Strona główna Sochaczew gmina Chcą spółki wodnej

Chcą spółki wodnej

90
0
PODZIEL SIĘ
Wyjątkowo deszczowe lato i początek jesieni spowodowały, że w wielu miejscach na terenie gminy Sochaczew są lokalne zalania. Jak zauważają mieszkańcy, woda w tym roku wdarła się do wielu piwnic i zabudowań gospodarskich. Rozwiązanie widzą we wznowieniu działania spółki wodnej.
Problem może nie był tak widoczny, kiedy były suche lata. Ten rok był wyjątkowo mokry. Może zatem warto pomyśleć w gminie, aby wznowić działanie spółki wodnej. Część mieszkańców nie jest w stanie sama sobie poradzić z odwodnieniami i utrzymaniem rowów melioracyjnych. Zwłaszcza starsze osoby, które nie mają takich możliwości, ani finansowych, ani umiejętności technicznych, aby prace wykonać we własnym zakresie – mówi Ewa Błażejewska, sołtys z Kaźmierowa.
Problem, gdy leje
Zdaniem Ewy Błażejewskiej spółka wodna to bardzo dobry pomysł, który sprawdza się w innych gminach i wspiera mieszkańców w sytuacjach remontów urządzeń hydrologicznych. Co prawda trzeba płacić składki, ale na pewno wychodzi mniej, niż gdy samemu trzeba przeprowadzić udrażnianie rowów melioracyjnych. Te zaś prace zdają się w obecnej sytuacji priorytetem w gminie.
Wiele bowiem rowów melioracyjnych jest niedrożnych. Woda nie ma odpływu i zalewa posesje.
Z kolei Tomasz Nagłowski, sołtys Czerwonki Parceli, zwracał uwagę na inny aspekt związany z drogami. Wspomniał, że w trakcie budowania dróg są też przy nich hydranty. Pytał, czy będą one zachowane i modernizowane.
Mirosław Orliński, wójt gminy Sochaczew, stwierdził, że spółka wodna została zamknięta, gdyż jej funkcjonowanie było nieopłacalne. Rolnicy unikali płacenia składek i przez to spółka była na minusie. Z kolei co do hydrantów, wójt Orliński zapewnił, że żaden z nich nie będzie w gminie zlikwidowany, a nawet powstaną dodatkowe w miejscach, gdzie mieszkańcy zgłoszą, że jest taka potrzeba.
Spółka wodna mogłaby w gminie działać. Jednak trzeba pamiętać, że funkcjonuje ona na własny rachunek i dzięki zebranym od rolników środkom. Zebrane fundusze są lokowane na finansowanie konkretnych zadań. Czy mieszkańcy gminy są gotowi na przywrócenie działania tej spółki? – pytał sołtysów Mirosław Orliński.
Zdaniem wójta problem zaczyna być dokuczliwy, kiedy zaczyna padać więcej niż normalnie.
Myśleć, gdzie się buduje
Na pewno, jak zapewnił Mirosław Orliński, gmina będzie wspierać inicjatywę odrodzenia spółki wodnej, gdyż jest ona potrzebna.
Jednak przywracając ją, trzeba przyjąć, że są określone koszty do zapłaty z hektara gruntów. Zobaczymy, jak ten pomysł wyjdzie. Spółka musi być naszą organizacją i dobrze działającą. Nikt w gminie uprzednio nie płacił za służbę wodną. Jedynie jakieś 20-30 procent mieszkańców. Kilka dni ulewnego deszczu i niektóre przepusty nie odbierają wody – dodał wójt.
Problemem ostatnich dni było to, że zarósł przepust wierzbowymi korzeniami. Trzeba było to uporządkować i zrobić nowy przepust, gdyż woda wszystko zalewała w okolicy.
Sołtysi sygnalizowali, że również urzędnicy wydając zezwolenia na budowę, nie uwzględniają miejsca stawiania obiektów. Niektórzy zgłaszali projekty i stawiali obiekty w miejscu rowów melioracyjnych, lub bezpośrednio na urządzeniach wodnych.
Najlepiej by było, abyśmy my sami dbali o urządzenia melioracyjne, udrażniali rowy i konserwowali urządzenia melioracyjne. Jest taki pomysł, że każdy na swoim gruncie powinien sam dbać i utrzymywać urządzenia melioracyjne Trzeba dbać o to, aby pamiętano, że rowy nie służą ozdobie, a pełnią konkretne funkcje. O tym niestety przypominamy sobie, kiedy zaczyna nadmiernie padać – dodał Czesław Ćwikliński, przewodniczący Rady Gminy Sochaczew.
Sprawa powołania na nowo spółki wodnej w gminie Sochaczew będzie kontynuowana.
– To bardzo ważne dla nas, aby woda nie ściekała na podwórka rolników. Jeśli robi się drogi, to choć jeden metr szerokości powinny mieć rowy melioracyjne. Teraz na niektórych drogach woda stoi na asfalcie. Przepusty są najważniejsze, i warto, aby zadbał o nie fachowiec, który się na tym zna. Tak więc spółka, choć będzie kosztować, to spełni swą rolę – dorzucił jeden z sołtysów z sali.
Bogumiła Nowak, Fot. Bogumiła Nowak