Strona główna Iłów Największym sukcesem Gminy są jej mieszkańcy

Największym sukcesem Gminy są jej mieszkańcy

153
0
PODZIEL SIĘ
Z Romanem Kujawą, wójtem gminy Iłów, o perspektywach rozwoju gminy rozmawia Bogumiła Nowak
 Jest Pan jednym z wójtów o najdłuższym stażu na tym stanowisku i chyba jednym z najdłużej działających w regionie samorządowców. Z tej perspektywy, jak ocenia Pan zmiany w gminie?
Z pewnością jestem tym, który w samorządzie działa rzeczywiście jako ten o najdłuższym stażu. Pracuję w nim od 1982 roku. Bez większych przerw jestem związany od lat z samorządem gminy Iłów. Zaczynałem jeszcze w poprzednim ustroju. Po 1990 roku, po przeobrażeniach ustrojowych nadal działam. W 1998 roku zostałem wójtem, wcześniej pełniłem różne funkcje w Radzie Gminy Iłów – byłem wiceprzewodniczącym, przewodniczącym Rady, a także dwie kadencje w sejmiku województwa płockiego.
Jakie zmiany? W mojej ocenie na przestrzeni tych lat są bardzo duże. Ogromny postęp, wtedy byliśmy na początku przemian, teraz rozwój idzie bardzo szybko. Natomiast patrząc z punktu widzenia potrzeb, to jak sądzę jeszcze następne 30 lat potrwa, zanim zostaną zbudowane wszystkie drogi i zrealizowane inne inwestycje, gdzie będzie się można pochwalić tym, że wszystkie drogi powiatowe mają nowe nawierzchnie, które będą służyły znów 30 lat. Na razie są to drogi, które powstały w wielu przypadkach 40 – 50 lat temu. Są stale łatane, w złym stanie technicznym. Na pewno jest jeszcze wiele, wiele potrzeb i wielu lat potrzeba, by wszystko to zrealizować.
Gmina korzysta i wykorzystuje różne formy dofinansowania i dotacji.
Dzięki programom unijnym mamy środki na inwestycje. Wykorzystaliśmy też przedakcesyjne środki, które były bardzo pomocne, np. program SAPARD. Teraz mamy kilka programów z Regionalnego Programu Operacyjnego. Mamy też Program Rozwoju Obszarów Wiejskich, który może nie jest zbyt łatwy do rozliczenia dla samorządów, ale daje około 50 procent dofinansowania. Możemy również uzyskać środki poprzez Lidera, funkcjonowanie stowarzyszeń. Gmina jest członkiem Stowarzyszenia Gmin Turystycznych Pojezierza Gostynińskiego oraz Stowarzyszenia „Aktywni Razem”, które to dają możliwość pozyskania wielu środków pomocowych z PROW. Środki te spowodowały, iż praktycznie wszystkie budynki użyteczności publicznej na terenie gminy zostały wyremontowane. Został jeszcze budynek ośrodka zdrowia w Iłowie. Był on remontowany w latach 90. ubiegłego wieku. Teraz konieczny jest kolejny. Pomysł na remont już jest.
Wiele udało się również zrobić poprzez pomoc państwa ze środków na usuwanie skutków klęsk żywiołowych na przebudowę dróg gminnych. Od 2010 roku do dziś z tych środków zostało wykonanych około 40 kilometrów dróg z nawierzchnią asfaltową. Jest to bardzo dużo, ale ciągle za mało w stosunku do potrzeb. Wszystkich dróg, które należałoby wykonać z nawierzchnią asfaltową jest około 160 kilometrów, do tego około 55 kilometrów dróg powiatowych, które przebiegają przez naszą gminę i są w złym stanie. Część dróg została już wyremontowana: Brzozów – Iłów, Piotrkówek – Suchodół do Iłowa oraz Budy Iłowskie – Łaziska. Przebudowywane są też drogi wojewódzkie m.in. nr 577 przez Brzozów – Giżyce do Ruszek i Łącka oraz droga wojewódzka nr 575 w relacji Płock – Kazuń. Drogi i ich utrzymanie to praca, która trwa non stop i rozłożona jest na wiele lat.
Ostatnio realizowane jest dokończenie wodociągowania gminy z wykorzystaniem środków PROW – Podstawowe usługi dla ludności. Z tego programu pozyskujemy środki w wysokości 2 mln złotych. Chcielibyśmy skończyć resztę prac związanych z wodociągowaniem gminy. Trwają one, ale z problemami ze względu na ciągłe opady, powodujące wysoki poziom wód gruntowych. To zaś utrudnia te działania.
Największe sukcesy ostatnich lat?
Sukcesem w naszej gminie są przede wszystkim mieszkańcy. Jeżeli możemy uznać coś za sukces, to jest fakt, że dajemy sobie jakoś radę. U nas, jak uważam, mieszka się w gminie w miarę godnie, ludzie są bardzo pracowici. Trzeba zauważyć, że gmina pozyskuje wiele środków, ale też i mieszkańcy gminy Iłów – rolnicy i sadownicy pozyskali wiele funduszy i bardzo unowocześnili swoje gospodarstwa, głównie ogrodniczo-sadownicze. One bardzo potrzebowały tego wsparcia i potencjału inwestycyjnego. Nowe maszyny, coraz więcej nasadzeń warzywnych, owocowo-warzywnych i sadów. To wielki sukces tego rejonu. Właśnie sukces tych zwykłych ludzi, którzy tyle zdziałali dla gminy.
Obok wcześniej wymienionych, realizowanych inwestycji, cieszy nas to, że udało się nam pozyskać nowy, bojowy samochód dla strażaków OSP w Iłowie. Nie określiłbym tego jednak mianem sukcesu, a raczej zrealizowaną potrzebą. Moim zdaniem nowe samochody strażackie są zbyt drogie. Po drugie uważam, że samochody dla jednostek OSP, 3-4-letnie, powinny być przekazywane od Państwowych Straży Pożarnych dla ochotników, które są w krajowym systemie ratownictwa i wtedy to miałoby sens. Państwowa straż miałaby wtedy ciągle nowe wozy, a my prawie nowe. Natomiast całkiem nowy samochód kosztuje około miliona złotych. To dla gminy bardzo duże pieniądze, choć taki samochód pożarniczy ma około 40-50 wyjazdów w roku. Jednak strażacy ochotnicy nie są zawodowcami i nie zawsze wyjeżdżają poza teren gminy, chyba że są w Krajowym Systemie Ratowniczym. Wtedy mają obowiązek wspierania strażaków zawodowych.
Z tego, co można zauważyć, w gminie od kilku lat krystalizuje się koncepcja rozwoju. Jednym z takich pomysłów jest rozwój turystyki wiejskiej i agroturystyki. Jak to jest obecnie realizowane?
Trzeba przyznać, że gmina cały czas zmierza w kierunku agroturystycznym. Praktycznie przez 30 lat z tym się borykamy. Położenie naszej gminy jest bardzo ładne – nadwiślańskie, choć sama rzeka Wisła nie przysparza nam wielkich korzyści, a raczej więcej kłopotów. Związane jest to z coraz częstszymi powodziami. Natomiast z punktu widzenia obszaru Natura 2000 i obszaru położonego w tzw. otulinie Kampinoskiego Parku Narodowego, strefy krajobrazu chronionego, to ten fakt powoduje, że dużo osób z zewnątrz kupuje działki i stare opuszczone siedliska. Praktycznie nie mamy na terenie gminy siedliska, które byłoby niewykorzystywane. Duża lesistość i świeże powietrze przyciągają ludzi. Są to tereny, gdzie nie ma sadów i jest mniej intensywnego rolnictwa. Ludzie więc ciągną w takie miejsca i chcą u nas odpoczywać To zmieniło nieco krajobraz w tzw. wymarłych wioskach i przysiółkach.
Co jest dla Pana największym wyzwaniem w pracy?
Praca na moim stanowisku jest ciągła, wymagającą wysiłku i dobrej organizacji. Cały czas trzeba nad czymś myśleć, cały czas czuwać i działać, aby ludziom żyło się lepiej. A jednocześnie dbać o dochody gminy. To jednak nie jest takie proste. Obciążanie podatkami, podnoszenie ich ma swoje dobre i złe strony. Ludzie, jeżeli mają więcej środków, to inwestują. W gminie Iłów staramy się wyważać wysokość podatków z realiami tego obszaru. W tym kierunku gmina powinna iść i wykorzystywać fundusze zewnętrzne na inwestycje. Dużym obciążeniem są szkoły, których utrzymanie kosztuje najwięcej.
Rozważając jednak możliwości rozwoju, uważam, że powinniśmy iść w tym kierunku. I właśnie z tego względu złożyliśmy wniosek do regionalnego programu mazowieckiej jednostki wdrażania programów unijnych, aby pobudować instalacje solarne, fotowoltaiczne oraz pompy ciepła wspólnie z gminą Słubice. Wspólnie chcemy realizować tę inwestycję i mam nadzieję, że w przyszłym roku będziemy te programy wdrażać. Wszystko jest już na dobrej drodze i przygotowane. Są tylko drobne korekty dotyczące odprowadzania podatku VAT, ale dopracujemy to i mam nadzieję, że po nowym roku ruszymy. Ogłosimy przetarg i dla 76 rodzin w końcu ruszy inwestycja. Część rodzin będzie miała energię z ogniw fotowoltaicznych, ale będą też pompy ciepła i solary do ogrzewania wody. Natomiast budynki użyteczności publicznej, jak szkoły, biblioteka, urząd gminy także będą miały te instalacje.
W przyszłym roku planujemy wybudować 67 oczyszczalni przydomowych, co również zapewne poprawi ekologię.
Jednak w radzie nie wszyscy z Panem się zgadzają i część radnych ma odmienne zdanie.
To prawda, nie wszyscy. Jednak tu jest więcej polityki niż odmiennych poglądów. Ja staram się dogadywać ze wszystkimi. Musimy robić swoje i pozyskiwać środki. Natomiast niektórzy radni patrzą tylko z punktu widzenia swojego obszaru. A przecież urząd gminy powinien być dla wszystkich równo dostępny. Musimy patrzeć, żeby całą gminę ogarnąć tymi wszystkimi inwestycjami, i w jakiś sprawiedliwy sposób nimi podzielić wszystkich. Tego się nie da i stąd te tarcia pomiędzy radnymi. Najbardziej, jak sądzę, wynikają one ze spraw politycznych. Tu uważam, że działania powinny być ponad podziałami.
Jakie ma Pan priorytety na najbliższy czas?
Przede wszystkim ukończenie programu pomocowego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego związanego z fotowoltaiką, pompami ciepła i solarami. Na terenie gminy mamy na razie tylko trzy instalacje fotowoltaiczne, a ma być ich około 150.
W jakim kierunku byłoby najlepiej, by poszła gmina?
Widzę dwa kierunki. Jeden – północny, czyli teren nadwiślański, który będzie rozwijał się turystycznie, agroturystycznie z inwestycjami w bazę rekreacyjno-wypoczynkową. Natomiast część południowa, która ma dużo lepsze grunty, powinna inwestować w rozwój gospodarczy – wysokotowarowe gospodarstwa rolniczo-sadownicze, handel, usługi i transport. Choć ten ostatni z jednej strony ma bardzo dobre notowania i jest dochodowy dla gminy, to jednocześnie uciążliwy jest dla stanu naszych dróg.
Panie wójcie, a co pan robi po pracy, w wolnym czasie?
Mam ogródek, którym się lubię zajmować. Z wykształcenia jestem ogrodnikiem kwiaciarzem, a z powołania samorządowcem. Bardzo kocham kwiaty, lubię zagospodarowywać teren, projektować ogród, robić nasadzenia kwiatów. Dbam o to, żeby jak najwięcej roślinności i zieloności było też w gminie. Co roku urządzany jest konkurs, któremu z pasją patronuję – na najładniejszy ogródek w gminie. To mnie bardzo cieszy i lubię w wolnym czasie zajmować się tą roślinnością. Jeżdżę też dużo na rowerze. Bardzo lubię podróżować. Nawet wasza gazeta zauważyła, że wójt gdzieś tam wyjechał. To były moje pomysły. Udało nam się też ze względu na to, że można wykorzystać Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych na wycieczki. Mieliśmy już kilkanaście takich wyjazdów. Zwiedziliśmy do tej pory sporo: Egipt, Turcja, Grecja, wyspy greckie. Wiele zobaczyliśmy. Udało się pasje podróżowania zaszczepić i teraz wyjeżdżają też wycieczki z Gminnej Biblioteki Publicznej i Gminnego Ośrodka Kultury. Cieszą się one wielkim powodzeniem. Bardzo wiele i bardzo różnych jest wyjazdów.
Pierwszy nasz wyjazd był autokarowy, kiedy wstąpiliśmy do Unii i chcieliśmy sprawdzić, czy przepuszczą nas, tak jak mówiono, na dowód osobisty. Okazało się, że tak. Na własnej skórze to sprawdziliśmy, w dwie godziny po wejściu ustawy przekroczyliśmy granicę. Zwiedziliśmy wtedy Belgię, Luksemburg, Niemcy i Holandię.
Panie wójcie nie myśli już Pan o emeryturze?
Myślę, bo zbliżam się do wieku emerytalnego. Jednak wszystko będzie zależało od ludzi i wyborców. Na pewno trzeba się pogodzić z tym, że ma się już swój wiek i na emeryturę trzeba będzie odejść. Mój wiek emerytalny zbliża się nieuchronnie, i powolutku się do niej przygotowuję. Jeżeli zdrowie pozwoli i wyborcy, chciałbym jeszcze odłożyć decyzję o przejściu na emeryturę. Z punktu widzenia obecnej ustawy, wiek emerytalny osiągnę w przyszłym roku.
Zatem życzę zdrowia i realizacji wyznaczonych celów. Dziękuję za rozmowę
 
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułMistrzowie powiatu
Następny artykułNowe władze Kukiz‘15