKP musielibyśmy chodzić ulicami Wojska Polskiego, Licealną Towarową i Księcia Janusza, a to zajmowałoby ponad 20 minut. Teraz dzięki skrótowi jest to maksymalnie dziesięć minut – mówią mieszkańcy osiedla przy ulicy Żwirki i Wigury. Dodają przy tym, że w przypadku ustawienia jakiegokolwiek płotu zagradzającego przejście, zostanie on przez nich rozebrany.
Prośba nie groźba
Okazuje się, że w tym, co mówią mieszkańcy byłych bloków wojskowych, jest tylko część prawdy. Rzeczywiście w ubiegłym tygodniu wzdłuż przejścia władze muzeum wywiesiły kilka kartek z informacją skierowaną do osób korzystających ze skrótu. Co ciekawe, po kilku godzinach większość z nich została zerwana. Ocalała tylko jedna, na której można było przeczytać następującą informację: „Szanowni Przechodnie. Jeżeli w dalszym ciągu będziecie zaśmiecać nasz teren, rozważymy możliwość zamknięcia tego przejścia – Stacja Muzeum, właściciel terenu”.
Nie ma więc mowy o ostatecznej i nieodwołalnej decyzji dotyczącej zamknięcia przejścia. Nie rozważamy podjęcia takiej decyzji. Dlatego wszelkie informacje jakoby muzeum zdecydowało się na taki krok, należy traktować jako plotkę. Natomiast zamieszczona przez nas informacja jest prośbą o niezaśmiecanie terenu – poinformował nas Radosław Konieczny, kierownik Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie. Jak dodał, prośba wynika po prostu z faktu, że każdego dnia pracownicy placówki zbierają zalegające przejście butelki i śmieci wyrzucane tam przez przechodniów.
 Totalna głupota
Ale nie tylko to bulwersuje pracowników muzeum. Jak mówi Radosław Konieczny, praktycznie nie ma dnia, aby na terenie przejścia nie znaleziono worków ze śmieciami, które powinny trafiać do śmietnika. Takie przypadki potwierdza również Marek Kosieradzki, radny Rady Miejskiej, który mieszka w bloku stojącym obok skrótu.
Rzeczywiście dochodzi do takich sytuacji, czyli wyrzucania odpadów z domu na teren muzeum, bo komuś w drodze na stację nie chce się przejść do śmietnika. Jest to naganne i powinno być karane. Tym bardziej, że obok wejścia do muzeum od strony osiedla są ustawione pojemniki na selektywną zbiórkę odpadów. Dlatego dziwię się ludziom, że nie potrafią uszanować faktu, że muzeum użyczyło mieszkańcom przejście – powiedział w rozmowie z Expressem radny. Dodając, że to muzeum na prośbę mieszkańców wybudowało oświetlenie przejścia. Stało się to po tym, jak doszło w tym miejscu do napadu zboczeńca na idącą skrótem kobietę. Z kolei władze miasta na własny koszt, też na prośbę mieszkańców osiedla, utwardziły przejście, aby korzystające z niego osoby nie musiały brnąć przez błoto.
 Granice cierpliwości
Wygląda więc na to, że część mieszkańców prośbę muzeum o niewyrzucanie śmieci potraktowało jako szykany i groźby pod ich adresem. Wychodząc prawdopodobnie z założenia, że jeżeli płacą za wywóz śmieci, to mogą jej wyrzucać, gdzie im się podoba. A tym samym muzeum nie powinno im tego zabraniać.
Niewykluczone jednak, że jeżeli sytuacja się nie zmieni, to przez działania kilku osób, setki mieszkańców zostanie pozbawionych przejścia. Tym bardziej, że istnieją granice cierpliwości i władze muzeum mogą kiedyś ją stracić. Być może rozwiązaniem byłoby zamontowanie w tym miejscu monitoringu, dzięki któremu można byłoby wyłapywać osoby wyrzucające odpady. Jednak na taką inwestycję placówka nie ma środków.
Jeżeli sytuacja się nie zmieni i nadal będzie dochodziło do zaśmiecania terenu muzeum, to prawdopodobnie w marcu na przejściu zostaną zamontowane kamery monitoringu, a środki na ten cel będą pochodziły z budżetu samorządu mazowieckiego. Dzięki kamerom oraz przy współpracy z policją, osoby wyrzucające śmieci nie unikną kary – poinformował nas Adam Orliński, radny Sejmiku Województwa Mazowieckiego, do którego zwróciliśmy się z prośbą o rozwiązanie problemu.
Jerzy Szostak
Fot.: Jerzy Szostak
  

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułStrażacy obradowali
Następny artykułWymieniają wodomierze