Strona główna Sochaczew miasto Odeszła legenda rugby

Odeszła legenda rugby

1582
0
PODZIEL SIĘ

W wieku 82 lat zmarł Stefan Wydlarski – nauczyciel, reprezentant Polski, trener, twórca potęgi sochaczewskiego rugby. Stefan Wydlarski był nie tylko wspaniałym trenerem. Dla swoich zawodników był jak ojciec.

– Wielu zawodników wyszło dzięki niemu na przyzwoitych ludzi. Stanęło na nogi, wielu ułożyło sobie życie – wspomina Marian Wendkowski, zawodnik pierwszego zespołu rugby w Sochaczewie, stworzonego przez Stefana Wydlarskiego jesienią 1971 roku. To wtedy, Edward Grzelak, Bogdan Pietrak i Marian Wendkowski, stwierdzili, że rugby to sport dla nich. Przypomnieli sobie o Stefanie Wydlarskim, nauczycielu, który grał w rugby w AZS Warszawa i Lotniku Warszawa. Był też członkiem reprezentacji Polski.

Pierwsze ich spotkanie z Stefanem Wydlarskim miało miejsce w kawiarni państwa Felczaków, przy ulicy Traugutta. Dajcie sobie spokój, bo nie podołacie. Ja wiem, jak to wygląda od podszewki, usłyszeliśmy – wspomina Marian Wendkowski. Ale byli tak zdeterminowani, że przeprowadzili drugą szarżę, jadąc do Chodakowa, do szkoły, w której Stefan Wydlarski uczył wówczas wf, geografii i historii. Wydlarski dał im wtedy słowo honoru, że przyjdzie.

Przyszedł, i tak wszystko się zaczęło – dodaje Marian Wendkowski.

– Tak naprawdę, na początku wiedział coś o rugby tylko nasz trener, Stefan Wydlarski. Reszta, to byli sportowcy z ulicy – mówi Stanisław Kamiński i wspomina mecz z Ogniwem Sopot, na który nie dojechał sędzia. Stefan Wydlarski wystąpił wtedy w potrójnej roli: trenera, zawodnika i sędziego. Dziś jest to nie do uwierzenia, ale grał i jednocześnie sędziował. Do tego zamiast używać gwizdka, klaskał w ręce, bowiem nikt jakoś wtedy gwizdka na meczu nie miał. W każdej z ról spisał się świetnie. Sochaczewianie wygrali, a do pracy sędziego nikt zastrzeżeń nie miał.

Obecnie mieszkam na Mazurach, ale nadal zajmuję się sportem – prowadzę sekcję zapasów i teraz moi wychowankowie zdobywają medale na Mistrzostwach Polski. Ja startuję na Mistrzostwach Świata Weteranów i też zdobywam  medale. Teraz wiem na pewno, że moja przygoda ze sportem, która zaczęła się  kilkadziesiąt  lat temu na stadionie Orkana w Sochaczewie i dwa lata później w Teresinie, trwa do dzisiaj i dziękuję za nią trenerowi rugby ,,Wydlarowi” – stwierdza Stanisław Kamiński.

Wszystko co osiągnęliśmy, zawdzięczamy trenerowi. Na czele drużyny zawsze stał Wydlarski – podkreśla Włodzimierz Włoszek.

Bez magistra Stefana Wydlarskiego nie byłoby rugby w Sochaczewie. To on sprawił, że na mecze rugby przychodziło po dwa tysiące kibiców. Na trybunach zasiadały całe rodziny z dziećmi. Był bardzo rzetelnym i uczciwym człowiekiem. Przy tym świetny fachowiec. Zaangażowany i oddany treningom. W jego życiu rugby odegrało olbrzymią rolę – mówi Marian Wendkowski i wypowiada słowa, które najlepiej zabrzmią jako podsumowanie opowieści o trenerze legendzie: Dziękujemy panie Stefanie!

red/WCz

fot. Krzysztof Lewandowski