Strona główna Iłów Pożegnalismy Pawła Molaka

Pożegnalismy Pawła Molaka

233
0
PODZIEL SIĘ
W Iłowie, 20 stycznia, zmarł znany wszystkim mieszkańcom Iłowa i okolic Paweł Stanisław Molak. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 26 stycznia. Podczas Mszy świętej pogrzebowej miejscowy ksiądz proboszcz Krzysztof Borucki w sposób szczególny odniósł się do żegnanej osoby – parafianina, ojca rodziny, przedsiębiorcy. Dużo miejsca poświęcił również na przypomnienie pasji i zainteresowań, jakie w swoim życiu miał zmarły przedwcześnie Paweł Molak. Ksiądz proboszcz zaśpiewał zmarłemu lubianą przez Niego piosenkę Bułata Okudżawy „Dopóki nam ziemia kręci się”.
Paweł Molak urodził się 6 czerwca 1949 roku w Jedlinie-Zdroju na Dolnym Śląsku, gdzie po II Wojnie Światowej zostali wysiedleni z Wilna jego rodzice. Jako sześcioletni chłopiec rozpoczął naukę w miejscowej szkole podstawowej. Wkrótce ciężko zachorował i musiał przerwać naukę. Zgodnie z zaleceniem lekarzy przyjechał na rekonwalescencję do centralnej Polski, do Iłowa. Tutaj zamieszkał u swojej cioci Gabrieli Molak-Kwiecińskiej, nauczycielki w iłowskiej szkole podstawowej.
Rodzinne więzi
Pierwszy kontakt ze środowiskiem Iłowa sprawił, że zapragnął wrócić tutaj w przyszłości. Pani Gabriela była siostrą księdza Józefa Molaka, proboszcza iłowskiej parafii w latach 1932-1941.
W marcu 1941 roku ksiądz Józef Molak został aresztowany przez Niemców, wywieziony do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Działdowie i tam zamordowany. Śp. Paweł Molak dbał o pamięć swojego krewnego. W 75. rocznicę śmierci księdza Józefa Molaka odbyła się uroczysta Msza święta, podczas której przypomniany został życiorys i zasługi dla Iłowian zamordowanego przez Niemców proboszcza.
Zakochany w sztuce
Paweł Molak po ukończeniu szkoły podstawowej, a później Liceum Ogólnokształcącego w Wałbrzychu, podjął naukę w Państwowej Szkole Architektury we Wrocławiu, głównie ze względu na zamiłowanie do sztuk pięknych oraz zdolności malarskie. Okres studencki wypełniony był również rozwijaniem wielorakich zainteresowań: organizował górskie wyprawy, był autorem spektakli tworzonych na żywo przed publicznością i aktorem studenckich przedstawień.
Po studiach, już wraz ze swoją żoną Bożeną w 1972 roku wrócił do Iłowa, zamieszkał u wujostwa Kwiecińskich. Rozpoczął pracę w Zespole Usług Projektowych w Sochaczewie, a następnie w gminie Młodzieszyn. Był autorem ponad trzech tysięcy projektów budowlanych. Jednym z nich był projekt domu parafialnego w Iłowie, oraz projekt budynku Gminnego Ośrodka Kultury w Iłowie. Projekt ten wykonał nieodpłatnie.
Życie pełne pomysłów
Równocześnie rozwijał swoją wielką pasję – malarstwo. Jego obrazy były wielokrotnie nagradzane i wystawiane między innymi w Żyrardowie, Skierniewicach, Chodakowie.
W 1984 roku założył swoją własną firmę budowlaną. Pierwszym wyremontowanym obiektem był kościół parafialny w Iłowie. W kolejnych latach postanowił założyć firmę transportową. Z wielkim zaangażowaniem prowadził ją i cały czas rozwijał. W swojej firmie zatrudniał wielu mieszkańców Iłowa i okolic. Dbał o swoich pracowników i ich rodziny, nie odmawiał pomocy w wielu życiowych potrzebach.
Szanował ludzi, liczył się z każdym człowiekiem. Był tytanem pracy, konsekwentnie dążył do celu, jednocześnie spełniał swoje marzenia. Miał głowę pełną pomysłów, które z sukcesem realizował. Przy tym był odważny i potrafił ryzykować.
Ani dnia nudy
Interesował się historią, architekturą, sztuką. Uwielbiał podróże, zachwycał się wspaniałymi budowlami, zarówno w Polsce, jak i w innych krajach. Jeździł na motocyklu, a pasję tę zaszczepił również swojemu synowi Krystianowi. Ponadto lubił gotować, potrafił szyć, a nawet szydełkować. Można powiedzieć, że był prawdziwym przykładem człowieka renesansu, wykorzystującym zwoje zdolności w różnorodnych dziedzinach życia.
Dla najbliższych był przede wszystkim cudownym, troskliwym, kochającym mężem, ojcem i dziadkiem. Rodzina była dla Niego zawsze najważniejsza, dbał o nią każdego dnia. Miał troje dzieci – dwie córki i syna. Iłów był jego miejscem na ziemi, które wybrał sobie już jako mały chłopiec. Podkreślał wielokrotnie, że właśnie tutaj, w Iłowie jest szczęśliwy…
Wanda Dragan
Fot. Archiwum rodzinne P. Molak

 

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCzas na porządki w gminie
Następny artykułMniej mroku